Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 25 maja 2014

English version

I Ramka Marks i Sartre patrzą na coś idącego za którym idzie coś innego. Marks pyta: CO TO JEST?  II Ramka  Zbliżenie na coś idącego i na coś innego.   III Ramka Sartre: NIC, TO TYLKO EGZYSTENCJA WYPRZEDZA ESENCJĘ.  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, KAROL MARKS


*)Dzisiejszy wyścig, to nie pierwsze lepsze zawody To wyścig o to, kim się tak naprawdę jest. To wyścig o to kim się tak naprawdę chce być. To wyścig o to kim się staniesz.

Filozofowie, zaczynając od Platona, jego wielkiego ucznia Arystotelesa i później przez całe średniowiecze, mieli tendencję do tego, żeby postrzegać otaczający świat jako przedmioty dookreślone, statycznie zdefiniowane. I tak stół, był stołem dlatego, że posiadał złożony zbiór cech składających się na jego stołowatość. Pies był psem ze względu na swoją psowatość. Każdy z istniejących przedmiotów czy to dzięki temu, że był odzwierciedleniem idei – jak u Platona, czy to ze względu na to, że przyjmował pewną określoną formę – jak u Arystotelesa, stawał się jakiś.

A człowiek? Podobnie człowiek, tylko ten był człowiekiem, kto posiadał określony zbiór cech. Chociaż z człowiekiem od początku sprawa nie była taka prosta i filozofowie napotkali na szereg aporii. Jak wyjaśnić zmienność charakteru w ciągu całego życia? W jaki sposób łączy się pochodząca ze świata idei dusza z niedoskonałą materią – ciałem?

Wiele setek lat zajęło filozofom pogodzenie się z faktem, że człowieka nie da się zdefiniować w taki statyczny sposób – przypisując mu określony zbiór cech. Pierwszy krok (czy raczej jeden z pierwszych) w tym kierunku uczynił chyba Kartezjusz, który zwrócił uwagę na to, że człowieka charakteryzuje coś co jest zmienne, co jest dynamiczne – myślenie. Kartezjusz sam chyba nie do końca zdawał sobie sprawę, że jego „Myślę, więc jestem” nie tylko będzie dowodem istnienia, ale stanie się też punktem wyjścia do kolejnych przełomów w filozofii. Potem niczym w kalejdoskopie zaczną się pojawiać kolejni myśliciele Hume, Kant, Hegel, którzy będą podkreślali to, co dynamiczne w człowieku, co nieuchwytne w statyczne definicje.

Ten wysiłek wielu myślicieli próbujących uchwycić to, co nieuchwytne w człowieku, w pewnym sensie zostanie podsumowany w stwierdzeniu Jana Pawła Sartre'a, że „Egzystencja poprzedza esencję”. Według tego filozofa człowiek nie rodzi się jakiś, z góry określony, zdefiniowany. Człowiek pojawia się na świecie a potem dopiero się staje, dookreśla. Poprzez swoje wybory, realizując swoją wolę sam siebie definiuje, sam siebie stwarza. Trudno zresztą powiedzieć, żeby ten proces kończył się na jakimś etapie życia: młodości czy dorosłości, proces ten trwa aż po horyzont śmierci. I to właśnie dlatego dzisiejszy wyścig jest taki ważny...

niedziela, 18 maja 2014

English version

I Ramka Sokrates egzaminuje Platona. Sokrates przy biurku, Platon pod tablicą.  Wygląda na to, że Platon nie kuma... Sokrates: PLATONIE, NO PRZYPOMNIJ SOBIE.... Sokrates: NO...WIEM....  II Ramka  Platon ma bardzo zamyśloną minę...Sokratesowi najwyraźniej bardzo zależy... Sokrates: WIEM, ŻE NIC....   III Ramka Platon: WIEDZIAŁEM, ALE ZAPOMNIAŁEM...  WYSTĄPILI: SOKRATES, PLATON


