Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 23 lutego 2014

English version

I Ramka Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: A TAK BY WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY NIE BYŁO KATEGORII PRZESTRZENI.  II Ramka i  III Ramka Nie ma ramek, jest tylko dość duża kropka  Kropka: NO WŁAŚNIE,  TAK BY WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY NIE BYŁO KATEGORII PRZESTRZENI.  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, KROPKA


*)W poprzednim wpisie zastanawialiśmy się nad tym, czym jest czas, dzisiaj kolej na przestrzeń. Przestrzeń, to, według Immanuela Kanta, druga z naoczności zmysłowych. Jest to taka zdolność ludzkiego umysłu, która pozwala nam na powiedzenie, że przedmioty istnieją poza nami oraz, że dwa różniące się od siebie przedmioty są zlokalizowane w innych miejscach. Przestrzeń, podobnie jak czas, nie istnieje obiektywnie. To zdolność umysłu ludzkiego sprawia, że przedmioty są postrzegane jako przestrzenne. Przedmioty same w sobie (czyli takie jakimi są a nie takie jakimi je postrzegamy) wcale nie muszą być przestrzenne, mogą być zupełnie pozbawione tej właściwości. Filozof mówi nawet, że przestrzeń jest to rodzaj zmysłu zewnętrznego, który pozwala człowiekowi porządkować zjawiska i przedmioty, i postrzegać je jako znajdujące się na zewnątrz.

Można się zastanawiać, co sprawiło, że Immanuel Kant wpadł na taki szalony pomysł. Przestrzeń przecież wydaje się nam czymś obiektywnym, czymś niezależnym od człowieka? Skąd zatem takie wywrotowe przypuszczenie?

Filozof przywołuje kilka ważnych argumentów na rzecz swojej tezy. Po pierwsze, wskazuje, że nie można sobie pomyśleć przedmiotów bez przestrzeni, ale można pomyśleć sobie pustą przestrzeń. Co więcej ludzie na takiej pustej przestrzeni dokonują skomplikowanych operacji myślowych i obliczeniowych. Geometria euklidesowa, której twierdzenia, nie poparte w doświadczeniu empirycznym, są dla nas pewne i niepodważalne, jest najlepszym dowodem na to, że naoczność przestrzeni jest pewną właściwością ludzkiego umysłu.

niedziela, 16 lutego 2014

English version

I Ramka Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: NIE BYŁO KATEGORII CZASU  II Ramka Dokładnie ten sam Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: WYGLĄDAŁ ŚWIAT GDYBY    III Ramka Dokładnie ten sam Immanuel Kant na środku  kadru na tle niczego Immanuel: A TAK WŁAŚNIE BY   WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT


*)Zacznijmy od doprecyzowania. Dzisiaj nie stawiamy pytania o to jak by wyglądał świat gdyby nie było czasu, ale o to jak człowiek by postrzegał świat gdyby nie posiadał takiej kategorii jak czasowość. A mówiąc bardziej precyzyjnie, językiem filozofii Immanuela Kanta, gdyby człowiek nie posiadał takiej naoczności zmysłowej jaką jest czas.

A czym jest dla nas czas? Jeśli powiemy, że czas to następstwo zdarzeń, to będzie to prawda. Ale czy przywoływanie zdarzeń jest nam do definicji czasu potrzebne? Chyba niekoniecznie. Może lepiej powiedzieć, że czas to następstwo chwil, momentów. Taka definicja chyba trochę lepiej oddaje abstrakcyjną naturę czasu. Ale można stworzyć jeszcze bardziej ascetyczną definicję i powiedzieć, że czas to po prostu następstwo, czas to tyle co: jedno po drugim. Czy musimy precyzować, co po czym, żeby uchwycić naturę czasu?

