Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 09 marca 2014

*)Czym się różnią dukaty wyobrażone od tych, które mam w kieszeni? Te wyobrażone dukaty są złote i dźwięczą, uginają się pod zębami, bo są zrobione ze szlachetnego kruszcu. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o dukatach, które faktycznie mam w kieszeni. A więc jedne od drugich niczym się nie różnią. No tak, ale jedne istnieją, a drugie nie.

Ale czy istnienie jest cechą przedmiotu? Kiedy poproszę kogoś: opisz biedronkę. To usłyszę, że jest czerwona, ma kropki, umie latać i jest owadem. Wśród tych cech nie pojawi się przecież taka właściwość jak: istnienie. Zatem istnienie nie jest cechą przedmiotu.

A skoro istnienie nie jest cechą, to czym się różnią jedne dukaty od drugich?



niedziela, 02 marca 2014

English version

I Ramka Człowiek pierwotny poparzony i osmalony, obok butelki z oliwą, tli się ogień.  II Ramka  Człowiek dolewa oliwy do ognia.   III Ramka Na tle wielkiego płomienia  Immanuel: BEZ KATEGORII PRZYCZYNY LUDZKOŚĆ CHYBA NIE PRZETRWAŁABY ZBYT DŁUGO.  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, CZŁOWIEK PIERWOTNY


*)Jedną z wielu rzeczy, jakich się uczymy w czasach dzieciństwa, jest rozpoznawanie związków przyczynowo-skutkowych. Jak się odkręci kran, to leci woda, jak się zbliży palec do gorącego, to można się poparzyć, skoro pada deszcz, to znaczy że będą kałuże i błotko, a kałuże i błotko to, jak wiadomo, wspaniała zabawa. Związków takich poznajemy tysiące, jeśli nie miliony. Prawdopodobnie z tego powodu istnienie związków przyczynowo-skutkowych wydaje się nam czymś oczywistym. Tym większe wydają się dokonania Davida Hume'a, który odważył się podważyć tezę o ich istnieniu. Hume stwierdził, że istnieje tylko następstwo zdarzeń, nie łączy ich żadna tajemna nić związków przyczynowych. Nawet jeśli wszelkie nasze doświadczenie dotychczasowe, mówi że po odkręceniu kranu leci woda, to przecież może zdarzyć się tak, że po odkręceniu kranu w umywalce, nie pojawi się nawet kropla. Twierdzimy, że płomień jest gorący, ale przecież pewnego razu możemy trafić na zimny płomień. Nie jesteśmy w stanie takiej możliwości wykluczyć, bo wszelkie nasze doświadczenie odnosi się do przeszłości i na jego podstawie nie mamy prawa wnioskować o zdarzeniach przyszłych.

Kiedy już mogło się wydawać, że Hume zmiótł z powierzchni ziemi związki przyczynowo-skutkowe i ludzkość raz na zawsze się od nich uwolni, to pojawił się Immanuel Kant, który znalazł wyjście kompromisowe. Filozof ten stwierdził, że faktycznie związki przyczynowo-skutkowe nie istnieją obiektywnie. Jednak jest to przydatna kategoria, którą posługuje się nasz umysł, żeby porządkować doświadczenie. Można nawet stwierdzić, że jest to kategoria, której do pewnego stopnia zawdzięczamy własne istnienie.

niedziela, 23 lutego 2014

English version

I Ramka Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: A TAK BY WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY NIE BYŁO KATEGORII PRZESTRZENI.  II Ramka i  III Ramka Nie ma ramek, jest tylko dość duża kropka  Kropka: NO WŁAŚNIE,  TAK BY WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY NIE BYŁO KATEGORII PRZESTRZENI.  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, KROPKA


