Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Myślę, więc jestem

I Ramka Hume czeka, chodzi wte i wewte, trzyma na plecach skrzyżowane ręce.  II Ramka Widzimy Hume'a z  telefonem komórkowym   Hume: Z tobą to nigdy nie wiadomo. Umawiasz się a potem nie przychodzisz. Co ty sobie w ogóle myślisz? Dlaczego cię nie ma?  III Ramka Widzimy Kartezjusza z telefonem komórkowym na polu, w łazience, albo w dowolnym równie absurdalnym miejscu, w łóżku. Kartezjusz wygląda na człowieka oderwanego od rzeczywistości (moze być zaspany albo niezorientowany)  Kartezjusz: … Przecież jestem. Myślę, więc jestemWystąpili: René Kartezjusz Descartes, David Hume, sieć telefonii komórkowej która była w stanie połączyć Hume'a z Kartezjuszem


*)Znów powraca „Myślę więc jestem”, które pojawiło się jakiś czas temu w wersji łacińskiej „Cogito ergo sum”.Warto tutaj wspomnieć, że wersja łacińska, jest tylko tłumaczeniem z oryginału, czyli z francuskiego. Tak czy inaczej zdanie to (czy to po francusku czy po łacinie) jest tak ważne dla filozofii, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przyjrzeć mu się jeszcze raz bliżej.

Warto na samym początku zwrócić uwagę, że nie jest to zdanie moralizatorskie. Tymczasem zdarza się, że niektórzy traktują „myślę więc jestem” jak odpowiedź na pytanie „mieć czy być?”. Według nich jedyną słuszną odpowiedzią jest oczywiście być a nie mieć. A jeśli chcesz być tak naprawdę, dodają, chcesz być przez wielkie B musisz dużo czytać, dużo myśleć, być inteligentnym intelektualistą. Więc tylko kiedy myślisz, możesz o sobie powiedzieć, że jesteś tak naprawdę, żyjesz jak należy.

Wracając do naszych rozważań, powiedzieliśmy, że nie jest to zdanie moralizatorskie, dlatego przyjrzyjmy się temu stwierdzeniu w kontekście historii powstania. Kartezjusz chciał znaleźć niezachwianą podstawę wszelkiej filozofii, wszelkiej wiedzy jaką człowiek może zdobyć. Chciał znaleźć podstawę, na której mógłby zacząć budować gmach wiedzy bez obaw, że po latach, wiekach ciężkiej pracy budowla legnie w gruzach, bo ktoś podważy słuszność pierwszych twierdzeń. Kartezjusz postanowił więc, że zwątpi we wszystko cokolwiek wiedział i w cokolwiek wierzył, czy wtedy uda mu się znaleźć pierwszą prawdę, której nie będzie można podważyć, a która da początek nowej nauce. Tą prawdą okazało się „Myślę więc jestem”.

Niestety zdanie to nie spotkało się z powszechnym entuzjastycznym przyjęciem i odezwały się głosy krytyczne. Jednym z krytyków rozumowania kartezjańskiego był David Hume. Filozof ten, zanegował istnienie „ja”. Czym jest to „ja” w zdaniu „ja myślę”? (i tu wraca zagadnienie języka. Ani w wersji łacińskiej ani polskiej „ja” wcale nie występuje, pojawia się natomiast we francuskim oryginale i angielskim tłumaczeniu). Hume mówił, że ilekroć wejrzy w siebie (!) nie znajduje tam żadnego „ja”, dostrzega tylko przebiegające doznania, wrażenia, myśli, a żadnego „ja” jeszcze tam nie spotkał. Nie można zatem ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że jakieś „ja” istnieje, twierdzenie kartezjańskie jest zatem więcej niż wątpliwe.

Hume lubił podważać ogólnie przyjęte prawdy i sposoby rozumowania. Chociażby zdanie „Jutro wzejdzie słońce” nie ma na gruncie filozofii Hume'a najmniejszego znaczenia. Czym jest słońce? Dla przeciętnego człowieka to zbiór doświadczeń jakich nabył przez całe swoje życie, że codziennie rano na niebie pojawiała się duża okrągła żółta kula. Tą kulę człowiek nazywa słońcem. Ale czy na podstawie tej obserwacji może twierdzić, że jutro ta kula pojawi się na niebie znowu? Hume twierdził, że nie. Nie można twierdzić nic o przyszłości na podstawie wydarzeń z przeszłości. Ze stanowiska Hume'a wynika zgoda na świat niepewności i ciągłej zmiany, świat przepływających wydarzeń, gdzie nie można nic powiedzieć o dniu jutrzejszym.

