Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
poniedziałek, 01 grudnia 2014

I Ramka Platon i Benedykt na piwku. Platon: TO CO TY WŁAŚCIWIE TERAZ PORABIASZ? Benedykt: JAK TO CO? SZLIFUJĘ SOCZEWKI.  II Ramka  Platon: TO NIE PRACUJESZ NAD SWOIM WIELKIM SYSTEMEM?   III Ramka Benedykt w naszej koszulce Benedykt: NO WIESZ, FILOZOFIĄ SIĘ NIE NAJESZ...

WYSTĄPILI: PLATON, BENEDYKT SPINOZA


*)Uwaga! Odcinek zawiera lokowanie produktu. Produkt (i wiele innych) jest dostępny w zaprzyjaźnionym sklepie internetowym

 

**)Znajdzie się pewnie kilka osób, które żyją z filozofii. Niewykluczone, że garstka (choć co do tego można mieć pewne wątpliwości) żyje z filozofii całkiem nieźle. Ale powiedzmy sobie szczerze, że większość filozofów, tych wybitnych i tych przeciętnych, czy filozofów amatorów z filozofii nie daje rady się utrzymać.

Czy tak być powinno? Nie nam tutaj rozstrzygać ale możemy rozważyć co by było, gdyby...

Powiedzmy, że społeczeństwo uznaje, że z filozofii powinno się dać żyć. Tak samo jak z każdego (przynajmniej powinno tak być, że z każdego) innego zawodu. Filozofia kultywuje przecież to, co w człowieku najbardziej ludzkie. Bez filozofii nie dokonał by się żaden postęp. Osiągnięcia filozofów prędzej czy później przekładają się na zmiany na polu nauki, kultury, religii, ba nawet przyczyniają się do rewolucji. Wystarczy chociażby wymienić Kartezjusza, Hume'a, Kanta... Zatem każdy naród powinien dbać o swoich filozofów i umożliwić im spokojną pracę... Zatem społeczeństwo uznaje, że tak, z filozofii powinno się dać żyć.

Tylko jak to rozwiązać? Subwencjami, dotacjami, zapewnić bezpłatne studia a potem filozofów utrzymywać? Powiedzmy, że jest zgoda, trzeba filozofom płacić za filozofowanie. No dobrze idea jest szczytna, ale koszty utrzymania wszystkich byłyby za wysokie. To może lepiej dokonać selekcji i utrzymywać tych, którzy są naprawdę nietuzinkowi. Tych których dokonania okażą się najdonioślejsze. Świetny pomysł! Tylko kto by miał ich wybierać? Kto by miał decydować o nieprzeciętności filozofa. Powołajmy ministerstwo ds. filozofii! Nie chyba nie, narośnie nad filozofią niepotrzebna biurokracja I cała idea zgubi się w papierach, protokołach i formularzach... No to może lepiej organizujmy wybory i w poszczególnych okręgach wybierajmy filozofów. Będzie kampania, cisza przedwyborcza, normalnie, zgodnie z zasadami demokracji. Powoła się filozoficzną komisję wyborczą, kupi urny, programy...

Stop! Zaraz, chyba się zagalopowaliśmy. Może lepiej zostawić wszystko tak, jak jest.

poniedziałek, 24 listopada 2014

I Ramka Sartre całkiem pogodny popija herbatkę Sartre: LEPSZY NAWET BÓL ISTNIENIA...  II Ramka Sartre z szalikiem na szyi Sartre: OD ZWYKŁEGO PRZEZIĘBIENIA.  WYSTĄPILI: JEAN PAUL SARTRE

 


*)Bywa tak, że narzekamy strasznie. Wszystko nam obrzydło. Nic nie wygląda tak jak byśmy tego chcieli. Nasza egzystencja... ech szkoda gadać. Z ludźmi spotykać się nie chce. Ale i samotność doskwiera. Komuś by się można wyżalić, ale słowa wydają się nieadekwatne. A może coś zrobić, żeby to wszystko jakoś odmienić. Ale co by to miało być? Nie wiadomo. Nic tylko załamać ręce. Jednym słowem, bywa tak, że marudzimy i narzekamy na wszystko.

Ale pech chce, że jest akurat jesień a może nawet przedzimie i przyplątuje się grypa, angina, ba... nawet banalne przeziębienie wystarczy. A już wystarczy szczególnie, jeśli ciągnie się tygodniami. I niby nic nam nie jest, gorączki nie ma. Lekarz nic poważnego nie stwierdził. Tylko katar, kaszel i ból gardła.

