Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość

English version

I Ramka Rene bawi się misiem Rene: GŁUPI MISIO... I TYM RAZEM BRAK REAKCJI...  II Ramka  Augustyn podchodzi do niego i mówi Augustyn: RENÉ, TAK NIE WOLNO! TYLE RAZY CI MÓWIŁEM: PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAJ... A DOPIERO POTEM RÓB CO CHCESZ...   III Ramka Rene bawi się nadal Rene: MÓJ KOCHANY MISIU... A TERAZ SPRAWDZĘ TWOJĄ REAKCJĘ NA OGIEŃ...  WYSTĄPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Dzisiaj powracamy do wygłoszonej przez Augustyna sentencji: „kochaj i rób co chcesz” (Homilia na 1 list św. Jana). Poprzednio zwracaliśmy uwagę na to, że według Augustyna czyn można poddać ocenie moralnej biorąc za podstawę intencję sprawcy. Jeśli postępek ma swe źródło w miłości, przy czym dla tego filozofa była to miłość skierowana do Boga, to czyn będziemy oceniać jako dobry.

Czy takie stawianie sprawy nie jest jednak zbyt ryzykowne? Przyjmując za punkt wyjścia tezę Augustyna, można w zasadzie usprawiedliwić każdy uczynek powołując się na to, że wypływał z miłości. Mamy zresztą całą gamę podobnych uzasadnień: „robię coś dla Twojego dobra”, „Ty jeszcze nie wiesz, że to dla Twojego dobra, ale jak dorośniesz to zobaczysz i się przekonasz”. Stosując takie uzasadnienia można przekroczyć granicę pomiędzy „robię coś dla Ciebie” a „robię coś dla siebie”. To niesłychanie trudna sztuka umieć się pilnować i nie zapędzić w swoim „ja wiem lepiej”. Wie o tym niejeden nauczyciel, pedagog, rodzic i każda inna osoba sprawująca pieczę nad kimś młodszym albo słabszym.

niedziela, 23 marca 2014, pan-rac

Polecane wpisy

  • Postanowienia

  • Gorszyciel

    *)Brzmi znajomo? No tak, już o tym problemie wspominaliśmy we wpisie Bąk. Zaproponowaliśmy Wam wówczas Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy zabawę w wyobraźn

  • Prawo do kłamstwa

    English version  *) Ostatnio często pojawia się u nas Immanuel. Jednak, jak powiadają nic nie dzieje się bez przyczyny. Prawdopodobnie przyczyną tą jest

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Kasztelan, *.dynamic.chello.pl
2014/03/24 11:04:12
Rene robi to z miłości do nauki, nie do misia. For sciene!
Właśnie zdałem sobie sprawe że chrześcijański Bóg zrezygnował z kontroli nad człowiekiem więc kim jest człowiek aby kontrolować innych ludzi :D
-
2014/03/24 15:30:05
Augustyn, zdaje się, chciał wskazać, że religia chrześcijańska ma też "ludzką twarz". Ludziom, którym przez usta nie chce przejść "robię to dla swojego dobra", stworzył społecznie akceptowalne alibi: "kocham Cię, więc robię to dla Twojego dobra". Oświadczając bliźnim, że wszystko co robię, robię "dla swojego dobra", wychodzę na potępienia godnego egoistę. To chyba nawet bardziej aspołeczne zachowanie, niż publiczne przyznawanie się do błędu i porażki.
Inna rzecz, że chyba rozszerzanie sentencji "kochaj Boga i rób co chcesz" na miłość do ludzi nie leżało w zamyśle Augustyna (?).
-
2014/03/24 18:27:03
Piękne - pomysłowe, nawet jeśli przerażające (bo niektórzy przecież kochają się bać;)! Tak sobie tłumaczę, czemu mnie taki humor śmieszy...

PS. "Jak wykrzywia człowieka zła miłość! (...) ona zdolna się wryć gwoździem w metal..." - niezbyt wierna transkrypcja tekstu piosenki p. Jana Kaczmarka, ale oddająca ducha oryginału, czyli kilka więcej słów o tym, że każdy człowiek kocha na swój sposób, kogo i jak potrafi: www.poezja-spiewana.pl/index.php?str=lf&no=5801
-
2014/03/25 21:48:37
A czy można kochać Boga i nie kochać jednocześnie człowieka?
-
2014/03/29 23:02:08
Można kochać Boga, a dać się zwieść złu, zauważyć błąd lub nie itd. itp. Nawet na kazaniu w kościele można usłyszeć, że i poza Kościołem bywają dobrzy ludzie, a w Kościele źli. Poza tym, jest wiele definicji i rodzajów miłości, przyjaźni itp.
-
2014/03/31 01:02:40
"A czy można kochać Boga i nie kochać jednocześnie człowieka?"
Każdego, nie daj Boże? Toć jest nas ciupkę za dużo... Może kiedyś, w Atenach Sokratesa (liczą je na jakieś 100 tysięcy mieszkańców - przed wojną peloponeską), może jeszcze za Augustyna. Ale dzisiaj? Człowiek ma kłopoty z kochaniem własnej żony, a tu: kochaj każdego człowieka.
Nieco bardziej serio: na szczęście świat jest tak jakoś urządzony, że nie spotykamy na ulicach tych miliardów "człowieków". Więc gdyby tak popatrzeć na tych nielicznych dostępnych naszym zmysłom ludzi jak na Boże stworzenia, całkiem pod tym względem podobne wiosennemu słonku, albo ptaszętom radosnym... Człowiek by się od razu lepiej poczuł, optymistycznie do życia nastawił, a - kto wie? - może nawet żonę pokochał bez zastrzeżeń?