Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
poniedziałek, 13 października 2014

I Ramka Sokrates stoi naprzeciw młodzieży i rozkłada płaszcz Podpis: DAWNIEJ GORSZYCIEL MŁODZIEŻY  II Ramka Widok Sokratesa z przodu Sokrates trzyma napis: POZNAJ SIEBIE Podpis: DZISIAJ WIELKI FILOZOF


*)Brzmi znajomo? No tak, już o tym problemie wspominaliśmy we wpisie Bąk.Zaproponowaliśmy Wam wówczas Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy zabawę w wyobraźni i postawiliśmy pytanie o to, co by się stało, gdyby ktoś zaczął się kręcić po jednym z polskich osiedli i zadawać trudne pytania przypadkowo napotkanym przechodniom, a w trakcie rozmów z nimi ośmieliłby się podważać znane od lat prawdy. Puściliśmy wodze wyobraźni i postawiliśmy tezę, że pewnie wielu mieszkańców zaczęłoby unikać takiej osoby, inni zakazaliby własnym dzieciom rozmawiania z nim a niektórzy zapewne podjęliby kroki w celu usunięcia go z osiedla.

Oczywiście byłby to Sokrates i reakcja na jego zaczepki na miarę naszych (skromnych) możliwości. Bogatsi w doświadczenie wiemy, że Sokrates dzisiejszy nie musi nawet zadawać skomplikowanych pytań ani podważać żadnych wielkich prawd, wystarczy, że stwierdzi fakt iż to, co u nas jest zakazane, u innych jest dozwolone. Jeśli nie daj (ateński) bóg zaproponuje rozmowę na ten temat wówczas do listy szykan można dopisać: wyrzucenie z klubu brydżowego, odrzucenie przez kwartalnik „Pszczelarz” kontrowersyjnego artykułu o pszczołach i kwiatkach oraz wszczęcie przez pracodawcę kontroli wydajności pracy.

Co najciekawsze, zdaje się, że tak naprawdę nikt do końca nie wie, jaki jest związek pomiędzy głoszeniem kontrowersyjnych tez a wydajnością pracy. Z drugiej strony można przypuszczać, że bycie kontrowersyjnym przydaje się w trakcie gry w brydża, szczególnie w fazie licytacji. A „Pszczelarz” powinien drukować artykuły o pszczołach i kwiatkach, bo jeśli nie „Pszczelarz”, to kto? Powinien drukować, nawet jeśli w artykule jest napisane, że owszem pszczoły zwykle lubią kwiatki, ale zdarzają się i takie dorosłe osobniki pszczół z jednego ula, które lubią inne dorosłe osobniki pszczół z tego samego ula...



niedziela, 05 października 2014

rebus filozoficzny


Dzisiaj autorzy powracają do niegdyś pojawiających się na naszym blogu rebusów filozoficznych. Ściśle rzecz biorąc nie są to rebusy filozoficzne, a co najwyżej rebusy o filozofii. Jednak z baku właściwego desygnatu pozwalamy sobie zagospodarować tę nazwę.

Autorzy zawsze byli pod wrażeniem szybkości, z jaką Szanowni Czytelnicy rozwiązywali rebusy i jeżeli nic się nie zmieniło, to i dzisiejszy nie powinien stanowić wyjątku. Autorzy jednak będą dokładać wszelkich starań by w kolejnych rebusach, które będą od czasu do czasu się tu pojawiać, stopień trudności rósł.

niedziela, 28 września 2014

N003_kazdy_czeka_blog_0001

W zeszłym tygodniu wpisu nie było, a to głównie z powodu chorób, które nękały naszą czwórkę. Tym samym nie rozwiązaliśmy zagadki zadanej przez Ksantypę dwie niedziele temu. Trzeba odnotować fakt, że to była pierwsza z zagadek, której nie udało się Wam, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy rozwiązać. Zwykle nasze rebusy były odgadywane w drugim, najdalej w piątym komentarzu. Tym bardziej brak rozwiązania wprawił nas w osłupienie. Być może zagadka była zbyt prosta, chyba że była zbyt trudna.

