Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

CYWILIZACJA ŻYCIA (POWTÓRKA)

English version

I Ramka Augustyn i Fryderyk Nietzsche w całkiem miłych okolicznościach przyrody... Augustyn: JAKO PRZEDSTAWICIEL CYWILIZACJI ŻYCIA, TWIERDZĘ... Nietzsche:  ŻYCIA?  II Ramka Nietzsche skręca się ze śmiechu Nietzsche : ŻYCIA?! A TO DOBRE...   III Ramka Nietzsche umiera ze śmiechu Nietzsche: CYWILIZACJI ŻYCIA! ...OJ, BO PĘKNĘ ZE ŚMIECHU  WYSTAPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, FRYDERYK NIETZSCHE


*)Dzisiaj w ramach wakacyjnych wspominków, wracamy do odcinka, który zrobił prawdziwą furorę wśród czytelników bloga. Nie do końca jest jasne co było przyczyną takiej popularności tego paska. Mogło nią być po prostu uwielbienie jakim, Drodzy Czytelnicy, darzycie Fryderyka, co zresztą potwierdziły swego czasu wyniki sondy. Druga opcja jest taka, że nasi odbiorcy poczuli solidarność z Fryderykiem, który obśmiał wygłaszane przez Augustyna ex cathedra mądrości. Mogła być to też zwykła niechęć do Augustyna, chociaż zawsze staramy się zakładać, że ludźmi kierują raczej pozytywne a nie negatywne odczucia, więc ta opcja wydaje się najmniej prawdopodobna. Tak czy inaczej, skoro się podobało, to wrzucamy jeszcze raz.

 

Poniżej jak zwykle przypis, w którym co nieco wyjaśniamy w sprawie odcinka:

 

Jeśli śmiech Nietzschego, w odpowiedzi na wstęp do zapewne niezwykle wzniosłej wypowiedzi Augustyna, obudził w Was ,Drodzy Czytelnicy zdziwienie, to znaczy, że musimy się przed wami z dzisiejszego odcinka wytłumaczyć. A raczej nie z odcinka wytłumaczyć tylko z jego znaczenia. Co do tego, że chrześcijaństwo uważa siebie za „cywilizację życia”, nie ma chyba najmniejszej wątpliwości. Ale czy naprawdę chrześcijaństwo jest cywilizacją życia? W tej kwestii Fryderyk wypowiedział się i to dość stanowczo.

Fryderyk w „Tako rzecze Zaratustra” mówi o kaznodziejach śmierci, nietrudno odgadnąć, że chodzi mu o wyznawców chrześcijaństwa. Na czym polega nauka kaznodziejów śmierci? Na zachęcaniu ludzi do rezygnacji z życia, bo „życie jest tylko cierpieniem”. W związku z tym, że tak zwane „życie doczesne” nie jest wiele warte, trzeba je przeczekać w ascezie, wyrzec się go rezygnując z przyjemności, a w nagrodę otrzyma się „życie wieczne”. To swoisty paradoks nauki chrześcijańskiej, żeby zyskać mglistą obietnicę „życia wiecznego”, trzeba z życia realnego zrezygnować. I ten paradoks krytykuje Nietzsche, bo takie nastawienie do życia jest jego zdaniem oznaką słabości.

Krytykę chrześcijaństwa odnajdziemy zresztą w wielu pismach filozofa, jednak chyba najbardziej skondensowana jej forma znajduje się w piśmie„O moralności sprzecznej z naturą” ze zbioru „Zmierzchu Bożyszcz...”. Zgodnie z poglądem filozofa chrześcijaństwo namawia człowieka do wyrzekania się z pragnień i namiętności, kościół najchętniej by je zniszczył. A niszczyć pragnienia i namiętności, to tyle co niszczyć życie. Moralność chrześcijańska „neguje najniższe i najwyższe pragnienia życiowe, Boga zaś czyni wrogiem życia”.

A skąd się bierze takie negatywne nastawienie do pragnień, do zmysłowości? Zdaniem filozofa wynika ono ze słabości woli: tylko osoby, które nie są w stanie zapanować nad swoimi pragnieniami i popędami muszą w tak radykalny sposób z nimi walczyć. Nietzsche nie twierdzi, wbrew temu co mogłoby się z pozoru wydawać, że odrzucając chrześcijaństwo ludzie staliby się niewolnikami swoich żądz i pragnień. Wprost przeciwnie, twierdzi, że człowiek jest w stanie „uduchowić” zmysłowość, wrogość i inne uczucia. Ludzie, którzy mają silną wolę są w stanie nad sobą zapanować i nie potrzebują do tego zewnętrznych nakazów, radykalnych cięć i ascezy,

Czy zatem będąc głęboko przekonanym co do swojej argumentacji Fryderyk mógł inaczej zareagować na przemowę Augustyna?

niedziela, 20 lipca 2014, pan-rac

Polecane wpisy

  • Koszmar przedświąteczny

    WYSTĄPILI: GEORGE BERKELEY, DAVID HUME Co spędza nam sen z powiek o tej porze roku? Zaspy śnieżne? Zawieje? Zamiecie? Nic z tych rzeczy. Czym się martwimy? Wiad

  • Cogito ergo sum

  • O jedzeniu

    WYSTĄPILI: PLATON, BENEDYKT SPINOZA *) Uwaga! Odcinek zawiera lokowanie produktu. Produkt (i wiele innych) jest dostępny w zaprzyjaźnionym sklepie internetowym

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/08/01 17:08:03
Nie chrześcijaństwo, tylko katolicyzm, filozoficzne pysiaczki.

Poza tym uwielbienie dla ascezy bierze się od filozofii Platona (ludzie tłumaczący Biblię na grekę byli nią przesiąknięci). Według Platona ciało, czyli "soma", było cząstką ziemską, brudną i zasługującą na potępienie. Natomiast "dusza", czyli "psyche" (nie "pneuma", bo to duch, i to duch z rodzaju Ducha Świętego), była cząstką boską, czystą i świetlistą. Z takim podejściem łatwo jest traktować wszystko, co dotyczy czynności ciała, jako coś brudnego i grzesznego.

A w oryginale hebrajskim ciało i dusza się równorzędnymi darami od Boga.
-
2014/09/07 23:19:54
Słusznie, to katolicyzm najgłośniej krzyczy o cywilizacji życia. Natomiast krytyka Fryderyka ma zastosowanie do całego chrześcijaństwa
-
Gość: , *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/04/09 19:48:07
Jaki paradoks ? Życie to taki jakby test. Jeśli będziemy prowadzić życie prawe otrzymamy życie wieczne, bez bólu i cierpienie, wiecznie szczęśliwe.
-
Gość: bronco, *.aster.pl
2017/02/21 09:38:08
Owszem do tego by swoją yogę praktykować nie trzeba być chrześcijaninem ale dlaczego nie nadać jej sensu chrześcijańskiego? Jeśli mogę zyskać (jak na zakładzie chyba Pascala), to dlaczego tego nie robić. I nie jest tak, że powściągając zmysły - praktykując yogę chrześcijańską - możemy oczekiwać nagrody tylko po śmierci. Powściąganie zmysłów, wyrzeczenie, czyni szczęśliwym już za życia bo czyni na prawdę wolnym, a pragnienie wolności jest jednym z podstawowych. Zresztą rdzeniem chrześcijaństwa nie jest nakładanie na zmysły jarzma. Ta yoga chrześcijańska jest efektem wtórnym, ubocznym. Nie jest ani metodą ani drogą ani celem. Jest właśnie efektem.