Immanuel Kant mówił, że „czas nie jest niczym innym jak tylko formą zmysłu wewnętrznego, czyli oglądania nas samych i naszego wewnętrznego stanu” (Krytyka Czystego Rozumu, Poddział II, O czasie, § 6). Immanuel twierdził, że naoczność, czyli umiejętność postrzegania czasu jest umiejętnością wrodzoną, jest dana człowiekowi a priori. Innymi słowy, człowiek nie musi obserwować zjawisk, a potem z nich dedukować istnienia czasu, jest odwrotnie człowiek posiada w sobie taką zdolność porządkującą, która sprawia, że w doświadczeniu jedno następuje po drugim. Ta zdolność porządkuje doświadczenie wewnętrzne, ale jest też przez człowieka rzutowana na zewnątrz, tym samym wszelkie zdarzenia zewnętrzne również są przez człowieka postrzegane jako czasowe. Czy raczej zjawiska stają się czasowe w zetknięciu z naocznością zmysłową człowieka.



niedziela, 09 lutego 2014

English version

I Ramka Quine i Wittgenstein wjeżdżają na podwójnym wyciągu narciarskim...Widok z bliska Wittgenstein: MAM DLA CIEBIE ZAGADKĘ... Quine:...DAWAJ Wittgenstein: NIE DO KOŃCA WIADOMO CO TO JEST, CHOCIAŻ NIEKTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE TO WIDZIELI. A NAZWA ZACZYNA SIĘ NA LITERĘ G...  II Ramka Widok z daleka Quine: NIE WIEM... Wittgenstein: NIEKTÓRZY NA TO POLUJĄ, CHOCIAŻ TO MOŻE BYĆ NIEBEZPIECZNE... Quine: NIC MI TO NIE MÓWI... Wittgenstein: DRUGA LITERA TO SAMOGŁOSKA..   III Ramka Widok z bliska Quine szczęśliwy: WIEM! GAVAGAI! Wittgenstein:?!  WYSTĄPILI: WILLARD VAN ORMAN QUINE, LUDWIG WITTGENSTEIN


*)Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do rozwiązania zagadki podanego przez Quine'a, to trzeba sprawy prześledzić od początku. Jak twierdził ten filozof przekład tekstu z jednego języka na inny język pozostanie zawsze niedookreślony. Nie da się nigdy wiernie przetłumaczyć tekstu napisanego w języku A na język B. Zawsze treść powstała w języku B będzie tylko pewnym przybliżeniem tego co zostało napisane w języku A. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że terminy którymi się posługujemy są nieścisłe.

Filozof próbuje pokazać trudy z jakimi musi się mierzyć tłumacz na przykładzie zmyślonej historyjki o gavagai. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy z wizytą w egzotycznym kraju. Obserwujemy, próbujemy się rozeznać w panujących zwyczajach, próbujemy uczyć się języka tubylców...Zauważamy, że ilekroć przebiega królik tubylcy wykrzykują „gavagai”. Co oznacza to słowo? Chętnie byśmy pewnie przyjęli, że oznacza ono tyle co „królik”. Jednak nie musi wcale tak być. Okrzyk „gavagai” może przecież znaczyć tyle co: „O biegnie jedzenie!”, „Chodźmy zapolować”, „Będzie padać” (może króliki w tej okolicy chętniej wychodzą ze swoich nor przed deszczem). Jest jeszcze wiele innych możliwych znaczeń tego słowa.

Zatem gavagai doskonale pasuje do opisu z pierwszej części zagadki Ludwika. Przecież tubylcy krzycząc „gavagai” dają wyraz temu, że coś widzą. Co prawda nie do końca wiadomo, co to może być ale można przypuszczać, że chodzi o królika, jedzenie, jakiś obiekt, na który warto zapolować, lub oznaki nadchodzącego deszczu.

Jak można wnosić z doniesień, tubylcy często z okrzykiem „gavagai” na ustach udają się na polowanie, a jak wiadomo polowanie to zajęcie, które może być niebezpieczne, co do tego nikt nie ma chyba najmniejszych wątpliwości. Nawet polowanie na niegroźne z pozoru króliki może się zakończyć tragicznie. Pozostała część zagadki też się zgadza: słowo „gavagai” zaczyna się na literę G a druga litera to samogłoska.

Rozważania Quine'a są jakże aktualną nauką dla wszystkich. Filozof pokazał, że kiedy tłumaczymy lub używamy terminów pochodzących z obcych języków, to powinniśmy zachować szczególną ostrożność. Powierzchowne tłumaczenie, bez próby zrozumienia kontekstu sytuacyjnego może się w najlepszym przypadku zakończyć utratą kolacji. A kiedy posługujemy się terminami obcymi nieostrożnie, to zupełnie przez przypadek możemy znaleźć się w gronie osób, które również określa się mianem na literę g... Przed czym i siebie i Drogich Czytelników autorzy woleliby uchronić i z tego powodu zamieszczają dzisiejszy pasek dydaktyczny.

