Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
Blog > Komentarze do wpisu

Cogito ergo sum

Cogito ergo sum

poniedziałek, 08 grudnia 2014, pan-rac

Polecane wpisy

  • Ból istnienia

    *) Bywa tak, że narzekamy strasznie. Wszystko nam obrzydło. Nic nie wygląda tak jak byśmy tego chcieli. Nasza egzystencja... ech szkoda gadać. Z ludźmi spotykać

  • Filozofia idzie w świat!

    Już są trzy pierwsze projekty koszulek z filozofami! A nadal oczywiście można zakupić kubki, torby, podkładki pod mysz. Zapraszamy Was Drogie Czytelniczki i Dro

  • Tort

    *) Wiadomo, że najszczęśliwsze są te krainy, które nigdy nie istniały. Wiedział o tym doskonale Platon tworząc efemeryczną Atlantydę. Najbardziej niezawodne są

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/12/08 06:37:59
Skwituje to wierszykiem chyba Sztaudyngera:
Sum, przy barze pijąc rum,
rzekł: cogito ergo sum.
Na to dorsz, wpiawszy tors,
rzekł: cogito ergo dorsz.
-
2014/12/09 07:22:40
Myslenie warunkiem istnienia. W takim razie czy istnieje natura, ktora nas otacza? Czy istnieje kosmos? Jesli tak, to czy myślą. Bardzo mozliwe, ze tak.
Czytam własnie książkę pisaną przez osobę wedrujacą przez pustynię a australijskim Aborygenem. Stwierdziła, że w języku jej towarzysza nie ma słowa istnieć. Nie mozna powiedziec, że kamień jest (sam w sobie) musi być częścia czegoś i spełniać jakąś funkcję. A człowiek? To samo - człowiek jest częścią Ziemi powstałej podczas "Dreamtime". Dlatego od momentu gdy biali zabrali Aborygenom ziemię, ABorygeni przestali istnieć. To z czym mamy do czynienia to tylko widma.
-
2014/12/09 21:44:32
Dziękujemy, to chyba pierwszy raz prawdziwa, poezja zagościła na naszym blogu. Pozwolimy sobie przesłać go dalej w świat.
A czy myślenie jest warunkiem istnienia? Nie wiem czy tak można odczytać Kartezjusza. Mi się zdaje, że to było jakoś tak: Rene chciał zyskać pewność, że istnieje on i otaczający go świat. Uznał przeprowadzając zawiły dowód myślowy, że jedynym pewnikiem, który niezaprzeczalnie potwierdza fakt istnienia jest to, że się myśli. I stąd "Myślę, więc jestem" w którym chodzi o to jak sprawdzić, że się istnieje a mniej o to co sprawia, że się istnieje. Ale oczywiście granica między ontologią i epistemologią jest krucha :-)
Opowieść o Aborygenach smutna. To co ciekawe, to faktycznie różnica w sposobie patrzenia na świat. My (jeśli wolno mi użyć jakiegoś ogólnego "my" dla określenia kultury zachodu) mamy tendencję do spoglądania analitycznego, a są kultury w których raczej się szuka całości niż części.Czy wśród Aborygenów zdarzają się zatem indywidualiści? Albo nawet świadomi swego indywidualizmu indywidualiści?