Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

O sztuce, według Fryderyka

I Ramka Nietzsche maluje obraz  II Ramka Nietzsche maluje obraz  III Ramka Nietzsche niszczy obraz.  Podpis:  Wystąpili: Fryderyk Nietzsche

Wystąpili: Fryderyk Nietzsche

Inspiracja: Fryderyk Nietzsche, Narodziny Tragedii


*)Któż z Was, Drodzy Czytelnicy, po latach spędzonych w szkolnej ławie, nie zna podziału sztuki na apollińską i dionizyjską? Choćbyśmy, ze świecą, a nawet z latarką szukali, to i tak nie znaleźlibyśmy takiego, który by o owym podziale nie słyszał.

No dobrze, ale co więcej można powiedzieć poza tym, że takowy podział jest przyjmowany przez wielu wybitnych uczonych, mówiąc nowocześnie, przez wielu ekspertów, za dobrą monetę.

Dwie rzeczy co najmniej można powiedzieć, że „apolliński” znaczy uporządkowany, harmonijny, zrównoważony, domknięty, obwarowany regułami, może nawet łagodny, a „dionizyjski” znaczy chaotyczny, zachwiany, rozbałaganiony, przekraczający reguły, żywotny a może nawet brutalny. Drugą prawdą będzie ta, że ów podział został spopularyzowany przez, w dniu dzisiejszym niezwykle małomównego, bohatera naszego komiksu: Fryderyka Nietzschego.

A cóż o tym podziale mógłby wyczytać wnikliwy i dociekliwy Czytelnik z dzisiejszego paska? Styl apolliński przedstawia zamyślony Nietzsche malarz, mierzący dokładnie proporcje obiektów, szukający wzajemnych między nimi zależności. Zatem sztuka apollińska rodzi się w systematycznej pracy koncepcyjno-twórczej, w spokoju i poprzedzana jest głębokim namysłem oraz wnikliwą obserwacją. Zwykle jest sztuką wizualną, obrazową, jej domeną jest malarstwo i inne prace, które okiem swym widz może chłonąć. Sztuka apollińska odzwierciedla odwieczną harmonię wszechświata.

Sztuka dionizyjska, to Nietzsche z ostatniego kadru, sztuka ta powstaje w chwili uniesienia, w momencie opętania boskim szałem. Jej domeną jest muzyka, dźwięki, w dzisiejszym pasku to miarowe uderzenia nietzscheańskiego młota w płótno i sztalugę, to rozrywanie na strzępy poprzedniego niedoskonałego obrazu. Dionizyjskość to bezdenny płacz wylewanej farby, to pisk wydawany przez poddawane destrukcyjnej sile twórczej pędzle....To okrzyki wydobywające się z krtani nawiedzonego Fryderyka, który pchany nieznaną siłą życiową niszczy stare, ażeby mogło się ze starego narodzić nowe....Sztuka dionizyjska to życiowy pęd...

A gdyby ktoś zupełnie nieroztropnie zapytał Fryderyka, który sposób uprawiania sztuki jest lepszy.... to nie dokończyłby jeszcze swojego głupiego pytania a już by miał na swojej głowie kubeł niebieskiej, albo i zielonej farby, a może i naraz obydwa kubły.

niedziela, 06 czerwca 2010, tylmur

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Faust, afac165.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/06 23:26:56
Oczywiście że Dionizyjski _^_!

A pytanie mam do autorów, przed postawieniem pod ten wzór bodajże Apolla, albo Dionizosa Nietzsce używał tam kogoś zupełnie innego, bodajże Sokratesa...

Czy autorzy mogliby wyręczyć lecytynę i przypomnieć mi ten wątek ^.^?
-
2010/06/07 20:08:15
Hmm...Czy ja wiem, czy te dwie kategorie można łączyć? Na pewno jakaś nić łącząca będzie, ale chyba dość długa. Tak mi się zdaje, ale to może z braku lecytyny, albo z nadmiaru masła.
Sokrates a i Platon owszem dostawali baty od Nietzschego za zwyrodnienie...Za "zwyrodniałe" oddanie całego człowieka pod władzę rozumu. Za nieokiełznane uczucia, które potrafili opanować chowając się właśnie za tarczą rozumności, harmonii i równowagi...
W tym sensie, można powiedzieć, tak, że było w nich coś apollińskiego...Ale krytyka Nietzschego nie uderzała w ich apollińskość jak sądzę, tylko w resentment przesadnej rozumności...
-
2010/06/08 23:14:43
Ciekawe, mnie raczej muzyka kojarzy się z harmonią Wszechświata, a malarstwo - z nieskrępowaną ekspresją ;-)
Ciekawe, jakich kompozytorów miał Nietzsche na myśli, a jakich malarzy...