Na szczęście rozwiązanie przynosi dzisiejszy odcinek. Tak, tak, chodziło o nadczłowieka. Co prawda padła odpowiedź „Nadkobieta” od Szczerego Kociska i tą odpowiedź w zasadzie należało by uznać za rozwiązanie zagadki. Jednak postanowiliśmy czekać, aż padnie „Nadczłowiek” , ale ku naszej satysfakcji (bo wszak zadając zagadkę chcemy, żeby nie była zbyt prosta) i rozczarowaniu (bo przecież zadając zagadkę liczymy na to, że ktoś ją rozwiąże) „Nadczłowiek” nie padł. Można uznać ten fakt za znamienny, no chyba, że ktoś uzna, że znamienny on nie jest. Nam jednak wydaje się, że coś jest na rzeczy. Niewykluczone, że ma to wszystko coś wspólnego z genderem czy też innym słowem na literę g, o czym pisaliśmy. Mniemamy również, że gdyby na piktogramie, była sylwetka mężczyzny, to odpowiedź padłaby szybciej, gdyby dodatkowo zagadkę zadawał Nietzsche, to odpowiedź pojawiłaby się zaraz po publikacji odcinka.

Jak pokazuje historia każdy z nas czeka na nadczłowieka, tylko czekanie niektórych jest owocne a innych niestety nie...

niedziela, 14 września 2014

N002_zagadka_kolor

Zgodnie z zapowiedzią z zeszłego tygodnia, Filozofy będą się pojawiać w nieco innej formie. Hasło, które autorzy zamieścili jest może nieco na wyrost, bo i kreska komiksowa pozostanie i dymki, a być może od czasu do czasu i jakiś pasek się zdarzy. W każdym razie, co konkretnie  się pojawi, decydować się będzie z tygodnia na tydzień.

Autorzy robią to głównie po to, żeby na swoją stronę spojrzeć świeższym okiem, ale mają nadzieję, że i czytelników w jakiś sposób to zainspiruje. Dzisiaj zapraszamy na prostą zagadkę.

poniedziałek, 08 września 2014

Zagadka K...KS.W ... ..DZ..

Po wakacyjnych powtórkach, czas powrócić, do zwykłych cotygodniowych pasków. Tak by się przynajmniej wydawało, jednak zamiast tego mamy dzisiaj niespodziewaną zagadkę. Znając możliwości Szanownych Czytelników, przetestowane na niejednym rebusie, nie wątpimy, że szybko odgadną ukryte hasło. I co dalej?... O tym opowiemy następnym razem.

niedziela, 31 sierpnia 2014

I Ramka Ktoś rozmawia przez telefon, trzyma otworzoną gazetę na stronie z ogłoszeniami. Nie widać kto rozmawia, gdyż siedzi tyłem do obserwatora. Głos ze słuchawki: Teraz proszę krótko podsumować co Pan potrafi. Spinoza: Umiem udowodnić systemowo istnienie jednej substancji i dowieść, że świat jest zdeterminowany...  II Ramka Tajemniczy filozof zakreśla ogłoszenia w gazecie. Głos ze słuchawki: Dziś na rynku nikt nie potrzebuje takich umiejętności. Proszę mówić dalej... Spinoza: Potrafię z dwóch dowolnych założeń na sposób matematyczny udowodnić istnienie boga...  III Ramka Spinoza: Aha, to pewnie niezbyt interesujące, ale umiem również szlifować soczewki... Głos ze słuchawki: Doskonale! Mam trzy oferty dla szlifierza!  WYSTĄPILI: BENEDYKT (BARUCH) SPINOZA, GŁOS PRACOWNIKA AGENCJI PRACY TYMCZASOWEJ

WYSTĄPILI: BENEDYKT (BARUCH) SPINOZA, GŁOS PRACOWNIKA AGENCJI PRACY TYMCZASOWEJ


Studenci do studiowania!- można by zakrzyknąć. Dlatego dzisiaj w ramach dobiegających końca wakacyjnych wspominków, powracamy z tematem pracy po studiach. Ale, ale... Czy coś się zmieniło w sprawie pracy dla filozofów, od czasu kiedy opublikowaliśmy ten odcinek po raz pierwszy cztery lata temu? Zdaje się, że niewiele a może nawet nic.