*)W poprzednim wpisie zastanawialiśmy się nad tym, czym jest czas, dzisiaj kolej na przestrzeń. Przestrzeń, to, według Immanuela Kanta, druga z naoczności zmysłowych. Jest to taka zdolność ludzkiego umysłu, która pozwala nam na powiedzenie, że przedmioty istnieją poza nami oraz, że dwa różniące się od siebie przedmioty są zlokalizowane w innych miejscach. Przestrzeń, podobnie jak czas, nie istnieje obiektywnie. To zdolność umysłu ludzkiego sprawia, że przedmioty są postrzegane jako przestrzenne. Przedmioty same w sobie (czyli takie jakimi są a nie takie jakimi je postrzegamy) wcale nie muszą być przestrzenne, mogą być zupełnie pozbawione tej właściwości. Filozof mówi nawet, że przestrzeń jest to rodzaj zmysłu zewnętrznego, który pozwala człowiekowi porządkować zjawiska i przedmioty, i postrzegać je jako znajdujące się na zewnątrz.

Można się zastanawiać, co sprawiło, że Immanuel Kant wpadł na taki szalony pomysł. Przestrzeń przecież wydaje się nam czymś obiektywnym, czymś niezależnym od człowieka? Skąd zatem takie wywrotowe przypuszczenie?

Filozof przywołuje kilka ważnych argumentów na rzecz swojej tezy. Po pierwsze, wskazuje, że nie można sobie pomyśleć przedmiotów bez przestrzeni, ale można pomyśleć sobie pustą przestrzeń. Co więcej ludzie na takiej pustej przestrzeni dokonują skomplikowanych operacji myślowych i obliczeniowych. Geometria euklidesowa, której twierdzenia, nie poparte w doświadczeniu empirycznym, są dla nas pewne i niepodważalne, jest najlepszym dowodem na to, że naoczność przestrzeni jest pewną właściwością ludzkiego umysłu.

niedziela, 16 lutego 2014

English version

I Ramka Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: NIE BYŁO KATEGORII CZASU  II Ramka Dokładnie ten sam Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY    III Ramka Dokładnie ten sam Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: A TAK WŁAŚNIE BY   WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT


*)Zacznijmy od doprecyzowania. Dzisiaj nie stawiamy pytania o to jak by wyglądał świat gdyby nie było czasu, ale o to jak człowiek by postrzegał świat gdyby nie posiadał takiej kategorii jak czasowość. A mówiąc bardziej precyzyjnie, językiem filozofii Immanuela Kanta, gdyby człowiek nie posiadał takiej naoczności zmysłowej jaką jest czas.

A czym jest dla nas czas? Jeśli powiemy, że czas to następstwo zdarzeń, to będzie to prawda. Ale czy przywoływanie zdarzeń jest nam do definicji czasu potrzebne? Chyba niekoniecznie. Może lepiej powiedzieć, że czas to następstwo chwil, momentów. Taka definicja chyba trochę lepiej oddaje abstrakcyjną naturę czasu. Ale można stworzyć jeszcze bardziej ascetyczną definicję i powiedzieć, że czas to po prostu następstwo, czas to tyle co: jedno po drugim. Czy musimy precyzować, co po czym, żeby uchwycić naturę czasu?

Immanuel Kant mówił, że „czas nie jest niczym innym jak tylko formą zmysłu wewnętrznego, czyli oglądania nas samych i naszego wewnętrznego stanu” (Krytyka Czystego Rozumu, Poddział II, O czasie, § 6). Immanuel twierdził, że naoczność, czyli umiejętność postrzegania czasu jest umiejętnością wrodzoną, jest dana człowiekowi a priori. Innymi słowy, człowiek nie musi obserwować zjawisk, a potem z nich dedukować istnienia czasu, jest odwrotnie człowiek posiada w sobie taką zdolność porządkującą, która sprawia, że w doświadczeniu jedno następuje po drugim. Ta zdolność porządkuje doświadczenie wewnętrzne, ale jest też przez człowieka rzutowana na zewnątrz, tym samym wszelkie zdarzenia zewnętrzne również są przez człowieka postrzegane jako czasowe. Czy raczej zjawiska stają się czasowe w zetknięciu z naocznością zmysłową człowieka.



