Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Sieć

English version

I Ramka Hegel siedzi w call center i słyszy jak kolega obok rozmawia z klientką  Kolega: TAK DARMOWE ROZMOWY SĄ DO WSZYSTKICH SIECI, ALE TEŻ POZA NASZĄ SIECIĄ...  II Ramka Hegel woła kolegę z boksu obok Hegel: PSST...  III Ramka Kolegą okazuje się być Platon Hegel: TY! NAPRAWDĘ SĄ JACYŚ LUDZIE POZA NASZĄ SIECIĄ? Platon: NIE SĄDZĘ, ALE TAK MAM NPISANE W SKRYPCIE.

Wystąpili: Georg Wilhelm Friedrich Hegel i Platon


*)Tym razem, w ten piękny niedzielny wieczór, postaramy się rozważyć zagadnienie, które pokrótce można wyrazić jakże prostym a dobitnym pytaniem: „Czy jest coś poza?” i odpowiedzią na to pytanie Nie nic tam nie ma” Żeby przykład, na którym omówimy to zagadnienie, nie kojarzył się za bardzo z poniedziałkiem, wyobraźmy sobie pewne stwory, żyjące w lesie. Stwory te, dla wygody możemy przyjąć, że są to Muminki, twierdzą, że nie ma nic poza ich lasem. Tak to sobie kiedyś dawno wymyśliły i w tym przekonaniu od wielu setek lat tkwią...

Jaka jest jedyna możliwość, żeby sprawdzić czy to twierdzenie jest prawdziwe? Otóż żeby sprawdzić, czy nie ma nic poza lasem, trzeba, ni mniej ni więcej, tylko wyjść z lasu i sprawdzić, że nic tam nie ma....Wyobraźmy sobie zatem odważnego Muminka, który pewnego pięknego poniedziałkowego poranka (to już jutro!), podejmuje się sprawdzić, czy twierdzenie, w jakie od dzieciństwa bezkrytycznie wierzył, jest prawdziwe. Wychodzi zatem poza las i stwierdza, że faktycznie nic tam nie ma! Czyli jednak twierdzenie to było prawdziwe...

Zaraz, zaraz ale skoro Muminek wyszedł z lasu, to przecież przez chwilę jednak był poza lasem, czyli poza lasem coś jednak jest. Mogą bywać tam Muminki...Zatem poza lasem jest co najmniej pewien rodzaj przestrzeni, która tylko czeka na pojawienie się Muminków...

Problem ten, który omówiliśmy sobie metaforycznie, wiele rzeczy upraszczając, możemy omówić nieco bardziej abstrakcyjnie i całe powyższe rozważania zamknąć w jednym bardzo ważnym filozoficznym twierdzeniu, nie da się stwierdzić, że istnieje coś, co nie byłoby częścią jakiejś całości. Ta całość może być większa albo mniejsza ale jednak jakaś musi być. To jeszcze nie znaczy, że taka całość koniecznie musi być jedna.

Wiadomo, dziś znacznie łatwiej zaakceptować nam mnogość i różnorakość, a trudniej monopolistyczną jednolitość niż w czasach Hegla czy Platona, a jednak wciąż trudno wyobrazić sobie, żeby mogło istnieć cokolwiek, z czym nie bylibyśmy choćby bardzo odlegle powiązani.

niedziela, 26 września 2010, pan-rac

Polecane wpisy

  • Prawo liczby pracowników

    English version Wystąpili: Karol Marks (jako dwulicowy kadrowiec), Immanuel Kant (jako specjalista ds. rysowania schematów) *) Podobno jest tak, że ludzie lubi

  • Przyczyna

    Wystąpili : Arystoteles i Mały René Kartezjusz Descartes Inspiracja: Arystoteles, Matafizyka, Księga Lambda, 7. Natura Pierwszego Poruszyciela *) Dzisiaj na sc

  • Zwierzę jako Maszyna

    Wystąpili: René Kartezjusz Descartes, Kot Salomon, Jej wysokość Królowa Szwecji Krystyna Dzisiejszy pasek porusza co najmniej dwa trudne (i wielowątkowe) zagad

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Faust, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/27 15:26:34
Dlatego właśnie wszechświat jest nieskończenie wielki :o)
Bo jeśli byłby koniec wszechświata, (a dokładnie wszechświata pojmowanego przez nas (przyp. a wiele ma problemów z definicją wszechświata)) to za tym końcem musiałaby coś być (Beta-Wszechświat?), a skoro coś za nim jest, to z definicji wszechświata jest jego częścią x3
Dlatego wszechświat astronomiczny, może i być skończony i być określany jako "o, tam gdzieś kończy się materia i dalej nic nie ma", to jednak filozoficzny jest no właśnie nieskończony.