 

Tym samym przypis pozostawiamy bez zmian.

 

*)Dzisiejszy odcinek jest w pewnym sensie poświęcony wszystkim byłym, przyszłym i obecnym studentom i pasjonatom tej przedziwnej dziedziny, którą jest filozofia czyli ukochanie mądrości. Szczególne uwaga oczywiście należy się studentom przyszłym, którzy dziś stoją na rozdrożu i zastanawiają się „czy warto”.

Postawmy się na chwilę w sytuacji kandydata, który bierze pod uwagę możliwość studiowania filozofii. Otóż wszyscy ale to wszyscy mu odradzają i starają się wypić tą głupotę z głowy zadając jedno podchwytliwe pytanie: „A co po tym będziesz robił?”. Kandydat stropiony może próbować przytaczać jakieś argumenty, które oczywiście nie przekonają oponenta, bo przecież kandydat z racji tego że jest kandydatem nie posiadł jeszcze trudnej sztuki argumentowania. Kandydat może też odejść strapiony i zamilknąć na wieki, przez co potem staje się małomównym studentem, i przez co, w dalszej konsekwencji zajęcia, a w szczególności konwersatoria, stają się nieciekawe przez co, potwierdza się twierdzenie wszystkich, ale to wszystkich, że nie było warto rozpoczynać tych głupich studiów. Kandydat może też zrezygnować ostatecznie z tego pomysłu i popaść w życiową niedolę i przez to nigdy być może już nie będziemy mieć ani wielkich logików ani wielkich metafizyków w filozofii polskiej, bo wszyscy cenni kandydaci rezygnują.

Tyle o współczesności. Spójrzmy na chwilę jak to bywało w przeszłości, co to znaczyło być filozofem? Otóż fakty są takie, że nigdy nie było łatwo. Filozof żeby móc uprawiać swój fach, musiał albo dysponować majątkiem jak René (Kartezjusz) Descartes, albo musiał zarabiać na życie jak bohater dzisiejszego odcinka Benedykt Spinoza. Mógł filozof też jak Diogenes pies wieść pieskie życie, wtedy nie musiał mieć ani majątku ani dodatkowego fachu, powinien był się tylko znaleźć w odpowiedniej strefie klimatycznej.

Zawód Spinozy z dzisiejszego paska, wcale nie jest zmyślony, chociaż może się Czytelnikowi wydawać kompletnie od czapy. Tak, tak, Spinoza zarabiał na życie szlifując soczewki przez co zresztą umarł na pylicę płuc. Szczęśliwie zdążył przedtem spisać swoje wielkie dzieło „Etyka w porządku geometrycznym dowiedziona” będące źródłem wielu filozoficznych inspiracji.

niedziela, 24 sierpnia 2014

I Ramka Kadr z przedpokoju. Na korytarzu stoi Hegel, który trzyma w rękach klatkę z młodą sową. Drzwi otwiera Marks, widać jego krępą postać. Hegel: ...je dwa razy dziennie...Aha...i pamiętaj, żeby wypuszczać ją o zmierzchu a nie o świcie.  II Ramka W otwartym oknie Marks trzyma klatkę z sową. Drzwiczki są uchylone, sowa wychodzi z klatki. Marks: Eee tam gadanie... O zmierzchu...Wieczorem to ja ma konwent...Leć, złap coś...  III Ramka Hegel w drzwiach. Marks trzyma za plecami pustą klatkę, Hegel: Tak szybko minęły te dwa tygodnie. Jak tam moja sówka, dałeś sobie radę. Marks: Właśnie chciałem Ci coś powiedzieć....  WYSTĄPILI:  GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, KAROL MARKS, SOWA MINERWY

WYSTĄPILI: GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, KAROL MARKS, SOWA MINERWY


*)Lato sprzyja obserwacji ptactwa wszelakiego dziennego i nocnego, dlatego dzisiaj w wakacyjnym cyklu wspominkowym powracamy do odcinka o sowie.