*)Dzisiaj mamy coś na pocieszenie dla wszystkich egzaminowanych, ale również dla wszystkich egzaminujących. Oto proszę dwóch największych filozofów: Sokrates i Platon w trudnej sytuacji egzaminacyjnej. Owszem, komuś mogłoby się to wydawać nie do pomyślenia, że Platon nie potrafi przypomnieć sobie podstawowego, najbardziej rozpoznawalnego w historii stwierdzenia „Wiem, że nic nie wiem”. Nie potrafi przywołać najsławniejszej sentencji swojego nauczyciela i mistrza – Sokratesa. Każdy jednak, kto kiedykolwiek zdawał jakiś egzamin ustny, wie, że jest to całkiem możliwe a prawdopodobieństwo pojawienia się czarnej dziury w głowie rośnie tym bardziej, im pytanie jest prostsze.

Ale przecież nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czyż dzisiejsza odpowiedź Platona: „Wiedziałem, ale zapomniałem” nie jest streszczeniem bardzo istotnego fragmentu jego filozofii? Może właśnie taka odpowiedź na egzaminie stała się inspiracją dla Platona do zbudowania własnego systemu filozoficznego? Wydaje się to całkiem prawdopodobne, Jak zapewne pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, filozof głosił, że każda dusza przed urodzeniem ma dostęp do świata idei. Natomiast z chwilą kiedy łączy się z ciałem i pojawia się tu na ziemi zapomina wszystko to, do czego miała dostęp w świecie idei. Można o niej właśnie tyle stwierdzić: „wiedziała, ale zapomniała”. Na szczęście jest dla duszy nadzieja - anamneza czyli możliwość przypomnienia sobie tego, co wcześniej w świecie idei z takim upodobaniem obserwowała. Jeszcze ciekawiej wygląda dalsza nauka Platona, otóż dla procesu przypomnienia nie jest konieczne doświadczenie, czy inaczej mówiąc nauka tutaj na ziemi. Ten z kolei fragment daje oczywiście ogromną nadzieję wszystkim egzaminowanym, szczególnie tym, którym nie po drodze było z lekturami, powtórkami czy chodzeniem na wykłady, tym pozostaje tylko liczyć na anamnezę w trakcie egzaminu. Natomiast egzaminującym chcielibyśmy w tym miejscu powiedzieć „nie martwcie się i nie oceniajcie zbyt surowo, przecież tak naprawdę egzaminowani wiedzą, tylko chwilowo nie pamiętają”. Kończymy życzeniami dla wszystkich: efektywnej anamnezy w nadchodzącym tygodniu.

niedziela, 11 maja 2014

English version

I Ramka Sartre i Marks siedzą w pokoju. Zza ścian dobiega: ŁUP, BAM, TUP!  II Ramka   Sartre:  CO SIĘ TAM DZIEJE? Marks: JANIE PAWLE, SPOKOJNIE....   III Ramka Marks: TO TYLKO BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, KAROL MARKS


*)Autorzy mają dzisiaj nie lada problem, bo nie bardzo wiedzą jak tu się dobrać do (prawdopodobnie) jednego z najbardziej znanych haseł marksizmu. Zacznijmy zatem od najprostszej interpretacji jaka może się pojawić w umyśle osoby, która o marksizmie wie niewiele lub zgoła nic. Jedna z interpretacji mogłaby być taka: to, co posiadam, ma wpływ na to, co wiem. Jeśli mam komputer i dostęp do internetu, to ogromna ilość informacji jest w zasięgu mojej ręki. W każdej chwili mogę znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania, mogę przeglądać aktualne informacje z kraju i ze świata i robić szereg innych rzeczy. Osoba, która nie ma dostępu do internetu może być (choć nie musi) w porównaniu do mnie mniej świadoma tego, co aktualnie dzieje się na świecie, co warto kupić, co jest trendy etc.