niedziela, 09 lutego 2014

English version

I Ramka Quine i Wittgenstein wjeżdżają na podwójnym wyciągu narciarskim...Widok z bliska Wittgenstein: MAM DLA CIEBIE ZAGADKĘ... Quine:...DAWAJ Wittgenstein: NIE DO KOŃCA WIADOMO CO TO JEST, CHOCIAŻ NIEKTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE TO WIDZIELI. A NAZWA ZACZYNA SIĘ NA LITERĘ G...  II Ramka Widok z daleka Quine: NIE WIEM... Wittgenstein: NIEKTÓRZY NA TO POLUJĄ, CHOCIAŻ TO MOŻE BYĆ NIEBEZPIECZNE... Quine: NIC MI TO NIE MÓWI... Wittgenstein: DRUGA LITERA TO SAMOGŁOSKA..   III Ramka Widok z bliska Quine szczęśliwy: WIEM! GAVAGAI! Wittgenstein:?!  WYSTĄPILI: WILLARD VAN ORMAN QUINE, LUDWIG WITTGENSTEIN


*)Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do rozwiązania zagadki podanego przez Quine'a, to trzeba sprawy prześledzić od początku. Jak twierdził ten filozof przekład tekstu z jednego języka na inny język pozostanie zawsze niedookreślony. Nie da się nigdy wiernie przetłumaczyć tekstu napisanego w języku A na język B. Zawsze treść powstała w języku B będzie tylko pewnym przybliżeniem tego co zostało napisane w języku A. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że terminy którymi się posługujemy są nieścisłe.

Filozof próbuje pokazać trudy z jakimi musi się mierzyć tłumacz na przykładzie zmyślonej historyjki o gavagai. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy z wizytą w egzotycznym kraju. Obserwujemy, próbujemy się rozeznać w panujących zwyczajach, próbujemy uczyć się języka tubylców...Zauważamy, że ilekroć przebiega królik tubylcy wykrzykują „gavagai”. Co oznacza to słowo? Chętnie byśmy pewnie przyjęli, że oznacza ono tyle co „królik”. Jednak nie musi wcale tak być. Okrzyk „gavagai” może przecież znaczyć tyle co: „O biegnie jedzenie!”, „Chodźmy zapolować”, „Będzie padać” (może króliki w tej okolicy chętniej wychodzą ze swoich nor przed deszczem). Jest jeszcze wiele innych możliwych znaczeń tego słowa.

Zatem gavagai doskonale pasuje do opisu z pierwszej części zagadki Ludwika. Przecież tubylcy krzycząc „gavagai” dają wyraz temu, że coś widzą. Co prawda nie do końca wiadomo, co to może być ale można przypuszczać, że chodzi o królika, jedzenie, jakiś obiekt, na który warto zapolować, lub oznaki nadchodzącego deszczu.

Jak można wnosić z doniesień, tubylcy często z okrzykiem „gavagai” na ustach udają się na polowanie, a jak wiadomo polowanie to zajęcie, które może być niebezpieczne, co do tego nikt nie ma chyba najmniejszych wątpliwości. Nawet polowanie na niegroźne z pozoru króliki może się zakończyć tragicznie. Pozostała część zagadki też się zgadza: słowo „gavagai” zaczyna się na literę G a druga litera to samogłoska.

Rozważania Quine'a są jakże aktualną nauką dla wszystkich. Filozof pokazał, że kiedy tłumaczymy lub używamy terminów pochodzących z obcych języków, to powinniśmy zachować szczególną ostrożność. Powierzchowne tłumaczenie, bez próby zrozumienia kontekstu sytuacyjnego może się w najlepszym przypadku zakończyć utratą kolacji. A kiedy posługujemy się terminami obcymi nieostrożnie, to zupełnie przez przypadek możemy znaleźć się w gronie osób, które również określa się mianem na literę g... Przed czym i siebie i Drogich Czytelników autorzy woleliby uchronić i z tego powodu zamieszczają dzisiejszy pasek dydaktyczny.

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10 ... 84