 

A Was, Drodzy Czytelnicy, przynajmniej tych, którzy aktualnie nie są pochłonięci obserwacjami, zapraszamy do lektury oryginalnego przypisu.

 

Dzisiejszy odcinek tylko z pozoru jest odcinkiem ornitologicznym, w którym autorzy starają się wykazać, że wypuszczenie z klatki młodej sowy o świcie, wraz ze wschodzącym słońcem, kończy się tragicznie (Przynajmniej dla sowy. Nie wiemy jak całe zajście skończyło się dla Karola Marksa, kiedy już Hegel poznał straszną prawdę). Tak czy owak sowa nie powróciła i nie wiadomo co się z nią stało, chociaż można się domyślać. Trochę prawdy ornitologicznej pewnie w komiksie się znajduje, jednak naszym głównym celem nie jest przecież prawda ornitologiczna a po prostu prawda. A jeśli dotarcie do prawdy okaże się niemożliwe, to chcemy przynajmniej zrozumieć, o co chodzi w filozofii.

I tak się składa, że dzisiejszy odcinek jest o rozumieniu filozoficzne. Co nie jest zresztą takie dziwne, wszakże wielu filozofom właśnie na zrozumieniu świata zależało. Zależało też Heglowi i to właśnie on sformułował jedną ciekawą myśl na temat rozumienia świata. Hegel wskazał, że nie możemy zrozumieć całości przemian zachodzących w świecie, dopóki jeszcze te przemiany się nie zakończyły. Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć wydarzeń, pojąć ich znaczenia póki nie zobaczymy rezultatu. Tą myśl Hegel przedstawił metaforycznie w zdaniu: Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu a nie o świcie w przedmowie do Zasad Filozofii Prawa. Bogini, o której mówi Hegel jest boginią Mądrości. Zatem Mądrość przychodzi o zmierzch, czyli po wydarzeniach, kiedy już wszystko jest zakończone.

Filozofia nie jest nauką empiryczną, nie jesteśmy w stanie na podstawie rozważań filozoficznych, niejako z definicji, nic przewidzieć. Nie przeprowadzamy eksperymentów, nie zbieramy wyników, żeby na ich podstawie budować teorię przewidującą przyszłe wydarzenia. Namysł filozoficzny różni się od fizyki, w ramach której możemy z pewnością powiedzieć (o ile nie jesteśmy wyznawcami Huma) z jaką siłą uderzy w ziemię kulka o wadze 10g kiedy zrzucimy ją z wieży o wysokości 100m. Fizyka jednak zajmuje się poszczególnymi wydarzeniami, za to Filozofia ma ambicję opisać wszystko na raz, całość bytu a to za cenę precyzji. Służyć może najwyżej zrozumieniu świata ale nie może być podstawą, do przewidywania przyszłych wydarzeń.

Kiedy zapomnimy o tej prostej obserwacji, już krok nas dzieli od popełnienia błędu jakiego dopuścił się Karol Marks, który wierzył, że można odpowiedzieć na pytanie jaka czeka nas przyszłość. Po dokonaniu analizy stosunków społecznych „Marks przewidział”, że klasa robotnicza zwycięży, przejmie władzę i zaprowadzi nowy ład. „Wiedział” jak potoczy się historia i dokładnie opisał następujące po sobie fazy. Marks wypuścił Sowę Minerwy o świcie, czyli zanim proces dobiegł końca, skazując się tym samym na niepowodzenie, a sowę, na pewną śmierć.

niedziela, 17 sierpnia 2014

English version

I Ramka Na pierwszym kadrze widać plecy Platona i stojącą przed nim sztalugę. Na sztaludze portret Sokratesa takim jakim znają go nasi czytelnicy Platon: OTO PORTRET MOJEGO MISTRZA. DZIĘKI MNIE NIE PRZEPADNIE W MROKACH HISTORII  II Ramka Platon nanosi drobne poprawki, domalowuje Sokratesowi wielkie wąsiska, czapkę na głowie Platon: HMMM ..CZEGOŚ MI TU JEDNAK BRAKUJE...  III Ramka Platon stoi przed ostateczną wersją dzieła, wyposażył Sokratesa w niestworzone rzeczy: rozwianą czuprynę, wielkie skrzydła, aureolę, cygaro... Platon: TERAZ ZNACZNIE LEPIEJ TO WYGLĄDA...  WYSTAPILI: PLATONWYSTAPILI: PLATON