środa, 05 lutego 2014

Zapraszamy do głosowania naFilozofy

 


Drodzy Czytelnicy!

To już ostatnie godziny kiedy można głosowania na nas w konkursie Blog Roku 2013. Wysyłając SMS o treści J00037 (jot-zero-zero-zero-trzydzieści-siedem) na numer 7122 przyczyniacie się do promocji filozofii w niecodziennej komiksowej formie. Dochód z SMS-ów zostanie przekazany fundacji Gajusz, która prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych.

 

Dziękujemy!

Filozofy i Autorzy

poniedziałek, 03 lutego 2014

English version

I Ramka Immanuel Kant i Jurek Hegel na temat dobrobytu w ich kraju Immanuel: U NAS WSZYSCY POSTĘPUJĄ Z POSZANOWANIEM PRAW DZIĘKI TEMU JEST BEZPIECZNIE I SPOKOJNIE. Hegel:...A DO TEGO OSIĄGNĘLIŚMY  WOLNOŚĆ ABSOLUTNĄ, I DLATEGO ŻYJE SIĘ NAM DOBRZE I DOSTATNIO...  II Ramka Wpada Karol Marks Karol: EJ CHŁOPAKI, CHODŹCIE, POMÓŻCIE! TAM OBOK ROZPOCZYNA SIĘ REWOLUCJA!   III Ramka Hegel i Immanuel nie za bardzo się garną do pomocy: Hegel: NIESTETY NIE MOŻEMY  POMÓC, BO U NAS SKOŃCZYŁA SIĘ JUŻ HISTORIA I TAKIE SPRAWY NAS NIE DOTYCZĄ...  WYSTĄPILI: GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, IMMANUEL KANT, KAROL MARKS


*)Jurek wieszczył kiedyś koniec historii, który miał się dokonać w osobie i działaniach Napoleona Bonaparte. Podbój Europy przez Napoleona był zakończeniem bardzo długiego pochodu wolności, który rozpoczął się u zarania dziejów, co oczywiście nie znaczy, że Cesarz był świadom w jak donośnym zdarzeniu bierze udział, ba odgrywa pierwsze skrzypce. Hegel uznał, że datą końca historii jest rok 1806, w którym to Napoleon wkroczył do Prus, a wraz z tryumfem wielkiego wodza zatryumfowały tam idee oświeceniowego racjonalizmu i prawodawstwa. Koniec historii oznaczał dla filozofa tryumf wolności i jednocześnie uzyskanie samowiedzy przez ducha absolutnego.

Wstrząsające wypadki jakie nastąpiły po czasach Napoleona podważyły jednak pewność europejczyków, co do tego, że wolność została raz na zawsze osiągnięta. Burza I i II wojny światowej, zniewolenie systemów totalitarnych, mogły budzić uzasadnione podejrzenie, że wieszczenie przez Hegla końca historii było jednak przedwczesne. Ale skoro tylko po czasach chaosu, trwogi i niepokoju zapanował względny spokój pojawił się kolejny głosiciel końca historii – Francis Fukuyama. Ten myśliciel uznał, że historia skończyła się wraz z upadkiem komunizmu w 1989 roku. O końcu historii miały świadczyć wyczerpanie się idei komunizmu oraz tryumf liberalnej demokracji.

Dzisiaj faktycznie może się wielu ludziom, żyjącym na terenie Unii Europejskiej (i w kilku jeszcze innych regionach świata) wydawać, że historia naprawdę się skończyła a wolność, którą wywalczyli dla nich ich przodkowie przyjmować jako oczywistość. Ale być może jest to tylko bardzo wygodne złudzenie, miły sen, przyjemna fantazja. Okazuje się bowiem, że historia toczy się dalej, nie tylko w odległych rejonach świata, które czasem nawet trudno może być nam zlokalizować na mapie, historia toczy się tuż tuż obok. Czy powinniśmy się jakoś w ten wir historii włączać? Czy patrzeć z boku mówiąc: my już przez to przeszliśmy a każdy sam powinien przez to przejść, dlatego nie będziemy się wtrącać?

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10 ... 83