Ale skoro Hume wyznawał swoją filozofię i bronił swojego stanowiska z taką stanowczością, to trudno jest zrozumieć jego zdenerwowanie, tym, że Kartezjusz nie przyszedł. Przecież z Kartezjuszem nic nigdy nie wiadomo.

A tak przy okazji, podobno Kartezjusz uwielbiał wylegiwać się w łóżku do południa. Zamiast czytać mądre filozoficzne książki.

niedziela, 06 września 2009, pan-rac

Polecane wpisy

  • Czy maszyny mają uczucia?

    WYSTĄPILI: MASZYNA TURINGA Dzisiejsze zachowanie maszyny Turinga jest najlepszym dowodem na to, że maszyny mogą mieć uczucia. Maszyna wyraża swoje emocje w spos

  • Dzień dziecka

    English version *) Mamy takie powiedzenie „mnie to już nic nie zdziwi”. Mówimy tak, żeby podkreślić swój brak naiwności, wiedzę, dojrzałość a czasem

  • Egazamin

    English version *) Dzisiaj mamy coś na pocieszenie dla wszystkich egzaminowanych, ale również dla wszystkich egzaminujących. Oto proszę dwóch największych filoz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/06 21:30:19
Komiks genialny :P Rozbawił mnie do łez. Dziękuje za tą chwilkę radości, rysuj częściej. Jeśli chodzi o samo słynne zdanie i cały ten problem z owym "ja" : "Ja" myślę, więc "ja" jestem, znaczy, że myślenie jest niezbywalną cechą bycia. Kartezjusz zdaje się mówić. że Kiedy myśli, wtedy tak naprawdę istnieje. Ciekawe, czy Kartezjusz zastanawiał się, (wylegując się w łóżku) czy kiedy śpimy, to myślimy? A czy kiedy myślę intensywnie, to istnieje jakoś intensywniej? Hume też mnoży problemy - neguje pojęcie "ja" aby po chwili wejrzeć w siebie. W co więc wnika Hume? (dobrze zaznaczyłeś ten wykrzyknik) Te Przebiegające doznania i wrażenia, to właśnie ma być myślenie zaświadczające o bycie. Egzystencjalizm by to pewnie tak ujął : Jesteśmy "myślowym fenomenem" (czy też podmiotem myślącym) wrzuconym w bycie. [cudzysłów i nawias wynika z mojego niezdecydowania].
pozdrawiam
pinol.blox.pl
-
2009/09/08 22:28:36
Z tym myśleniem to w ogóle śmieszna rzecz. Kiedy na przykład człowiek postanowi, że nie będzie myślał przez chwilę, i stara się z całej siły nie myśleć, wówczas myśli jeszcze natarczywiej napływają i tłoczą się i jeszcze ich więcej i więcej, aż człowiek dochodzi do wniosku, że to nie jest możliwe nie myśleć. Co więcej poziom frustracji wzrasta tak drastycznie, że istotnie może się zdawać, że się istnieje intensywniej, że się jest przez wielkie J. Jest tak naprawdę, że aż strach.
Myślenie jest tak dla człowieka oczywiste, że aż niezauważalne. Stąd Kartezjańska obserwacja jest prosta i genialna zarazem.
O śnie też można by długo mówić. Ostatnio moją uwagę zwrócił artykuł, w którym psychologowie udowadniali że sny są bez sensu (czytaj bez głębszej myśli) bo są tylko odzwierciedleniem przypadkowych impulsów elektrycznych, które mózg generuje w trakcie odpoczynku. I ów mózg ubiera te impulsy w treści psychiczne w sensy, żeby zachować spójność. To miał być dowód na to, że sny są bez sensu. Ale pytanie jakie tu warto postawić brzmi, czy wybrane obrazy aby na pewno są przypadkowe? Może w trakcie snu odbywa się myślenie, którego nie pamiętamy po obudzeniu. Co zresztą nie jest tak niesamowite, bo czy pamiętamy o czym myśleliśmy wczoraj przy śniadaniu, kolacji, w trakcie jazdy autobusem?
I tu wracamy do myślowego fenomenu wrzuconego w świat. Ciągle myśli i ciągle
zanika.
Tak, to były wieczorne rozważania, wyjątkowo, bez puenty.
-
2017/01/15 11:16:12
Przez przypadek trafiłem tu i ... Genialne :)