*)Dzisiaj wspominamy odcinek z portretem Sokratesa. Zdaje się, że w pierwotnym przypisie, który zamieszczamy poniżej, nie do końca oddaliśmy sprawiedliwość Platonowi. Owszem można się na Platona boczyć o to, że w dialogach co nieco dorzucił od siebie do nauki Sokratesa, a może nawet i to, że zmienił w niej zbyt wiele. Z drugiej jednak strony, gdyby nie Platon to przecież Sokratesa prawie w ogóle by nie było. Nie chodzi oczywiście o realnego Sokratesa żyjącego w Grecji, ale o Sokratesa - postać kultury. O Sokratesa, o którym słyszał (prawdopodobnie) każdy europejczyk. A i sam portret narysowany ręką Platona, niezależnie od jego realizmu, wygląda przecież całkiem nieźle.

 

A tu już oryginalny przypis...

 

Platon był uczniem Sokratesa, to chyba wie każdy kto choć odrobinę interesuje się filozofią. Platon napisał kilkadziesiąt dialogów, w których zwykle jednym z rozmówców jest Sokrates. Dialogi są tak przemyślnie skonstruowane, że Sokrates zadając odpowiednie pytania, prosząc o uszczegółowienie, dopytując a czasem udając głupiego (ten zabieg uczenie zwie się ironią sokratejską) doprowadza swojego rozmówcę do odkrycia jakiejś istotnej prawdy. W każdym razie do odkrycia czegoś, co wydaje się bardziej sensowne niż pierwotna teza, od której rozmowę zaczynali. To, że dialogi są dialogami utrudnia rozeznanie, w których miejscach Sokrates zgadza się w zupełności z rozmówcą, w których tylko pozornie przyjmuje jego tezy za prawdziwe. To jest pierwszy kłopot fanów Sokratesa, nie można mieć zupełnej pewności, co tak naprawdę Sokrates głosił.

Ale to oczywiście nie wszystko. Kiedy czytamy dialogi nie wiemy również, które tezy wygłasza Sokrates jako Sokrates, a które ustami Sokratesa wygłasza Platon, autor dialogów. Na szczęście zacni badacze znaleźli na to sposób. Gdyby ktoś z was, Drodzy Czytelnicy, został kiedyś badaczem pism filozoficznych musi pamiętać, że dzieła filozofa należy podzielić na trzy grupy i wyodrębnić trzy okresy w jego twórczości: wczesny, środkowy i późny. Czasem można ograniczyć się do dwóch, ale nie w każdym przypadku jest to możliwe. Zatem z dialogami sprawy mają się tak, że uznaje się, że te z okresu pierwszego najlepiej oddają naukę Sokratesa. Do dialogów środkowych Platon dorzucił coś od siebie, a w dialogach ostatnich można znaleźć więcej poglądów Platona niż Sokratesa. Co z tego wszystkiego wynika? Ano tyle, że jeśli już ktoś zamierza zostać wielkim filozofem, to może lepiej by było dla potomnych gdyby zechciał chociaż część swych doniosłych myśli zapisać. Zatem, Drodzy Czytelnicy, chwytajcie za pióra, żeby ułatwić sprawę potomnym.

niedziela, 10 sierpnia 2014

English version

I Ramka Na pierwszym kadrze z oddali widać ring Konferansjer: TO BĘDZIE WALKA STULECIA. DZISIAJ STOCZĄ MORDERCZY BÓJ  NIEZWYCIĘŻONY ZYGMUNT VEL TANATOS I KARL MIAŻDŻĄCA PIĘŚĆ  II Ramka Popper wymierza jeden cios Zygmuntowi  III Ramka Zygmunt leży na dechach/albo widać jak pada na plecy, tylko musi mieć taki wyraz żeby było wiadomo, że już nie wstanie WYSTĄPILI: ZYGMUNT FREUD, KARL POPPER, KONFERANSJER