I pojawia się taki śmieszny problem. Czy skoro wszechświat jest nieskończenie wielki, to czy wszystko wobec niego nie jest nieskończenie małe? A jeśli tak, to co sprawia że jednak różne rzeczy mają różną długość, skoro wobec wszechświata wszystkie długość mają taką samą (0)? Może wynika to z tego że jeśli wszechświat jest nieskończenie wielki, to nie da się go zamknąć w jakiekolwiek ramy, łącznie z tymi porównawczymi x3
-
2010/09/27 16:54:32
A choćby nawet cokolwiek było za lasem, wcale nie tak łatwo tam dotrzeć - trochę jak w filmie "Osada" - www.filmweb.pl/Osada
Z innej beczki - żeby akurat Platon miał być zdania, że niczego poza tym co widzimy nie ma?
-
2010/09/27 23:04:18
Właśnie wróciłem zza granicy i mogę poświadczyć, że rzeczywiście coś tam jest...
A tak serio, to jestem zdania, że człowiek w kwestii nieskończoności wszechświata powinien milczeć, gdyż dla naszego umysłu jest to rzecz niepojęta i wszelkie spekulacje na jego tema niechybnie prowadzą do błędu lub niejednoznacznych wniosków.
Staramy się poznać, co jest tak daleko, a nie pojmujemy nawet tego, co leży u naszych stóp (na to typowo ludzkie schorzenie cierpiał już Tales z Miletu, jak to opisał bodajże Arystoteles).
-
Gość: Faust, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/27 23:50:48
A ja bym z tym polemizował. Ograniczając się do czystych "szczegółów" i rzeczy "małych" (w porównaniu do wszechświata) bylibyśmy jak pływak, który spogląda na pojedyncze krople, miast na całe jezioro ;F Może i to bardziej szczegółowe i mniej bezbłędne. Ale nim pływak metodą kropla po kropli, dopłynie na brzeg, zdąży się utopić.

Fakt, wszechświat jest nie do ogarnięcia jako obiekt dla ludzkiego umysłu, ale sądzę że definicja wszechświata jest już do ogarnięcia. Nie wiem, może i błądzę, potykając się o poszczególne krople, ale mam takie a nie inne nastawienie. Uważam że to po prostu kwestia dwóch dróg i dwóch różnych definicji filozofa.
Niektórzy stwierdzą że filozof nie może gdybać w chmurach, filozof ma rozwiązywać problemy codzienne. Etyka, logika, systemy państwowe oraz codzienna mądrość, to jego powinność. Ma pomagać ludzkości poprzez rzeczowe porady, poparte filozofią. Rzekłbym że to nurt praktyczny, (jeśli taka w ogóle istnieje xD). I taka właśnie filozofia patrzy na szczegóły, problemy dnia codziennego.
Drugi nurt, to nurt teoretyczny. Metafizycy i ogólnie, filozofie szukający sensu, powodu, doskonałości i innych celów. Chcących ustalić co nie tylko popycha nasze życie, ale w ogóle wszystko. Filozof nie praktyczny, bo stara się patrzeć na całość, nie rozmywa się w szczegółach, bo brnąc w nie zgubi się zupełnie.
Pierwszy filozof czyni bardzo małe, czasem się cofa, robiąc krok w tył na wszelki wypadek.
Drugi filozof ma zawiązane oczy i biega w poszukiwaniu czegokolwiek.

Podajesz argument "Staramy się poznać, co jest tak daleko, a nie pojmujemy nawet tego, co leży u naszych stóp." niestety jak wiele innych zdań i to można odwrócić "Pojmując to co leży u naszych stóp, nie dostrzegamy tego co jest daleko.". Pierwszy jest ślepy, bo nie patrzy pod nogi, a drugi bo patrzy tylko pod nie xD

Ja na przykład uważam że ludzkość za dużo zagmatwała na chwilę obecną. I jeśli chcemy badać sens, to nie wolno wgłębiać się w to "u naszych stóp" zbytnio, bo te rzeczy "rozmyją" nam, ideę rzeczy globalnej.

Porównawczo:
2 filozofów (praktyk i teoretyk) lądują w mieście, przed domem.
Praktyk idzie przeczesywać i badać dom, jak najbardziej szczegółowo, starając się określić rolę budynku w mieście o którym... nie wie nic!
Teoretyk z kolei leci opisywać miasto, z budynkami które na nie się składają, tyle że on o budynkach... nie wie nic!

Dlatego bardzo ważny jest dialog pomiędzy "praktyką" a "teorię", tak by filozof od rzeczy małych umiał przechodzić do dużych, a z dużych do małych. Bo inaczej jego teorię będą albo spełniać się jedynie w ściśle określonych warunkach, albo będą tak abstrakcyjne, że w sumie trudno je będzie potwierdzić czy obalić.

Nie bójmy się patrzeć na wszechświat. Wezmę na przykład Demokryta, stworzył on drogą filozoficzną teorię Atomu. Mimo że jego teoria była wadliwa, nie była tak kompletna jak ta późniejsza, ale jednak. Demokryt abstrachując właśnie i sięgając "daleko" doszedł do czegoś, co fizyka potwierdziła dopiero ponad 2000 lat później.
-
2010/09/29 20:22:35
Hmmm...zatem ja ograniczę się tylko do próby odpowiedzi na kocie pytanie o to dlaczego akurat Platon mówi, że poza naszym światem nic nie ma.
Otóż, są tacy, którzy twierdzą, że jakkolwiek filozofia Platona wydaje się nam otwarta w części metafizycznej, to jest bardzo zamknięta jeśli chodzi o kwestie polityczne.
Platon swoje Państwo zaprojektował bardzo dokładnie i nie było w nim miejsca dla zbyt wielu ludzi, a mówiąc dokładniej, było tam miejsce tylko dla ludzi wolnych. Pozostali owszem gdzieś tam na marginesie może i egzystowali...ale cóż to za egzystencja...
I stąd dzisiejsze Platona, trochę pogardliwe, a trochę zmieszane "nie sądzę"...Bo poza naszą siecią, są może i jacyś ludzie....ale nie są to na pewno ludzie wolni...
-
2010/10/02 20:53:18
Skoro tak, to faktycznie lepiej się na sieci skupić; dziękuję za wyrozumiałość!