Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Kaczko-królik

I Ramka Kartezjusz wyraźnie przerażony biegnie w stronę lasu  Kartezjusz: Ratunku goni mnie wielka kaczka  II Ramka Całej sytuacji przypatruje się Sokrates Sokrates: Przecież to jest królik  III Ramka Wittgenstein opowiadał właśnie swoim uczniom o tym zdarzeniu. Wittgenstein: Oni jeszcze nie wiedzieli, że to był kaczko-królik.Wystąpili: Kartezjusz "René" Descartes, Sokrates, Późny Ludwig Wittgenstein (zwany również Wittgensteinem z Dociekań), Kaczko-Królik vel Kaczko-Zając z Dociekań Filozoficznych, PWN 2000


*)Można by powiedzieć, że dzisiejszy pasek przedstawia zemstę rodzaju zwierzęcego na Kartezjuszu, za zniewagi i lata cierpień. Kartezjusz został wreszcie przegoniony przez wielką, monstrualną i krwiożerczą kaczkę. Jeśli ktoś ma niechęć do scen drastycznych, to mógłby powiedzieć, że to był sen, koszmar, który dręczył Kartezjusza przez kolejne lata, aż doprowadził do jego przedwczesnej śmierci (czytelników przychylnie nastawionych do tej interpretacji, w tym obrońców praw zwierząt odsyłamy do Zwierzęcia jako Maszyny). Niestety, mimo że zemsta jest słodka, to dzisiejszy komiks jak się zdaje nie dotyczy zemsty.

Dlaczego zatem Kartezjusza goni kaczka? Otóż, świat jakim widział go Kartezjusz był światem uporządkowanym. Wiadomo było co jest, a co nie jest wiedzą. Wiem o czymś, kiedy coś jest jasne i oczywiste, jak coś nie jest jasne, to nie wiem tego, po prostu. U Kartezjusza nie było miejsca na niepewność, na nieokreśloność. Filozof wierzył, że wszystko da się opisać w najdrobniejszych szczegółach wystarczy prawo mechaniki. Wszystko może być ostatecznie określone, opisane, wyjaśnione, uporządkowane. Przyjmując taką postawę Kartezjusz po prostu nie może inaczej powiedzieć jak tylko, że goni go coś określonego, coś co daje się zdefiniować. Nie może go przecież gonić nie-wiadomo-co. Musi go gonić coś, pada na kaczkę.

Jednak całemu zajściu przygląda się z kolei inny filozof, Sokrates. Jak już wiemy z poprzednich odcinków Sokrates lubił podważać poglądy uznawane przez wszystkich za oczywiste. Mówisz, że goni cie kaczka? A po czym poznajesz, że to kaczka? Mi to wygląda na zająca, może nawet bardziej na królika.

W pewnym sensie Sokrates był przeciwieństwem Kartezjusza, wychodził z założenia, że jeśli coś na pierwszy rzut się wydaje jakieś, o! to na pewno takim nie jest, co to to nie. Jak Sokrates usłyszy jakieś stwierdzenie, to z założenia zaczyna podważać jego słuszność. Czyni to w imię Prawdy, przynajmniej mówi, że jego celem jest po przejściu drogi rozumowania dotrzeć do Prawdy ostatecznej. Więc podważa i podważa i dookreśla i znowu podważa, niestety, mówiąc między nami, mało kiedy ostatecznie do owej Prawdy dochodzi.

A kim jest Wittgenstein. Można powiedzieć, że Wittgenstein to Sokrates, tyle, że bez Prawdy. Początkowo Wittgenstein owszem wierzył w Prawdę (o czym wspomnieliśmy w poprzednim odcinku), potem jednak zmienił radykalnie swoje poglądy. Głównym tematem rozważań Wittgensteina (a dokładniej późnego Wittgensteina) był język, struktura języka, znaczenie wyrazu a raczej to, że znaczenie jest terminem kłopotliwym). Kaczko-królik (zaczerpnięty z psychologii) miał pokazywać, że wiele pojęć i symboli jest niejednoznacznych, niedookreślonych. Że w zależności od kontekstu rozumiemy rzeczy różnie. Bo jak zrozumieć to, że tę samą linię raz widzę jako kaczkę a raz jako królika? Może patrzę z intencją zobaczenia królika albo z intencją zobaczenia kaczki? Ale co to znaczy mieć intencję zobaczenia tego czy tamtego? Gdzie się kończy wrażenie, a zaczyna interpretacja wrażenia? I jaką rolę w kształtowaniu wrażenia odgrywa język? Pytania można by ciągnąć w nieskończoność. Niemniej jedno jest pewne: to nie kaczka goni Kartezjusza, ale groza niejednoznaczności i nieokreśloności, której tak się on obawiał.

niedziela, 15 listopada 2009, pan-rac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/16 16:38:41
Studiując ostatnio wnikliwie literaturę XX wieku dochodzę do wniosku, że chodziło o pewną kreaturę opisaną polskiego poetę. Zacytuję zakończenie:
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka!
-
2009/11/16 21:10:23
Tak. Już wiadomo dlaczego kaczko-królik w naszej kulturze występuje pod przebraniem kaczko-zająca. Że też wcześniej o tym nie pomyśleliśmy.
I to w ogóle stawia sprawę w nowym świetle. My sobie myśleliśmy (naiwnie) że chodzi o jedną dwuznaczność, a to jest dwuznaczność podwójna. A może i poczwórna, wszak kaczka kaczce nierówna. Może być kaczka-krzyżówka albo kaczka domowa...i o wiele więcej innych rodzajów kaczek.
-
2009/12/21 00:16:34
to jest królikokaczka
-
2010/05/17 14:03:21
ktos moze pamieta ktory z noblistow amerykańskich (literatura), powiedzial (mniej wiecej, bo nie pamietam dokladnie) - "bo nic nie jest takie same dla dwoch osob, nawet dla jednaj, zalezy z ktorej strony sie patrzy", obstawiam Hemingwaya, ale nie jestem pewna.