WYSTĄPILI: ZYGMUNT FREUD, KARL POPPER, RENÉ KARTEZJUSZ DESCARTES JAKO SĘDZIA


*)Dzisiaj przypominamy Wam, Drodzy Czytelnicy, odcinek, z którego jesteśmy zadowoleni zarówno jeśli chodzi o treść jak i o rysunkową formę. Rzadko kiedy na tym blogu udaje nam się powiedzieć tak wiele używając tak niewielu słów. Wracamy do niego lecz z pewną obawą, czy znów nie spadnie na nas grad krytyki jak poprzednio. Ale do powtórki motywuje nas dodatkowo uznanie jakim darzymy Karla Poppera.

 

A poniżej publikujemy oryginalny przypis:

 

Jakiś czas temu zestawiliśmy poglądy Freuda i Sokratesa na naturę człowieka. Zastanawialiśmy się, która z tych dwóch wizji bardziej do nas przemawia .Dzisiaj sprawa staje się poważna, bo nie stawiamy pytania o to co nam bardziej odpowiada, ale stawiamy pytanie o naukowość psychoanalizy. Właściwie to nie my zadajemy to pytanie, ale postawił je Karl Popper w latach 40-tych XX wieku. Filozof w trakcie wielkiej debaty filozofów nauki, dotyczącej tego jak odróżnić naukę od pseudonauki, zaproponował dość prosty test,na sprawdzenie, czy dana teoria jest teorią naukową. Według Poppera, teoria jest naukowa tylko wtedy, jeśli istnieje możliwość sfalsyfikowania jej, czyli jeśli można wyobrazić sobie taki eksperyment, który by tę teorię obalał. Wystarczy jeśli taki eksperyment jesteśmy w stanie pomyśleć, może być tak, że z powodów technicznych będzie on niewykonalny.

A teraz przykład teorii falsyfikowalnej: weźmy teorię Newtona, zgodnie z którą przyśpieszenie ziemskie to 9,80665 m/s2 Znając wartość przyśpieszenia i posiadając pewne informacje o danym obiekcie, jesteśmy w stanie policzyć z jaką prędkością ten obiekt uderzy w ziemię, w jakim czasie spadnie etc. Jednak istnieje taka logiczna możliwość, że przy okazji kolejnego eksperymentu nasze wyliczenia okażą się błędne, obiekt spadnie z inną prędkością, w innym czasie i przewidywanie nie będzie odpowiadało obserwacji. Gdyby takie zdarzenie miało miejsce, to trzeba by się przyjrzeć teorii Newtona, dokonać poprawek i rewizji.

A teraz przykład teorii niefalsyfikowalnej: jest nią, według Poppera, między innymi psychoanaliza. Z psychoanalizą problem jest taki, że wszystko ją potwierdza, a nic nie jest w stanie jej podważyć. Powiedzmy, że ktoś prosi Zygmunta o interpretację snu. Sen jest prosty: siedzę w fotelu i palę cygaro. „Prościzna. Cygaro, od razu wiadomo o co chodzi. – zakrzyknie Zygmunt – Prawdopodobnie od dawna tłumisz popęd libido i w związku z tym ujawnia się ono we śnie w ten symboliczny sposób”. Jeśli osoba odpowie, „To prawda, panie doktorze ma pan rację, że też wcześniej na to nie wpadłem”, mamy potwierdzenie psychoanalizy.

