Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Wyścig

English version

I Ramka Marks i Sartre patrzą na coś idącego za którym idzie coś innego. Marks pyta: CO TO JEST?  II Ramka  Zbliżenie na coś idącego i na coś innego.   III Ramka Sartre: NIC, TO TYLKO EGZYSTENCJA WYPRZEDZA ESENCJĘ.  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, KAROL MARKS


*)Dzisiejszy wyścig, to nie pierwsze lepsze zawody To wyścig o to, kim się tak naprawdę jest. To wyścig o to kim się tak naprawdę chce być. To wyścig o to kim się staniesz.

Filozofowie, zaczynając od Platona, jego wielkiego ucznia Arystotelesa i później przez całe średniowiecze, mieli tendencję do tego, żeby postrzegać otaczający świat jako przedmioty dookreślone, statycznie zdefiniowane. I tak stół, był stołem dlatego, że posiadał złożony zbiór cech składających się na jego stołowatość. Pies był psem ze względu na swoją psowatość. Każdy z istniejących przedmiotów czy to dzięki temu, że był odzwierciedleniem idei – jak u Platona, czy to ze względu na to, że przyjmował pewną określoną formę – jak u Arystotelesa, stawał się jakiś.

A człowiek? Podobnie człowiek, tylko ten był człowiekiem, kto posiadał określony zbiór cech. Chociaż z człowiekiem od początku sprawa nie była taka prosta i filozofowie napotkali na szereg aporii. Jak wyjaśnić zmienność charakteru w ciągu całego życia? W jaki sposób łączy się pochodząca ze świata idei dusza z niedoskonałą materią – ciałem?

Wiele setek lat zajęło filozofom pogodzenie się z faktem, że człowieka nie da się zdefiniować w taki statyczny sposób – przypisując mu określony zbiór cech. Pierwszy krok (czy raczej jeden z pierwszych) w tym kierunku uczynił chyba Kartezjusz, który zwrócił uwagę na to, że człowieka charakteryzuje coś co jest zmienne, co jest dynamiczne – myślenie. Kartezjusz sam chyba nie do końca zdawał sobie sprawę, że jego „Myślę, więc jestem” nie tylko będzie dowodem istnienia, ale stanie się też punktem wyjścia do kolejnych przełomów w filozofii. Potem niczym w kalejdoskopie zaczną się pojawiać kolejni myśliciele Hume, Kant, Hegel, którzy będą podkreślali to, co dynamiczne w człowieku, co nieuchwytne w statyczne definicje.

Ten wysiłek wielu myślicieli próbujących uchwycić to, co nieuchwytne w człowieku, w pewnym sensie zostanie podsumowany w stwierdzeniu Jana Pawła Sartre'a, że „Egzystencja poprzedza esencję”. Według tego filozofa człowiek nie rodzi się jakiś, z góry określony, zdefiniowany. Człowiek pojawia się na świecie a potem dopiero się staje, dookreśla. Poprzez swoje wybory, realizując swoją wolę sam siebie definiuje, sam siebie stwarza. Trudno zresztą powiedzieć, żeby ten proces kończył się na jakimś etapie życia: młodości czy dorosłości, proces ten trwa aż po horyzont śmierci. I to właśnie dlatego dzisiejszy wyścig jest taki ważny...

niedziela, 25 maja 2014, pan-rac

Polecane wpisy

  • Panta rhei

    English version  *) Dzisiejszy dzień dowodzi tego, jak bardzo filozofia jest bliska życiu codziennemu. Dawno chyba nie mieliśmy odcinka tak zgodnego z p

  • Świadomość

    English version *) Autorzy mają dzisiaj nie lada problem, bo nie bardzo wiedzą jak tu się dobrać do (prawdopodobnie) jednego z najbardziej znanych haseł marksiz

  • A jak robi...

