Ostatnie wpisy
Zakładki:
BLOG ROKU
CZYTUJEMY
Napisz do autorów
|
niedziela, 20 maja 2012
English version
Wystąpili: David Hume, Arystoteles *)Właśnie, skąd Arystoteles wiedział, że tego tutaj nie ma. Oczywiście można powiedzieć, że wszystko zależy od tego czym jest „to” i czym jest „tutaj”. Jeśli „tutaj” to mieszkanie a „to” jest książką, to pewnie poświęciwszy cały tydzień na dokładne poszukiwania, możemy w końcu z ogromną pewnością powiedzieć, że tej książki nie ma tutaj, w tym mieszkaniu. Ale jeśli „to” jest jakąś formą pierwotniaka albo bakterii to pewnie tydzień poszukiwań to byłoby zbyt mało, żeby z pewnością stwierdzić „Tej bakterii tutaj nie ma...” A co, jeśli przyjmiemy, że „tutaj” to jest cały wszechświat, cała możliwa do przeszukania przestrzeń,? Czy wtedy mamy jakąkolwiek szansę na powiedzenie z całkowitą pewnością „Tego tutaj nie ma”. Zresztą w takim przypadku omawiane zdanie sprowadza się do stwierdzenia „Tego nie ma” czy „To nie istnieje”. Jak miałby wyglądać dowód na potwierdzenie zdania „to nie istnieje”? Trzeba by przeszukać cały wszechświat aby stwierdzić, że „to” nie istnieje. Przyjmijmy, ze mamy takie możliwości technologiczne i jesteśmy w stanie przeszukać wszechświat. I znów natrafiamy na przeszkodę, przeszukanie wszechświata zajmuje jednak sporo czasu, więc jaką mielibyśmy pewność, że „to” nie pojawiło się w miejscu, w którym szukaliśmy na samym początku. Musielibyśmy zatem mieć możliwość przeszukania, przejrzenia wszechświata w jednej chwili. Ale jednak w momencie w którym wypowiadamy już zdanie „To nie istnieje” jaką mielibyśmy pewność, że „to” się nie pojawiło w trakcie wypowiadania tego zdania. Czy możemy zatem w ogóle wypowiedzieć zdanie „To nie istnieje”?
piątek, 18 maja 2012
środa, 16 maja 2012
poniedziałek, 14 maja 2012
niedziela, 13 maja 2012
English version
Wystąpił: Gottfried Wilhelm Leibniz *)Czy Gotfryd udał się kiedykolwiek w podróż po galaktyce w poszukiwaniu świata najlepszego z możliwych? Oczywiście, że nie. A jednak pozwolił sobie stwierdzić, że żyjemy w takim najlepszym z możliwych światów. Jak do tego doszedł? Ano, udał się Gotfryd w podróż po świecie wyobraźni, czy mówiąc precyzyjniej po świecie intelektu. Zatem przejdźmy się drogą jego rozumowania, aby zrozumieć, dlaczego jego zdaniem żyjemy w takim właśnie najlepszym świecie (chociaż czasem możemy mieć co do tego wątpliwości). Na samym początku rozważań Gotfryd przyjął, że świat składa się z niepodzielnych, odrębnych i zamkniętych monad. Pojęcie to w dzisiejszych czasach kojarzyć nam się może z cząstkami elementarnymi. Ale monady to nie są po prostu fizyczne cząstki elementarne, to zdecydowanie więcej. Otóż, każda monada zawiera w sobie odzwierciedlenie całej otaczającej rzeczywistości. W monadzie jak w lustrze odbija się cały świat. Nie jest to zatem byt czysto fizykalny, czasowo-przestrzenny. Zatem monada zawiera w sobie obraz całego świata, ale z drugiej strony monady są wzajemnie od siebie niezależne. Każda wykonuje swoje zadanie nic nie wiedząc o tym co robi druga. To może wydawać się dziwne...jak to nic wzajemnie o sobie nie wiedzą, a interakcje, w które wzajemnie wchodzą monady? Jak wyjaśnić to, że jedna piłka po uderzeniu w drugą wprawia tą ostatnią w ruch? Gotfryd w ogóle nie martwi się tym pytaniem i udziela odpowiedzi: To jest tylko złudzenie. Ktoś tak to wszystko poukładał i precyzyjnie zaplanował, że monady nie wchodząc między sobą w interakcje, sprawiają na nas takie wrażenie, jak gdyby miały miejsce między nimi jakieś oddziaływania. Zatem jak to się dzieje, że to wszystko działa? Ano musi być gdzieś za tą całą maszynerią jakiś jej twórca, wielki zegarmistrz, który dba o to aby cały mechanizm był zsynchronizowany i precyzyjny. Tym zegarmistrzem jest absolut. To on, tak to wszystko wspaniale zaprojektował i zrealizował, że wszystkie, choć niezależne od siebie monady, współgrają. A czy mógłby stworzyć świat niedoskonały? Oczywiście, że nie. Bóg, jeśli już się za coś zabiera, to robi to naprawdę doskonale. Zatem żyjemy w najlepszym z możliwych światów.
piątek, 11 maja 2012
środa, 09 maja 2012
poniedziałek, 07 maja 2012
niedziela, 06 maja 2012
English version
Wystąpili: Zenon z Elei, Heraklit z Efezu, Jan Paul Sartre *)Koniec, finito, the end, konec, schluss...długi weekend definitywnie odszedł do przeszłości. A w głowie mnożą się myśli. Iść do pracy, czy jednak złożyć wniosek o urlop na żądanie. A jeśli już iść, to może jednak przynajmniej wyjść wcześniej. Ale znów tak nie pójść po tylu dniach wolnego... Wyjście wcześniej też raczej nie wchodzi w rachubę, bo przecież przez tydzień pewnie nazbierało się sporo spraw, w końcu nie wszyscy mieli wolne... Poza tym pod jakim pretekstem by tu wyjść wcześniej? O gdybyż to był dzisiaj 1-szy maja albo chociaż 3-ci jakże inaczej przedstawiałby się dzisiejszy wieczór... Zresztą, czy jest sens tak siedzieć i się zadręczać. Jan Paweł ma sporo racji mówiąc w dzisiejszej odsłonie serii, że sprzeczne myśli rodzą ból egzystencjalny. Czy jest jakaś przed nim ucieczka? Tak. Trzeba podjąć decyzję, zmobilizować całą wolną wolę i zdecydować: idę czy nie idę. No dobra to idę.
piątek, 04 maja 2012
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||