No dobrze, ale czy to, co posiadam ma wpływ tylko na moją wiedzę? Powiedzmy, że mój kolega czyta rano gazetę. Tymczasem ja poza gazetą mam jeszcze telefon z dostępem do internetu. Przeczytawszy rano gazetę postanawiam zweryfikować informacje w innym źródle. Porównuję to, co przeczytałem w gazecie z tym, co znalazłem w internecie. Pod wpływem nowych informacji mogę wyrobić sobie zupełnie inną opinię na jakiś temat od tej, którą miałem po przeczytaniu artykułu w gazecie. Zatem można by powiedzieć: to, co posiadam, ma wpływ na moje poglądy.

Sprawa jednak się na tym nie kończy. Skoro mam takie poglądy jakie mam, to podejmuję działania zgodne z tymi poglądami. Można zatem bez wahania stwierdzić: to, co posiadam, ma wpływ na moje działania.

Jak to się ma do filozofii Karola Marksa? Zgodnie z twierdzeniem filozofa w systemie kapitalistycznym środki produkcji są rozdzielone niesprawiedliwie. Robotnicy nie są właścicielami środków produkcji i ich sytuacja ekonomiczna jest o wiele gorsza niż sytuacja właścicieli fabryk. Robotnicy zauważą ten fakt i wspólnie podejmą działania w celu zmiany swojej niekorzystnej sytuacji. Tak rozpocznie się rewolucja, która doprowadzi do przejęcia przez klasę robotniczą środków produkcji i właściwe ich rozdzielenie. Można powiedzieć, że byt robotników: to co posiadają oraz panujące stosunki społeczne, staną się przyczynkiem do uzyskania przez nich (samo)świadomości. Ta z kolei, w konsekwencji doprowadzi do konkretnego działania – rewolucji.

Oczywiście powyższe wyjaśnienie jest bardzo uproszczone, nie wyczerpuje też wszystkich sensów jakie zawierają się w stwierdzeniu: „Byt określa świadomość”. Zapraszamy zatem fanów Karola, których jest bez liku, do sprostowań i przedstawiania odmiennych interpretacji.

niedziela, 04 maja 2014

English version

I Ramka Nietzsche szuka czegoś po pokoju  II Ramka  Nietzsche szuka bardziej gorączkowo. Koszula mu wyłazi ze spodni, wokół rozgardiasz totalny Napis: TRZY GODZINY PÓŹNIEJ   III Ramka Nietzsche krzyczy: GDZIE JEST MOJA WOLA MOCY!  WYSTĄPILI: FRYDERYK NIETZSCHE


*)Długi weekend większości z nas chyba przyniósł więcej rozczarowań, niż przyjemnych niespodzianek. Co tu dużo mówić, zimno, deszcz, wiatr, gdzieniegdzie przymrozki. Jak tu po takich przejściach znaleźć siłę na szukanie tego, co w tym momencie jest nam najbardziej potrzebne? Jak znaleźć wolę do tworzenia, do przekraczania własnych ograniczeń, do przełamywania oporu, do zmagania się z samym sobą? Jak po takim weekendzie powrócić w poniedziałek do zmagań z codziennością? Jak, mówiąc językiem filozofii Nietzschego, odnaleźć wolę mocy?

Ale czy na pewno wola mocy, to jest coś czego musimy szukać? Coś czego jesteśmy pozbawieni? Wola mocy jest przecież, chociaż jeśli chodzi o filozofię Fryderyka, to niczego nie można być tak do końca pewnym, nieodłącznym elementem istnienia. Życie i wola mocy, są ze sobą silnie związane. To wola mocy sprawia, że istoty żyjące, a w szczególności człowiek, dążą do rozwoju, że jedna forma życia przechodzi w inną. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że wola mocy, to podstawa nie tylko życia, ale podstawa wszelkiego istnienia. Dzięki niej nie tylko jedna forma życia przechodzi w inną, ale jedna forma istnienia przeradza się w drugą. To dzięki woli mocy wszystko pozostaje w ruchu, to dzięki niej wszystko istnieje.

