Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 27 stycznia 2019

Ad personam

Wystąpili: Fryderyk Nietzsche, Georg Wilhelm Friedrich Hegel


*) Filozoficznym ideałem jest dyskusja czysto intelektualna, w której wszelkie argumenty są logicznie poprawne i dotyczą tematu. Przy takim spojrzeniu na sprawę, dyskusja nie jest po to aby jeden wygrał a inny przegrał, ani po ty aby ustalić, kto ma rację, ale po to aby zbliżyć się do prawdy albo przynajmniej jakiejś mądrości.

Aby dyskusja mogła przebiegać w takiej intelektualnie zdrowej atmosferze sformułowano szereg zasad i zakazów. Jedną grupą takich zakazów są błędne, niedopuszczalne rodzaje argumentów. Dziś prezentujemy argument "ad personam", czyli taki poprzez który staramy się zdeprecjonować rozmówcę tym samym zdejmując z siebie obowiązek ustosunkowania się do jego argumentacji.

Argument ten niestety ma w sobie pewien powab i stosowany jest bardzo często i tu trudne wyzwanie przed miłującymi mądrość, czy można zignorować argumentację kogoś, kto nie przestrzega zasad poprawnej argumentacji...

niedziela, 20 stycznia 2019

Dyskurs


*)Wiemy, że Sokratesowi nie zawsze dobrze układały się stosunki z jego współobywatelami. Powyższa historyjka jest swoistą parafrazą zdarzenia, które miało się mu przydarzyć (rzecz jasna nie było tam Jurka, a dlaczego wystąpił akurat w tym odcinku, może jeszcze kiedyś uda nam się wyjaśnić). Mniejsza o to dlaczego, ale wiemy, że postać Sokratesa budziła bardzo skrajne emocje wśród Ateńczyków. Na przekór tym postawom, a także koniunkturalnym i cynicznym nauczaniom wielu sofistów prowadził swoją filozofię w sposób skrajnie intelektualistyczny i apersonalny zapewne wyznaczając podwaliny standardów dyskursu filozoficznego, jak dzisiaj go znamy.

Kiedy naszym nadrzędnym celem jest prawda czy mądrość, nie powinniśmy rozpraszać się sprawami pobocznymi z tematem nie związanymi, jak choćby pogoda, kolor włosów adwersarza czy też nasza sympatia lub jej brak do niego. Naszym celem nie powinno być wygranie dyskusji czy pokonanie wroga ale odkrycie tych najlepszych najtrafniejszych argumentów. A jeżeli już zdarzy się właśnie jakiś sofista, czy wyszkolony przez niego obywatel, który nie zainteresowany dociekaniem prawdy, stara się jedynie zdewaluować naszą osobę raczej niż argumenty, czyż nie będzie najpraktyczniej zignorować go i zamiast na czcze przepychanki słowne poświęcić czas na pracę z kimś, dzięki komu mamy szansę zbliżyć się do osiągnięcia mądrość...

A jednak pamiętamy, jak skończył Sokrates i choć sam karnie wykonał wyrok swoich współobywateli nigdy nie krył, że wyrok ten był zły i raczej nie sądził, że był on w jakikolwiek sposób korzystny dla miasta. Czy więc do samego końca był on równie niezachwianie przekonany o swojej metodzie, czy nie żałował choć trochę, że nie próbował zrobić czegoś z jawną niechęcią, jaką niektórzy do niego przejawiali?

Prawdę powiedziawszy, bardzo możliwe, że nie miał takich wąpliwości, ale nie to jest najważniejsze. Nie zdarzyło się chyba jeszcze tak, żeby słowo czy przekonanie jakiegoś filozofa uznane było za to ostatnie i niekwestionowalne. Nie ma wielu wielkich filozoficznych pytań, które nie byłby dziś równie aktualne jak w chwili ich pierwszego postawienia i wciąż możemy zadawać sobie to pytanie: "Co można zrobić z tym osłem?

niedziela, 13 stycznia 2019

Róbta co chceta

 


Dzisiaj tylko powtórka, ale temat akurat na czasie a wręcz chyba nawet bardziej niż, kiedy pierwszy raz odcinek się ukazał.

Ciekawych, lub chcących sobie przypomnieć, skąd bierze się takie zestawienie autorzy zachęcają do przeczytania oryginalnego przypisu do paska opublikowanego pięć lat temu: http://filozofy.blox.pl/2014/01/Robta-co-chceta.html 

niedziela, 06 stycznia 2019

nn001_postanowieniaWystąpili: Fryderyk Nietzsche, Jan Paweł Sartre


Postanowienia noworoczne mają złą renomę.  Kojarzone są z wielkimi zobowiązaniami mającymi z dnia na dzień naprawić główne bolączki życiowe, ale często podejmowanymi impulsywnie bez głębszego planowania czy rozważenia ich wykonalności. Niedziwne, że w konsekwencji zazwyczaj nie są dotrzymywane i stają się raczej źródłem zawodu niż satysfakcji. No i jeszcze ta arbitralna data... przecież między trzydziestym pierwszym grudnia a pierwszym stycznia nie dzieje się zupełnie nic nadzwyczajnego, co miałoby sprzyjać podejmowaniu ważnych decyzji. W rzeczy samej jest to cezura czysto arbitralna i w oczywisty sposób nie powiązana z indywidualną sytuacją kogokolwiek z nas i przez to faktycznie pewnie ma małe szanse pozytywnie wpłynąć na czyjąkolwiek indywidualną przemianę.

A jednak te arbitralnie wytyczone granice mogą okazać się bardzo pomocne w zauważaniu upływu czasu. Dawniej przeciętny człowiek dalece uzależniony był od naturalnego cyklu pór roku, dziś jednak otoczeni zdobyczami cywilizacji, zatopieni w wytworach kultury, poświęceni życiowej rutynie i monotonii łatwo tracimy z pola widzenia zmiany, jakie zachodzą w naszym życiu. Łatwo też możemy przeoczyć zastój. Wydarzenie sprzed lat jawić może się nam jako zupełnie niedawne i tym sposobem, stojąc w miejscu możemy wciąż się łudzić, że zbliżamy się do celu.

Może więc jednak warto wykorzystać każdą okazję, a zatem i tę Noworoczną, aby zastanowić się nad tym gdzie jesteśmy i gdzie chcielibyśmy się znaleźć. A jeśli nie do sformułowania wielkich życiowych decyzji przynajmniej wykorzystać ten moment do zweryfikowania swoich marzeń.

niedziela, 11 stycznia 2015
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 84