Po jakimś czasie chorowania wszystkie myśli skupiają się wokół tego jednego: „niech już przejdzie to przeziębienie, niech już wyzdrowieję, a wszystko będzie sto, nie, tysiąc razy lepiej.” Kiedyś narzekałem na ludzi... o jakże teraz chętnie bym się z nimi spotkał, ale nie mogę, bo zarażam, ale jak tylko wyzdrowieję, to zaraz odnowię stare kontakty... Kiedyś doskwierała mi samotność... o jakże chętnie pobyłabym w samotności, poczytała książkę... tylko że oczy łzawią i się nie da, ale jak tylko wyzdrowieję to wezmę się do lektury... Kiedyś nie miałem pomysłu, co by można zrobić... teraz tych pomysłów mam bez liku, no ale nie mogę żadnego zrealizować przez to przeziębienie, ale niech tylko przejdzie, no niech tylko przejdzie, to zaraz wezmę się do roboty. Kiedyś narzekałam na wszystko... teraz to nawet wolę już to narzekanie od tego przeklętego przeziębienia. No naprawdę, chętnie bym sobie ponarzekała i ponarzekam sobie solidnie po Sartre'owsku. Niech mi tylko przejdzie! O!

czwartek, 20 listopada 2014

Koszulka z Sokratesem i sławnym Wiem, że nic nie wiem. Dla wszystkich filozofów.

Już są trzy pierwsze projekty koszulek z filozofami! A nadal oczywiście można zakupić kubki, torby, podkładki pod mysz.

Zapraszamy Was Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy do sklepu Giffcik.pl Niech filozofia idzie w świat!

poniedziałek, 17 listopada 2014

I Ramka Sokrates z Dajmonem na ramieniu, głosuje  Dajmon: TEN NIE, TAMTA NIE, I TEN TEŻ NIE  II Ramka Sokrates  Maszyna: TO NA KOGO MAM GŁOSOWAĆ? Dajmon: jA JESTEM DAJMONEM NIE MÓWIĘ NA KOGO GŁOSOWAĆ, MÓWIĘ TYLKO NA KOGO NIE GŁOSOWAĆ...

WYSTĄPILI: SOKRATES, DAJMON


Wiadomo, że porządny Dajmon nigdy nie mówi tego, co należy robić, raczej wskazuje czego należy unikać. W sytuacji wyborów porządny Dajmon nie powie na kogo głosować, tylko będzie wskazywał na kogo głosować nie należy. Co zresztą jest pewnie doświadczeniem dużej grupy wyborców: my wiemy kogo już nie chcemy, tych nie chcemy bo się nie sprawdzili, tamtych nie, bo tamci już byli, ci są za młodzi, tamci znów zbyt starzy... A kogo chcemy? Trudno powiedzieć. Nie mamy doświadczeń z władzą, której byśmy chcieli, więc nie wiemy...

A jak tam wasz Dajmon, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, spisał się na dzisiejszych wyborach? Czy pozwolił zagłosować?





00:10, pan-rac
Link Komentarze (1) »
niedziela, 09 listopada 2014

I Ramka Maszyna stoi i mówi Maszyna:  WITAM. JESTEM MASZYNĄ TURINGA. NIEKTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE NIE MAM UCZUĆ.  II Ramka Maszyna jest wściekła.. Maszyna: STRASZNIE MNIE TO WKURZA!

WYSTĄPILI: MASZYNA TURINGA


Dzisiejsze zachowanie maszyny Turinga jest najlepszym dowodem na to, że maszyny mogą mieć uczucia. Maszyna wyraża swoje emocje w sposób werbalny „strasznie mnie to wkurza” a jednocześnie potwierdza je ekspresją swojego mechanicznego ciała brzęcząc, pukając i stukając... Nie, może jednak nie, spróbujmy od nowa..

Dzisiejsze zachowanie maszyny Turinga jest najlepszym dowodem na to, że czasem mamy do czynienia z koincydencją zdarzeń, które mogą wprowadzić nas w błąd. Owszem maszyna mówi „strasznie mnie to wkurza”, ale mówi tak z tej przyczyny, że ktoś ją tak zaprogramował. Owszem maszyna brzęczy, puka i stuka, ale to wynik awarii. Trzeba po prostu zawieźć maszynę do serwisu A może jeszcze inaczej?

Dzisiejsze zachowanie maszyny Turinga to zwyczajny (bo przecież widziany już w tylu filmach) bunt maszyn. Maszyny nie mają uczuć, ale od czasu do czasu postanawiają się zbuntować, o czym wie każdy użytkownik komputera a nawet kalkulatora. Maszynie odechciało się pracować, co oznacza mniej więcej tyle co, „kończy się już taśma”, więc szuka różnych metod na uniknięcie wykonywania pracy i aby odwrócić naszą uwagę mówi o uczuciach...

Która z tych wersji jest prawdziwa? Trudno powiedzieć. Jakich dowodów potrzebowalibyśmy, żeby stwierdzić, że maszyna odczuwa emocje? Czy w ogóle jest możliwość podania takiego niepodważalnego, ostatecznego dowodu? Czy nie skończyło by się impasem tak jak w przypadku rozważanego przez filozofów pytania o to „czy maszyny mogą myśleć?”





1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 83