To może w takim razie lepiej byłoby powiedzieć, że takie nieudane pogodowo, albo pod jakimś innym względem, weekendy odcinają nas od woli mocy? Nie tracimy jej nigdy, tylko bywa, że na chwilę ona w nas przygasa. Niewykluczone zatem, że od poniedziałku będziemy przepełnieni wolą mocy i rzucimy się w wir zajęć? Tak, to jest niewykluczone, i tego właśnie i Wam, Drodzy Czytelnicy, i sobie życzymy.

niedziela, 27 kwietnia 2014

English version

I Ramka Zły człowiek: GDZIE JEST KAROL? Immanuel: W POKOJU OBOK...  II Ramka  Zły człowiek zmierza w kierunku drzwi Immanuel:  MAKSYMA MÓWI: NIE KŁAM... ALE MÓWI TEŻ: NIE ZOSTAWIAJ PRZYJACIÓŁ W POTRZEBIE   III Ramka Immanuel zastępuje mu drogę. Immanuel: STÓJ! ANI KROKU DALEJ!  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, ZŁY CZŁOWIEK


*)Ostatnio często pojawia się u nas Immanuel. Jednak, jak powiadają nic nie dzieje się bez przyczyny. Prawdopodobnie przyczyną tą jest fakt, że w tym roku przypada 290 rocznica urodzin filozofa. Jak donoszą źródła, Immanuel przyszedł na świat 22 kwietnia 1724 roku. Na szczęście nasi czytelnicy są czujni i przypominają nam o różnych ważnych wydarzeniach. Dlatego w tym miejscu, bardzo dziękujemy Panu J.B. za przesłanie do nas listu elektronicznego w tej sprawie. A zatem dzisiaj Immanuel i jego nieco kontrowersyjne poglądy na temat kłamstwa.

Zacznijmy najpierw od przypomnienia, czym jest imperatyw (bardziej szczegółowy opis można znaleźć w jednym z naszych wcześniejszych wpisów). Otóż zgodnie z imperatywem człowiek powinien postępować tylko wedle takich zasad/maksym, co do których chce, aby stały się one prawem ogólnym. Taką maksymą jest na przykład „Zwracaj pożyczone pieniądze”, każdy zgodzi się z tym, że wolałby aby zwrócono mu pożyczoną kwotę. A czy zasada „Nie zwracaj pożyczki” mogłaby stać się powszechnym prawem? Jeśli ludzie zaczęliby postępować zgodnie z nią to bardzo szybko okazałoby się, że nikt nie chce udzielać pożyczek, bo z góry by wiedział, że nie może liczyć na zwrot pożyczonej kwoty.

A jak sprawy mają się z kłamstwem? W tej sprawie Immanuel jest nieustępliwy i twierdzi, że nie można kłamać niezależnie od okoliczności. Kant stwierdza wręcz, że jeśli morderca zapyta Cię o to, gdzie się ukrywa twój przyjaciel, to twoim obowiązkiem jest powiedzenie prawdy. Gdyby ktoś w tej sytuacji skłamał, to może i ocaliłby swojego przyjaciela, ale, jak argumentuje Kant, dopuściłby się występku: „ Albowiem kłamstwo zawsze wyrządza krzywdę, nawet jeżeli nie komuś w szczególności, to jednak zawsze ludzkości w ogóle, jako że czyni ono źródło prawa czymś bezużytecznym.” (Immanuel Kant, O domniemanym prawie do kłamstwa z pobudek miłości ludzkiej). Tym źródłem prawa jest imperatyw i idea człowieczeństwa jako najważniejszej zasady etycznej.

Tak radykalne postawienie sprawy przez Immanuela może wydać się nam okrutne lub co najmniej nieżyciowe. Z drugiej jednak strony jest bardzo życiowe i świadczy o przenikliwości filozofa: Immanuel wie, że jeśli do reguł dołączamy listę wyjątków, to za moment okazuje się, że nikt już reguł nie przestrzega. Broniąc stanowiska Kanta warto również zwrócić uwag na to, że filozof nigdy nikomu nie zabronił stawać w obronie swojego przyjaciela. A mniej odważni, zawsze mogą akt wyjawienia prawdy tak skomplikować i rozwlec, żeby dać przyjacielowi czas na zmianę kryjówki. Chociaż żeby mieć stu procentową pewność, że ten ostatni fortel jest zgodny z imperatywem trzeba by rzecz dogłębnie i dokładnie zbadać.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014
niedziela, 13 kwietnia 2014

