Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

FUNDAMENTY GMACHU WIEDZY (POWTÓRKA)

English version

I Ramka Widzimy Kartezjusza, który stojąc na tle rozwalającej się chaty poucza kolegów filozofów w składzie: Spinoza, Kant, Hegel Kartezjusz: CHWILOWO, NA CZAS ROBÓT, BĘDZIEMY MIESZKAĆ TUTAJ, W TYM NĘDZNYM BARAKU PODSTAWOWYCH ZAŁOŻEŃ. ALE DZIĘKI TEMU...  II Ramka Widzimy  w zbliżeniu chłopaków, na rusztowaniach, którzy budują wielki Pałac... Kartezjusz: ...WZNIESIEMY WIELKI I IMPONUJĄCY GMACH WIEDZY, GMACH PEWNYCH TWIERDZEŃ, I NIE PODWAŻALNYCH TEORII...  III Ramka Widzimy, że pałac zbudowany jest na nędznym baraku. Na dole ktoś mówi do robotników na górze... Hegel ale nie widać tego na pewno bo widzimy go z baaardzo daleka: OD POCZĄTKU MÓWIŁEM, ŻE TO SIĘ NIE MOŻE UDAĆ...  WYSTĄPILI: RENE (KARTEZJUSZ) DESCARTES, IMMANUEL KANT, GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, BENEDYKT SPINOZA

WYSTĄPILI: RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES, IMMANUEL KANT, GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, BENEDYKT SPINOZA 


*) Dzisiaj przypominamy Wam, Drodzy Czytelnicy, jeden z lepszych, naszym skromnym zdaniem, odcinków. Nie dlatego, że świetnie narysowany i nie dlatego, że znajduje się pod nim bardzo błyskotliwy przypis, ale dlatego, że odcinek ten pokazuje jedno z największych (naszym zdaniem) osiągnięć filozofii. Mianowicie, ukazuje, że w pewnym momencie filozofowie zdali sobie sprawę z tego, że nie da się zacząć od zera. Jeśli chcemy zbudować naukę, czy jakiś inny spójny system twierdzeń, to nie da się go oprzeć na jednym jedynym pewniku, założeniu podstawowym. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, to zawsze okaże się, że to jedno twierdzenie samo opiera się na innych założeniach, innych pewnikach.

 

Sprawę całą i jej zawiłość przedstawiliśmy w przypisie:

To, że ludzie młodzi lubią negować zastaną rzeczywistość, walczą z nią, poddają w wątpliwość otaczający świat, nie budzi niczyich wątpliwości, raczej pobłażliwe stwierdzenie „od wieków tak jest”. Jednak, to, że podobnie postępują filozofowie nie dla wszystkich musi być już takie jasne. Swego czasu, w sposób jak najbardziej radykalny zanegował zastaną rzeczywistość, dobrze nam już znany René Descartes, z tym, że była to rzeczywistość nauki. Filozof doszedł do wniosku, że cała współczesna wiedza nie została w sposób poprawny zdobyta, zatem nie można na niej polegać.

Co jest nie tak z gmachem wiedzy? Jej podstawy są niepewne, wiedza opiera się na nieuzasadnionych założeniach, część rzeczy jest przyjmowanych „na wiarę”. A niepewne założenia nie doprowadzą nas przecież do pewnych wniosków.

René doszedł do wniosku, że gmach wiedzy należy wznieść na nowo, a jedynym sposobem jest ostrożne metodyczne podejście do zagadnienia. W pierwszej kolejności, rozumuje Kartezjusz, zanim zaczniemy wznosić gmach wiedzy, trzeba znaleźć dla niej pewne podstawy, tak pewne, tak jasne i wyraźne, że nie będą w nas budzić najmniejszej wątpliwości. Zatem Kartezjusz zapomina wszystko czego się do tej pory nauczył i zaczyna szukać nowych pewników, które staną się podstawami wiedzy. Zapomina wszystko czego się nauczył (tak mu się przynajmniej wydaje), pozostawiając jedynie w mocy zasady moralne, żeby na czas poszukiwań mieć jakiś drogowskaz pokazujący drogę postępowania. Kartezjusz świadomie stawia barak tymczasowych założeń, który będzie stanowił dla niego tymczasowe mieszkanie, na czas poszukiwań. Jednak w poszukiwaniach nie będzie się tymczasowymi założeniami posługiwał, będzie ich używał jedynie w poza naukowym działaniu. Pomysł zatem wydaje się całkiem sensowny a i wynik jest imponujący, co więcej poraża swą prostotą. Wszak tą metodą René dochodzi do swojego najsławniejszego twierdzenia „cogito ergo sum” („myślę, więc jestem”) z którym trudno się nie zgodzić, które jest tak jasne i wyraźne, że trudno poddawać je w wątpliwość.

Jednak jak się okazuje Kartezjusz, mimo swej metodologicznej świadomości i przekonania, że nie przyjmuje niczego na wiarę, sam zaczyna budować na nowym baraku nieuzasadnionych założeń. Wystarczy chwila namysłu, aby dostrzec jakie mówiąc „cogito ergo sum” przyjmujemy założenia. Czy mówiąc „myślę”, nie zakładam, że zachodzi jakiś proces myślenia? Skoro odrzucam całą wiedzę, to co mnie uprawnia do używania słów? Czy w samym słowie „jestem” nie kryją się już skomplikowane definicje i tezy ontologiczne? Co by miało znaczyć owo „jestem”, jeśli oderwiemy je od ontologii - nauki o bycie? Czy bez tego kontekstu nie będzie to tylko puste słowo? Czy dążenie do jasnych i wyraźnych twierdzeń nie jest też pewnym założeniem? I ostatni, najważniejszy zarzut, dlaczego Kartezjusz bezkrytycznie przyjmuje kryterium jasności i wyraźności?

Metoda Kartezjusza, ale też sama koncepcja „czystego poznania” została dość ostro skrytykowana przez Hegla, który starał się wykazać, że poznanie czyste nie jest możliwe. Poznanie zawsze coś zakłada, w poznaniu nie ma zera absolutnego, od którego można by zacząć cały proces. Hegel jednak nie widzi nic złego w zamku, który został wzniesiony na byle jak skleconym baraku. Co tu się boczyć skoro sam zamek się trzyma a od czasu do czasu udaje się zorganizować w nim jakąś imprezę?



niedziela, 22 czerwca 2014, pan-rac

Polecane wpisy

  • Koszmar przedświąteczny

    WYSTĄPILI: GEORGE BERKELEY, DAVID HUME Co spędza nam sen z powiek o tej porze roku? Zaspy śnieżne? Zawieje? Zamiecie? Nic z tych rzeczy. Czym się martwimy? Wiad

  • Cogito ergo sum

  • O jedzeniu

    WYSTĄPILI: PLATON, BENEDYKT SPINOZA *) Uwaga! Odcinek zawiera lokowanie produktu. Produkt (i wiele innych) jest dostępny w zaprzyjaźnionym sklepie internetowym

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: