Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Imperatyw

English version

Ramka 1 Fryderyk i Immanuel jako kelnerzy,  Fryderyk przygotowuje kawę. Immanuel:  CO TY ROBISZ? PRZECIEŻ TA PANI ZAMAWIAŁA ZIELONĄ A NIE CZARNĄ HERBATĘ... Fryderyk: EEE TAM,  I TO I TAMTO  HERBATA, CO TO ZA RÓŻNICA... Immanuel: POMYŚL, CO BY BYŁO GDYBY KAŻDY TAK ROBIŁ...  Ramka 2 Fryderyk jako wyobrażony klient restauracji... Fryderyk: KELNER! TA KAWA SMAKUJE JAK HERBATA... Ludwig: O PRZEPRASZAM PRZEZ POMYŁKĘ MUSIAŁEM PODAĆ CZEKOLADĘ...  Ramka 3 Immanuel (a właściwie górna jego połowa) mówi do czytelników - na tle kelnera i Fryderyka z wyobrażenia. Fryderyk i Ludwig patrzą ze zdziwieniem w stronę czytelników. Immanuel:  DLATEGO MÓWIĘ CI: POSTĘPUJ TYLKO WEDŁUG TAKIEJ MAKSYMY, DZIĘKI KTÓREJ MOŻESZ ZARAZEM CHCIEĆ, ŻEBY STAŁA SIĘ PRAWEM POWSZECHNYM.

Wystąpili: Fryderyk Nietzsche, Ludwig Wittgenstein, Immanuel Kant

Cytat: Uzasadnienie metafizyki moralności, Immanuel Kant, Wydawnictwo Antyk 2001, s. 38

Kawał o kelnerze pochodzi z przekazów ludowych


*)Jak rozróżnić, które postępowanie jest dobre, a które złe? Ktoś mógłby powiedzieć: dobre postępowanie to takie, które zgadza się z zasadami moralności. Kiedy słyszymy takie uzasadnienie, wydaje nam się jednak, że coś w nim nie gra. Wszak systemów moralności jest wiele, a część z nich wzajemnie sprzeczna. Co zatem zrobić, z tą wielością moralnych rozstrzygnięć?

Immanuel Kant uznał, że możliwe jest zbudowanie systemu etycznego akceptowalnego dla wszystkich istot rozumnych . Wyszedł z założenia, że imperatywy, nadrzędne nakazy jego systemu, nie mogą odwoływać się do żadnych konkretnych, zewnętrznych wartości, celów czy zasad. Dzięki temu uniknie się podstawowego problemu niezgodności wynikających z wielości kultur, religii i obyczajów. Filozof jako naczelną zasadę etyczną zaproponował Imperatyw Kategoryczny w brzmieniu (nieco inna wersja niż w dzisiejszym odcinku): „Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa.” Nie ma tu mowy o tym co dobre a co złe, otrzymujemy coś w rodzaju przepisu jak ustalić, czy dany postępek jest dobry. Jest to przepis na rozstrzygnięcie każdego, jak zakładał Immanuel, dylematu moralnego.

Immanuel w Uzasadnieniu metafizyki moralności pokazuje, jak działa imperatyw na przykładzie rozstrzygania czterech dylematów moralnych. Jeden z nich dotyczy pożyczki. Powiedzmy, że ktoś chce pożyczyć pieniądze, ale wie, że nie będzie mógł ich oddać. Ma jednak zamiar skłamać i obiecać, że zwróci pożyczkę. Czy taka zasada: „jeśli jesteś w trudnym położeniu i potrzebujesz pieniędzy, to możesz składać obietnice, mimo że wiesz, iż ich nie spełnisz”, może stać się podstawą powszechnego prawodawstwa? Ależ nie, odpowiada Immanuel, wówczas w ogóle system umów i obietnic straciłby zupełnie sens, bo gdyby obietnice nie były dotrzymywane, nikt w ogóle by się nimi nie przejmował. Zatem ani obietnice ani pożyczki nie byłyby w ogóle możliwe.

Drugi dylemat dotyczy kogoś, komu bardzo dobrze się wiedzie. Osoba ta stwierdza, że nie musi się przejmować innymi ludźmi, którzy znajdują się w dużo gorszym położeniu. Ani nikomu niczego nie odbieram ani nikomu nic nie daję, więc nie robę niczego złego. Immanuel stwierdza, że owszem może i taka zasada mogłaby obowiązywać i pewnie ludzkość mogłaby w zgodzie z nią żyć długo i szczęśliwie. Jednak co jeśli osoba ta sama znalazłaby się w gorszym położeniu? Czy naprawdę chciałaby, wówczas, żeby taka zasada obowiązywała? A przecież imperatyw wyraźnie mówi, trzeba chcieć aby moja maksyma stała się prawem ogólnym.