English version

I Ramka Immanuel rozmawia z małym Kartezjuszem Immanuel: A JAK ROBI KROWA? Rene: MUUU  II Ramka  Immanuel: A JAK ROBI KOT? Rene: MIAU, MIAU   III Ramka Immanuel: A JAK ROBI TRANSCENDENTALNA JEDNOŚĆ APERCEPCJI? Rene stoi jak wryty lub Robi coś bardzo dziwnego lub  Stoi i robi zeza  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, RENE KARTEZJUSZ DESCARTES


*)Kiedy Kant wyrwał się już ze swojej dogmatycznej drzemki znacznie częściej zaczął zadawać dziwnie brzmiące pytania. Robił to gównie po to, aby uratować powszechne i potoczne przekonania przed nieugiętym sceptycyzmem Hume'a. Ten drugi z dość dużym uporem twierdził, że do większości, jeśli nie wszystkich, przekonań, które na co dzień uznajemy za prawdziwe, nie mamy zbyt wielu uprawnień. Jednym z takich przekonań, było to, że jakieś „Ja” czyli jakiś podmiot, w ogóle istnieje.

Zanim zaczniemy wchodzić w szczegóły, jak broni się przed tym sceptycyzmem Kant, możemy zechcieć cofnąć się do Kartezjusza. Jego słynne „myślę, więc jestem” wydaje się tak oczywistym dowodem istnienia podmiotu, że wręcz niedorzeczne wydaje się kwestionowanie tego istnienia już po wygłoszeniu słynnej frazy. A jednak, prawda jest taka, że Kartezjusz nie rozprawia się zbyt gruntownie z wątpliwościami jakie mogą nachodzić jego czytelników.

Po pierwsze, dlaczego mówi, ja myślę, a nie, myśli się, skąd właściwie, wie, że akt myślenie jest przez kogoś wykonywany, a w szczególności przez niego? Skąd wiemy, że, jeżeli już ktoś myśli te myśli, to jest to jedna osoba i jest to jeden ciąg myśli? Czy faktycznie to wiemy, czy tylko zakładamy, czy możemy to udowodnić?

Kartezjusz zapewnia, że wie, że robi to podmiot myślący - dusza, ale w szczegółach zaczyna się mieszać. Już choćby w tym, jak niby ta dusza miałaby wchodzić w styczność z ciałem. Dlatego można chyba powiedzieć, że na pytanie, co czyni zbiór niezależnych od siebie obserwacji jednolitym strumieniem świadomości podmiotu odpowiada niezbyt wyraźnie i przekonująco.

niedziela, 06 kwietnia 2014

English version

I Ramka Sartre siedzi bardzo zasępiony na ławce.  II Ramka  Podchodzi Nietzsche i przygląda się Janowi z zainteresowaniem   III Ramka Nietzsche nadal patrzy z zainteresowaniem na Jana Nietzsche: DOPRAWDY JANIE, DZIWIĘ SIĘ TWOJEMU ENTUZJAZMOWI  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, FRYDERYK NIETZSCHE 


Powiedzcie sami, Drodzy Czytelnicy, czy doprawdy entuzjazm Jana Pawła nie jest uzasadniony? Jak twierdził filozof, człowiek jest istotą wolną w tym sensie, że wszystko, co robi, robi z własnej woli i na własny rachunek. Zgodnie z poglądem Sartre'a nic ani nikt nie określa ani nie definiuje kim jest człowiek: nie ma boga ani żadnej innej nad- czy poza- ludzkiej siły, która mogłaby narzucić człowiekowi jakąś formę, określić jego istotę. Człowiek sam siebie definiuje i określa w działaniu, dzięki temu, że podejmuje określone decyzje.