A dzisiaj pewnie dodałby do podziału sztuk sztukę hermejską, opartą o kopiuj-wklej ;-) Chociaż i w dawniejszych wiekach malarze podpatrywali się wzajemnie, więc sztuka oparta na cytacie czy zapożyczeniu - też funkcjonuje "od zawsze".
-
Gość: Faust, 121-2-n1.aster.pl
2010/06/09 01:17:45
Popełniasz [przynajmniej jeśli dobrze rozumuje ten podział xD] mały błąd w założeniach. Sądzę że podział nie wynika z tego jaka jest dana sztuka, ale z tego jak dana sztuka powstaje. I tak, malarz idący na żywioł, chlapiący farbą na prawo i lewo, tworzący sztukę tak, że sam akt bałaganienia jest sztuką, będzie przedstawicielem "szkoły" Dionizejskiej. Z kolei kompozytor, siedzący długie godziny nad swym utworem, który będzie myślał nad każdą nutką będzie przedstawicielem "szkoły" Apolińskiej ^.^
Poza tym muzyka jest żywa trwa i znika, artysta musi tworzyć ją na bieżąco. Obraz z kolei jest trwały, cały czas taki sam, harmonijny.
-
2010/06/09 02:19:56
Nie uważam, że popełniam błąd w założeniach. Koncentruję się jak najbardziej na procesie powstawania dzieła :-)
-
2010/06/09 20:13:17
Widzę że trzeba sprawę jeszcze raz przemyśleć...bo jak się okazuje to nie jest takie wszystko oczywiste.
Bo może z tym obrazem nowoczesnym było by tak, że w chwili kiedy on się wydarza, rodzi to jest dionizyjski a jak już wisi w galerii to apolliński. Ale czy dzieło może sobie tak migrować z jednego w drugie? Oto jest pytanie
-
Gość: Faust, afab88.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/10 00:02:08
Nie może.
Najpierw jest dzieło tworzenia. [Samo malowanie jako sztuka]
Potem dzieło-obraz. [namalowany obraz]
Dlatego obraz kiedy powstaje nie przedstawia jeszcze sztuki, ale jego tworzenie już tak : Sądzę że z tego problemu tak można wybrnąć : P
-
Gość: Faust, afab88.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/10 00:10:36
Odwołać się można do Hume`a [przyp.]
Nie istnieje coś takiego jak obraz, czy dzieło tworzenia, istnieje jedynie myśli obrazu i myśl tworzenia, a to 2 różne rzeczy :
-
2010/06/10 22:44:22
No tak, tylko czy nam wolno czytać Nietzschego myślą Hume'a? A zresztą Hume, toż to li tylko i jedynie idea :-)
-
Gość: Faust, acvr127.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/11 17:37:24
Powiem tak jakby filozofia każdego filozofa w żaden sposób z sobą nie koegzystowała byłaby bardzo... uboga :

Weźmy Nietzschego właśnie, przecież jego filozofia jest powiązana z np. Sokratesem i Platonem i chociaż ją neguje to jednak piszę dlaczego, jak i takie tam.

No i wiele też zależy od "obserwującego" [zahaczamy o Kanta xD] i tego co uzna za rozsądne i słuszne, a co nie ^.^
-
2010/06/13 15:11:50
pytanie do tylmur (hej, jak odmienia sie twoj nick? jak rzeczownik rodz. meskiego, czy jak rzeczownik zaczerpniety z jez. obcego - "pytanie do tylmura" czy "pytanie do tylmur"?)

skoro obraz mialby stawac sie apollinski po zakonczeniu dziela, to jak zakwalifikowac dziela romantyczne (burza i napor:)) albo jacksona pollocka (action painting moim zdaniem nie staje sie apollinski nawet po zawieszeniu w najbardziej prestizowej galerii)?

albo jesli wyobrazimy sobie tworcow renesansowych przy pracy (poszukiwanie porzadkow matematycznych, obliczenia, geometria wykorzystywana do kreslenia ludzkiego ciala etc) to czy bedzie pasowalo do nich okreslenie "dionizyjski" (no chyba, ze leonardo bardzo cholerowal, kiedy mu ktos przeszkadzal w pracy)?
-
2010/06/13 21:44:28
Tylmur jeszcze się nie zdecydowała co do odmiany nicka. Tylmur wie tylko, że jest rodzaju żeńskiego, i to jedyna pewna rzecz jaką wie tylmur. Tylmur ma faktycznie problem z odmianą i z formą wypowiedzi pisanych, bowiem ciągnie ją niewątpliwie, do rodzju męskiego, co jest wszakże zaprzeczeniem jedynej pewnej rzeczy, którą tylmur wie, mianowicie, że jest rodzaju żeńskiego. Więc tylmur godzi się na obydwie wersje w ramach liberelizmu. I reklamacji składać nie będzie.
Jednak jeśli Leonardo bardzo cholerował to jednak chyba dionizyjski. I jeśli cały się aż gotował , tak w środku....ale tak naprawdę gotował...to dionizyjski niezaprzeczalnie.