    English version *) Kiedy Kant wyrwał się już ze swojej dogmatycznej drzemki znacznie częściej zaczął zadawać dziwnie brzmiące pytania. Robił to gównie po to, ab

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Kahzad, 149.254.186.*
2014/05/25 23:09:33
Czyli jeżeli ktoś przestaje być zmienny to przestaje być człowiekiem?
Czy jeżeli ktoś staje się statyczny, określony i łatwo można opisać go zespołem cech to przestaje być człowiekiem?
-
Gość: xyz, *.dynamic.chello.pl
2014/05/26 07:30:18
Nie, ponieważ nigdy nie staniesz się statyczny. Z natury "stajesz się" a nie "jesteś" i zmienić tego niepodobna. Każdego dnia podejmujesz rozmaite decyzje, dokonujesz wyboru i wszystkie te czynności Cię kształtują.
-
Gość: Rehal, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/05/26 11:41:34
Czy w tym wyścigu bierze udział tylko człowiek? Co było pierwsze idea stołu czy drzewo? Czy Arystotelesowskie pojęcie możności nie tłumaczy tego dynamizmu?
-
Gość: xyz, *.dynamic.chello.pl
2014/05/26 20:48:57
1 - Według Sartre'a, o ile dobrze pamięta, to tak. Tylko w przypadku człowieka egzystencja poprzedza esencje (istnienie istotę).

2- Według Platona pierwsza była idea stołu (w świecie idei, nie "w głowie" jakiegoś stolarza); wszystkie idee są wieczne i odwieczne; jak Demiurg (i bezładna materia), który dopiero 'z czasem' ukształtował świat zmysłowy (łącząc idee z materią), w tym drzewa.

3- Tak, na gruncie metafizyki Arystotelesa pewnie możnaby to tak wytłumaczyć. Sartre jednak wziął zabawki głównie od Heideggera.
-
2014/05/27 00:11:15
Moim zdaniem, Arystotelesowska "możność" owszem tłumaczy zmianę ale jednak jest dość odległa od dynamizmu o jakim mówi Sartre. Tak jak ja to rozumiem, to u Aystotelesa "możność" wyjaśnia nam, że coś (np. ziarno) jeszcze nie zrealizowało swojej formy (np.: nie stało się jeszcze kłosem). Ziarno jest więc bytem w potencji, ma jakąś określoną drogę do przebycia (musi paść na odpowiedni grunt, muszą być odpowiednie warunki atmosferyczne etc.) żeby stać się kłosem. Ale ostateczna forma ziarna jest z góry określona, zdefiniowana. Można powiedzieć, że ono ze wszystkich sił dąży do tego, żeby ją urzeczywistnić. Podobnie człowiek ze wszystkich sił dąży do tego, żeby urzeczywistnić formę człowieka. A jeśli mu się to nie udaje, to jest to najpewniej wynik niedostatków materii.
U Sartre'a nie wiadomo jak skończy się ta podróż człowieka. Filozof nie mówi, masz być taki czy inny, albo twoim przeznaczeniem jest zrealizować tą lub inną formę. Mówi stajesz się ciągle, a to kim będziesz zależy tylko od Ciebie.
Na marginesie warto wspomnieć, że dla Arystotelesa doskonałością jest to co nieporuszone (Nieporuszony poruszyciel) a nie to co zmienne. Być może z tej przyczyny Arystoteles nie akcentował w swoich rozważaniach zmienności.
-
2014/05/27 00:30:37
Egzystencja faktyczne wyprzedziła esencję :) ale tylko w przypadku człowieka...
-
Gość: Bitnik, *.opera-mini.net
2014/05/27 10:41:54
W sprawie dynamizmu człowieka wiele oddaje nietzcheańska definicja człowieka: Człowiek to "armia metafor w marszu".
-
Gość: Artur, 109.241.247.*
2014/05/29 15:44:10
Czyż nie o tym właśnie była mowa u Hegla, już na etapie Fenomenologii Ducha? W dodatku, czy przypadkiem już Hegel nie używał ponad sto lat wcześniej tychże terminów w języku niemieckim, to znaczy Wesen i Existenz? Wreszcie, czy Sartre nie zapoznawał się z myślą Hegla zawartą w Fenomenologii Ducha dzięki wpływowi Kojva? Pozostawiam do namysłu. :)
-
Gość: Artur, *.rybnik.vectranet.pl
2014/05/29 15:47:00
("Kojeva", nie udało się wstawić "e" z kreską)
-
Gość: xyz, *.dynamic.chello.pl
2014/05/29 18:00:00
@Bitnik, Nietzche prawdę określił "ruchliwą armią metafor, metonimii, antropomorfizmów (...)". Nie człowieka. Przynajmniej w "O prawdzie i kłamstwie...".