Ale czy takie stawianie sprawy nie budzi w nas odrobiny niepokoju? Taka ogromna odpowiedzialność może być przytłaczająca. Nie ma już nikogo ani niczego na co można by zrzucić winę za własne słabości, niedoskonałości, błędne decyzje. To kim jesteś, kim się stajesz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Ale zaraz, zaraz mógłby się oburzyć Fryderyk, przecież ja już o tym mówię od dawna. To są moje słowa i moje koncepcje. Czy był to powód, dla którego Fryderyk wyzwał Jana Pawła na pojedynek?

niedziela, 30 marca 2014

English version

I Ramka Diogenes leży na kocyku na łące  II Ramka  Diogenes leży na kocyku na łące   III Ramka Diogenes przemawia Diogenes: DZISIAJ ODCINKA NIE BĘDZIE, BO PRZYSZŁA WIOSNA


*)Rację ma Diogenes mówiąc, że dzisiaj odcinka nie będzie. Wiosna w rozkwicie zatem autorzy skorzystali z okazji i udali się na długi spacer, bohaterów zostawiając samym sobie. Okazało się, że nikt poza Diogenesem, po którym najmniej się tego spodziewaliśmy, nie wziął na siebie odpowiedzialności za dzisiejszy pasek.

Sokrates jak zawsze udał się na Agorę, bo jak twierdzi miał tam do załatwienia niesłychanie pilne sprawy. Immanuel niestety nie znalazł miejsca na dodatkowe zadanie w swoim napiętym grafiku. Hume na wiosnę jak zawsze jest pochłonięty sadzeniem drzewek i zakładaniem nowych parków. Fryderyk, Karol i Augustyn, niespodziewanie dla wszystkich udali się na wspólną wyprawę. Ludwig wyjechał w góry, w przeciwieństwie do Heraklita, który spędza czas w zupełnie innych okolicznościach przyrody.

I tak to właśnie Diogenes zabrał dzisiaj głos w imieniu autorów, za co autorzy mu niezmiernie dziękują. A was, Drodzy Czytelnicy, gorąco przepraszamy za brak odcinka. Mamy nadzieję, że w kolejnym tygodniu taka sytuacja nie będzie już miała miejsca.

niedziela, 23 marca 2014

English version

I Ramka Rene bawi się misiem Rene: GŁUPI MISIO... I TYM RAZEM BRAK REAKCJI...  II Ramka  Augustyn podchodzi do niego i mówi Augustyn: RENÉ, TAK NIE WOLNO! TYLE RAZY CI MÓWIŁEM: PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAJ... A DOPIERO POTEM RÓB CO CHCESZ...   III Ramka Rene bawi się nadal Rene: MÓJ KOCHANY MISIU... A TERAZ SPRAWDZĘ TWOJĄ REAKCJĘ NA OGIEŃ...  WYSTĄPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Dzisiaj powracamy do wygłoszonej przez Augustyna sentencji: „kochaj i rób co chcesz” (Homilia na 1 list św. Jana). Poprzednio zwracaliśmy uwagę na to, że według Augustyna czyn można poddać ocenie moralnej biorąc za podstawę intencję sprawcy. Jeśli postępek ma swe źródło w miłości, przy czym dla tego filozofa była to miłość skierowana do Boga, to czyn będziemy oceniać jako dobry.

Czy takie stawianie sprawy nie jest jednak zbyt ryzykowne? Przyjmując za punkt wyjścia tezę Augustyna, można w zasadzie usprawiedliwić każdy uczynek powołując się na to, że wypływał z miłości. Mamy zresztą całą gamę podobnych uzasadnień: „robię coś dla Twojego dobra”, „Ty jeszcze nie wiesz, że to dla Twojego dobra, ale jak dorośniesz to zobaczysz i się przekonasz”. Stosując takie uzasadnienia można przekroczyć granicę pomiędzy „robię coś dla Ciebie” a „robię coś dla siebie”. To niesłychanie trudna sztuka umieć się pilnować i nie zapędzić w swoim „ja wiem lepiej”. Wie o tym niejeden nauczyciel, pedagog, rodzic i każda inna osoba sprawująca pieczę nad kimś młodszym albo słabszym.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42