Czytelników zainteresowanych stanowiskiem Immanuela odsyłamy do Uzasadnienia metafizyki moralności, tam też można znaleźć pozostałe dwa, bardziej karkołomne przykłady dotyczące uzasadnienia zakazu popełnienia samobójstwa oraz obowiązku rozwijania własnych talentów.

niedziela, 26 lutego 2012, pan-rac

Polecane wpisy

  • Postanowienia

  • Gorszyciel

    *)Brzmi znajomo? No tak, już o tym problemie wspominaliśmy we wpisie Bąk. Zaproponowaliśmy Wam wówczas Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy zabawę w wyobraźn

  • Prawo do kłamstwa

    English version  *) Ostatnio często pojawia się u nas Immanuel. Jednak, jak powiadają nic nie dzieje się bez przyczyny. Prawdopodobnie przyczyną tą jest

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Faust, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/26 22:42:24
A co jeśli nasz przełożony, bądź o zgrozo ojciec/matka namawia nas do czegoś złego? Weźmy na przykład matkę, która każe dziecku coś ukraść, bądź skłamać przed sądem.

Wtedy tak czy siak, postępujemy niemoralnie, bo z jednej strony nikt nie chce żeby inni kradli/kłamali, a z drugiej strony nikt nie chce, żeby dzieci miały się rodziców nie słuchać.

Pojawia się przeto potrzeba "prawa wyższego". Które powie nam, że słuchanie się rodziców jest dobre, ale jednak nie zawsze.
-
Gość: vizygota, *.adsl.inetia.pl
2012/02/26 23:05:25
To brzmi jak Ewangeliczne " Wszysko co chcecie aby ludzie wam czynili wy im czyńcie "
To rozwiązuje wiele problemów zewnętrznie, ale zakłada wiele wewnętrznie w nas samych.
-
2012/02/27 22:29:39
Hmm...Fauście z tym rodzicem namawiającym do złego to problem polega na tym, pewnie, że on sam działa niezgodnie z imperatywem. Co więcej w tym przykładzie rodzic wykorzystuje dziecko jako środek do celu a nie cel sam w sobie (a druga równorzędna postać imperatywu brzmi: Postępuj tak abyś zawsze człowieka traktował jako cel nigdy tylko jako środek)
A co może najważniejsze, jakoś nie wydaje mi się, żeby na podstawie imperatywu Immanuela można było wywieźć prawo "Zawsze słuchaj ojca i matki", w każdym razie ja nie chciałabym, żeby to było prawo ogólne, bo ojciec/matka, też człowiek i się czasem może najzwyczajniej pomylić...Pomijając już sytuację planowanych z premedytacją złych uczynków.
Vizygota, nikt nie powiedział, że wybory etyczne to prosta materia ;-) W moim poczuciu imperatyw różni się jedną kwestią od ewangelicznej zasady. Kant, poza oceną indywidualną (czy ja bym chciał, żeby ktoś mnie tak traktował) daje również zasadę abstrakcyjną rozstrzygania czy dana zasada ma sens Kant mówi, zadaj sobie zawsze pytanie: czy moje prawo mogłoby być prawem ogólnym? Ilustruje to przykład z pożyczką: gdyby ludzie nie zwracali pożyczek, to po pewnym czasie ta instytucja straciłaby w ogóle sens, bo zorientowawszy się, że nikt nigdy nie zwraca pieniędzy, przestaliby pożyczać pieniądza. Zatem oceniając sensowność tej zasady nie biorę pod uwagę, że mi ktoś mógłby mi kiedyś nie oddać pieniędzy i byłoby to przykre, ale biorę pod uwagę fakt, że nie mogłaby taka zasada funkcjonować w społeczeństwie...To może subtelna różnica, ale w moim poczuciu dość istotna.
-
Gość: Ziemek, *.aster.pl
2012/02/28 22:19:41
Nie mogę sobie wymarzyć lepszego kelnera niż Ludwig:).
-
2012/02/28 22:49:46
To jedyny kelner, któremu pomyłki, nie tylko językowe, uchodziłyby na sucho. Wszak miał do tego dorobioną niezłą teorię :-)