Jeśli jednak osoba odpowie „ Wydaje mi się, że raczej przyczyny trzeba szukać w tym, że niedawno rzuciłem palenie.” Wówczas Zygmunt orzeknie ”Bzdura, bo po pierwsze sam akt palenia był symbolicznym sposobem na zaspokojenie Twojego libido. A, że nie palisz już na jawie, to zacząłeś palić we śnie. Po prostu myśl o tym, że rządzą Tobą popędy cię przeraża, dlatego próbujesz wyprzeć ją ze swojej świadomości i nie zgadzasz się na moją interpretację. Twoje rozrośnięte superego nie pozwala Ci przyznać, że popęd libido, jest ważną częścią Twojego życia.” Im bardziej osoba będzie się upierać, że sen nie ma nic wspólnego z popędem libido, tym bardziej będzie się pogrążać i potwierdzać tezę o wyparciu i tezę o tym, że realizuje popęd libido w symboliczny sposób. To jest właśnie problem psychoanalizy, że zawsze ma w odwodzie „wyparcie”, „zaprzeczenie” zaś majstersztykiem jest „nieświadomość”, w której można zmieścić dowolnie wiele treści i z jej pomocą wyjaśnić dowolne zjawisko psychiczne.

niedziela, 03 sierpnia 2014

English version

Kartezjusz biegnie z tabletem w stronę Sokratesa Kartezjusz: SOKRATESIE! SOKRATESIE! WIDZIAŁEŚ ILE MAMY LAJKÓW NA FACEBOOKU?  II Ramka Sokrates patrzy na tablet. Sokrates: W OGÓLE MNIE TO NIE DZIWI! POPROSIŁEM O POMOC ALANA!  III Ramka Alan (maszyna Turinga) siedzi przed ekranem i klika w lajki! KLIK! KLIK! WYSTAPILI: SOKRATES, RENE (KARTEZJUSZ) DESCARTES, ALAN TURING

WYSTAPILI: SOKRATES, RENE (KARTEZJUSZ) DESCARTES, ALAN TURING

 


*)Podobno sposobów na zbieranie lajków jest mnóstwo. Podobno można je kupić, można też założyć farmy, na których hoduje się lajki i jest pewnie jeszcze kilka innych sposobów na kolekcjonowanie lajków, które pozostają tajemnicą speców od marketingu facebookowego. Czasami myślimy sobie, że przydałaby nam się jakaś magiczna maszyna, która jakimś tajemnym sposobem zapewniłaby nam możliwość dotarcia do jak największej liczby czytelników, bo filozofii nigdy dość. Lepiej jednak, zęby nie tym sposobem z powtarzanego dzisiaj paska,

 

A poniżej powtarzamy oryginalny przypis.

 

Alana Turinga przedstawiliśmy już jakiś czas temu . To, co o Alanie warto wiedzieć Drodzy Czytelnicy, to fakt, że ten sławny matematyk przedstawił na początku XX wieku projekt maszyny liczącej, który posłużył mu do rozwiązania bardzo zawiłego problemu matematycznego. Co prawda sama maszyna nigdy nie została skonstruowana, ale pojawienie się tego i innych podobnych projektów było impulsem do powstania nowej gałęzi nauki – informatyki.

Kiedy pomyślimy jak długą drogę przebyliśmy od maszyn teoretycznych poprzez proste maszyny liczące, zajmujące cały pokaźnych rozmiarów gabinet w niejednym instytucie, aż po smartfony mieszczące się w dłoni przedszkolaka, umożliwiające nam nie tylko dokonywanie obliczeń (to pewnie jedna z najrzadziej używanych funkcji), ale wysyłanie wiadomości, przeglądanie stron internetowych, służą nam jako mapy, umilają czas...możliwości można by mnożyć w nieskończoność...to aż się wierzyć nie chce, że wszystko to wydarzyło się w ciągu 100 lat. Fakty te mogą się wydawać jakąś abstrakcyjną niesamowitością.

Jak to zwykle bywa, każdy medal ma dwie strony. Za wszystkie te dobrodziejstwa płacimy wysoką cenę: bo owszem mamy dostęp do wielu informacji, ale coraz częściej wyzwaniem staje się ustalenie ich wiarygodności. Mamy dostęp do wielu gier, ale jakoś trudno znaleźć tę najfajniejszą. Mamy dostęp do portali społecznościowych, ale powoli zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nierzadko nie mają one nic wspólnego z żadnymi społecznościami. I mamy lajki, które powinny wskazywać nam, co jest warte przeczytania i zainteresowania, ale jak się okazuje już nie wskazują.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42