Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Matrix

I Ramka Hume i Kartezjusz właśnie wyszli z kina. Za plecami mają plakat Matrix Kartezjusz: To było przerażające. Ten system zwiódł ich jak demon, od którego zacząłem mój system.   II Ramka Kartezjusz: Ale numer z łyżeczką, genialny... Hume: Nie osłabiaj mnie. „There is no spoon”. No naprawdę, odkryli Amerykę...  III Ramka Hume: Przecież ja od dawna mówię, że nie ma żadnej łyżeczki. Kartezjusz wygląda na mocno zszokowanego.

Wystąpili: René (Kartezjusz) Descartes, David Hume

Cytaty: „Matrix” Braci Wachowskich


*)Styczeń, początek roku, to czas podsumowań roku poprzedniego ale też czas planowania przyszłości. Co ambitniejsi wpisują noworoczne postanowienia do notatników i kalendarzy, z nadzieją, że zerkną do nich w grudniu 2010 i z satysfakcją stwierdzą, że postanowienia udało się spełnić.

Teraz, kontynuując wątek podsumowań powiedzmy sobie, że gdybyśmy mieli wymienić najbardziej znaczące filmy ostatnich lat, na pewno na (niezbyt?) długiej liście tytułów pojawiłby się film „Matrix”. I słusznie. A jak skomentowaliby ten film filozofowie. Pewnie byliby zachwyceni i zadziwieni efektami specjalnymi, natomiast jak się wydaje siedzieliby na filmie i zastanawiali się, dlaczego ludzie z wieku XX przepisują ciągle od nich teksty. Nie znaczy, że to jest naganne, że przepisują, dlaczego nie mieliby przepisywać skoro teksty są dobre. Niemniej byłoby to pewnie dla dawnych myślicieli zastanawiające. A co przepisali Bracia Wachowscy...

Kartezjusz na początku swojej filozofii postanowił zwątpić we wszelką wiedzę i wszelkie przekonania, jakie zdobył do tej pory. Założył, że zachodzi możliwość istnienia Złośliwego Demona, który oszukuje ludzi, zamazując im obraz świata. Przez to ludzie nie widzą świata takim jakim on jest, tylko widzą nieprawdziwy, zmyślony przez Demona obraz. Cała ich wiedza jest wiedzą fałszywą. Czy nie jest to pierwszy Matrixowski wątek? To co Kartezjusz założył teoretycznie zostało dopowiedziane w technologii cyfrowej. Oczywiście, należy pamiętać, że Kartezjusz nie poprzestał na wątpieniu. Znalazł jedną podstawową prawdę, na której oparł gmach całej wiedzy i obył się bez rozwiązań farmakologicznych, pisaliśmy o tym w odcinku „Myślę więc jestem”

A co z Hume'a? Ten filozof uważał, że kiedy mówimy o przedmiotach musimy pamiętać, że tak naprawdę mówimy o pewnych ideach, reprezentacjach, które docierają do naszego umysłu. My zbieramy te idee i tworzymy z nich pojęcia, nazwy, wyobrażenia przedmiotów....Jest to zdaniem Hume'a dobra życiowa praktyka, jednak zwraca on uwagę, że metodologicznie i teoretycznie rzecz ujmując jest to praktyka nieuprawniona. Mamy owszem pewne obrazy połyskującego metalu, możemy odczuć ten metal, kiedy jemy jogurt czy budyń, ale żeby na tej podstawie powiedzieć „Łyżeczka istnieje” co to to nie, tu trzeba zachować ostrożność. Hume tę ostrożność zachowałby jednak również w stosunku do świata poza Matrixem. Dla Kartezjusza, aż tak daleko posunięte zwątpienie to zapewne gruba przesada.

I nie chodzi nam tutaj o to, żeby zacząć rok od skądinąd wytartego stwierdzenia „wszystko już było” a potem się zasmucić i powiedzieć sobie, że nie ma się co wysilać, bo na nic nowego szans dla nas nie ma. Chodzi raczej o przypomnienie nam-autorom i Wam, drodzy Czytelnicy, że filozofia jest bliżej nas, niż nam się to czasem wydaje. I tej bliskości na nowy 2010 rok Wam życzymy. I jeśli już jakichś postanowień, to postanowień filozoficznych właśnie.

niedziela, 03 stycznia 2010, pan-rac

Polecane wpisy

  • Czy maszyny mają uczucia?

    WYSTĄPILI: MASZYNA TURINGA Dzisiejsze zachowanie maszyny Turinga jest najlepszym dowodem na to, że maszyny mogą mieć uczucia. Maszyna wyraża swoje emocje w spos

  • Dzień dziecka

    English version *) Mamy takie powiedzenie „mnie to już nic nie zdziwi”. Mówimy tak, żeby podkreślić swój brak naiwności, wiedzę, dojrzałość a czasem

  • Egazamin

    English version *) Dzisiaj mamy coś na pocieszenie dla wszystkich egzaminowanych, ale również dla wszystkich egzaminujących. Oto proszę dwóch największych filoz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/06 17:06:52
Akurat w Matriksie chodzi o rzeczy odrobinę inne, niż te, o których mówią filozofy. Raczej o ideologie punków itp.
W systemie nie chodzi o postrzeganie świata skrzywione przez jakąś nadprzyrodzoną siłę, a przez władzę - zmuszanie do życia iluzjami szczęścia itp.
Z łyżką to już raczej interpretacja dowolna, na moje chodzi o to, że mimo owych kłamstw trzeba działać po swojemu, nie wierząc w ustalone reguły (nie jedźcie mnie za lewactwo (albo jedźcie, właściwie to jestem lewak ale jako nastolatek w wieku buntu mam chyba do tego prawo), po prostu tak interpretuje Matriksa), bo i tak są kłamstwem. Czyli mimo, że mówiliby nam, że łyżka istnieje i nie da się jej zgiąć siłą woli, prawda jest inna.
Oczywiście wiem, że Matrix może mieć tysiące różnych interpretacji, ale mówię swoje zdanie, bo nikt mi nie zabroni a Babilon płonie, HOHOHO.
-
2010/01/06 21:46:21
Znajduję coś odświeżającego w takim postawieniu sprawy. Niby wszyscy wiedzą, że Matrix jest między innymi krytyką współczesnego systemu społecznego a jednak dla mnie taka interpretacja zawsze wydawała mi się nieco poboczna podczas gdy przede wszystkim film traktowałem jako wariację ontologiczną.
Przy Twoim podejściu Ptakuba bohaterami tego odcinka byliby raczej Marks, Hegel czy Nietzsche... może kiedyś...
-
2010/01/07 10:52:50
Jedna interpretacja nie wyklucza drugiej, trzeciej, czwartej... Pewnie dlatego Hume z Kartezjuszem poszli właśnie na Matrixa ;-)
-
2010/01/07 19:42:03
Czyli nie powinno się zaliczać Matrixa do cyberpunk tylko do cyberontology? ;d
-
2010/01/07 21:54:27
Jasne, że się to nie wyklucza. Ale co do nazwy rzekłbym raczej Ontopunk względnie Epistemepunk.
-
2010/01/11 11:37:11
Dla mnie od początku "Matrix" był raczej tym pierwszym - czyli pytaniem czy świat w którym żyjemy jest realny czy w ogóle istnieje, czy też jest czymś w rodzaju snu. Oczywiście nie jest to odkrycie Ameryki, więc nie dziwię się Kartezjuszowi, że zbytnio się nie przejął, bo nie jest to oczywiście żadna nowinka.

No ale "Matrix" ma większe przebicie do świadomości niż demon Kartezjusza, o którym nie słyszałem. Z drugiej strony filozofy poszły na pierwszą część "Matrixa", niewątpliwie najlepszą. Tymczasem już kolejne nic nie odkrywają. W drugiej Neo spotyka się z Architektem i prowadzi długą rozmowę. W zasadzie Architekt jest więc kimś w rodzaju Boga - Wielkiego Programisty i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo matrix jest zwykłym programem uruchamianym na mózgach ludzi. Ale Architekt nie ma mu nic ciekawego do powiedzenia. Bóg spotyka się z człowiekiem i nic z tego nie wynika.

To wszystko nie wyjaśnia wiele - jak na razie łyżeczka cały czas jest, ale tendencja dzisiejszych czasów zmierza do tego, żeby przestać to tak jasno widzieć. Pomocna jest w tym telewizja (np. wojny w Zatoce nie było), a jeszcze bardziej gry komputerowe. Po tygodniu grania 10h dziennie można bardziej uwierzyć w świat wirtualny niż w realny. Oczywiście już niedługo może być tak, że będziemy śnić coś w rodzaju matrixa.

Skracając: jest możliwe, że ten świat to matrix, ale dla mnie nic to nie zmienia. Bo nie możemy tego sprawdzić. Można zrobić film z fajnymi efektami, ale łyżka jest.
-
2010/01/11 21:55:21
To prawda, spotkania z bogiem bywają rozczarowujące. Nie pamiętam tego wątku z Architektem, muszę nadrobić. Rozmowa jest pewnie pasjonująca. A nie zaraz, czy to nie jest ten wątek, kiedy ten gość mówi, ten taki w okularach, że ludzie nie mogli znieść sielanki....I trzeba im raz na jakiś czas dać w kość. To było ciekawe, tylko troszkę pesymistyczne.
I drugi wątek. Ale skoro nie możemy sprawdzić, a i tak jest nam wszystko jedno, to dlaczego akurat zakładać, że łyżka jest, może lepiej założyć, że jej nie ma. Albo założyć, że nie wiemy i żyć w takim łyżkowym agnostycyzmie. Zresztą póki są ciasteczka i mleko, to łyżka jest zupełnie zbędna.
-
Gość: Pierwsza Be, *.akademos.com.pl
2010/02/12 11:52:40
3), o tyle martwi nas kwestia przenoszenia wyrazów ("łyżeczka", rys. 2).

Z całusami, Pierwsza Be
-
2010/02/14 22:50:12
Dziękujemy za uwagę. Korekta czytelnicza bardzo cenną jest.