Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 22 czerwca 2014

English version

I Ramka Widzimy Kartezjusza, który stojąc na tle rozwalającej się chaty poucza kolegów filozofów w składzie: Spinoza, Kant, Hegel Kartezjusz: CHWILOWO, NA CZAS ROBÓT, BĘDZIEMY MIESZKAĆ TUTAJ, W TYM NĘDZNYM BARAKU PODSTAWOWYCH ZAŁOŻEŃ. ALE DZIĘKI TEMU...  II Ramka Widzimy  w zbliżeniu chłopaków, na rusztowaniach, którzy budują wielki Pałac... Kartezjusz: ...WZNIESIEMY WIELKI I IMPONUJĄCY GMACH WIEDZY, GMACH PEWNYCH TWIERDZEŃ, I NIE PODWAŻALNYCH TEORII...  III Ramka Widzimy, że pałac zbudowany jest na nędznym baraku. Na dole ktoś mówi do robotników na górze... Hegel ale nie widać tego na pewno bo widzimy go z baaardzo daleka: OD POCZĄTKU MÓWIŁEM, ŻE TO SIĘ NIE MOŻE UDAĆ...  WYSTĄPILI: RENE (KARTEZJUSZ) DESCARTES, IMMANUEL KANT, GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, BENEDYKT SPINOZA

WYSTĄPILI: RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES, IMMANUEL KANT, GEORG WILHELM FRIEDRICH HEGEL, BENEDYKT SPINOZA 


*) Dzisiaj przypominamy Wam, Drodzy Czytelnicy, jeden z lepszych, naszym skromnym zdaniem, odcinków. Nie dlatego, że świetnie narysowany i nie dlatego, że znajduje się pod nim bardzo błyskotliwy przypis, ale dlatego, że odcinek ten pokazuje jedno z największych (naszym zdaniem) osiągnięć filozofii. Mianowicie, ukazuje, że w pewnym momencie filozofowie zdali sobie sprawę z tego, że nie da się zacząć od zera. Jeśli chcemy zbudować naukę, czy jakiś inny spójny system twierdzeń, to nie da się go oprzeć na jednym jedynym pewniku, założeniu podstawowym. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, to zawsze okaże się, że to jedno twierdzenie samo opiera się na innych założeniach, innych pewnikach.

 

Sprawę całą i jej zawiłość przedstawiliśmy w przypisie:

To, że ludzie młodzi lubią negować zastaną rzeczywistość, walczą z nią, poddają w wątpliwość otaczający świat, nie budzi niczyich wątpliwości, raczej pobłażliwe stwierdzenie „od wieków tak jest”. Jednak, to, że podobnie postępują filozofowie nie dla wszystkich musi być już takie jasne. Swego czasu, w sposób jak najbardziej radykalny zanegował zastaną rzeczywistość, dobrze nam już znany René Descartes, z tym, że była to rzeczywistość nauki. Filozof doszedł do wniosku, że cała współczesna wiedza nie została w sposób poprawny zdobyta, zatem nie można na niej polegać.

Co jest nie tak z gmachem wiedzy? Jej podstawy są niepewne, wiedza opiera się na nieuzasadnionych założeniach, część rzeczy jest przyjmowanych „na wiarę”. A niepewne założenia nie doprowadzą nas przecież do pewnych wniosków.

René doszedł do wniosku, że gmach wiedzy należy wznieść na nowo, a jedynym sposobem jest ostrożne metodyczne podejście do zagadnienia. W pierwszej kolejności, rozumuje Kartezjusz, zanim zaczniemy wznosić gmach wiedzy, trzeba znaleźć dla niej pewne podstawy, tak pewne, tak jasne i wyraźne, że nie będą w nas budzić najmniejszej wątpliwości. Zatem Kartezjusz zapomina wszystko czego się do tej pory nauczył i zaczyna szukać nowych pewników, które staną się podstawami wiedzy. Zapomina wszystko czego się nauczył (tak mu się przynajmniej wydaje), pozostawiając jedynie w mocy zasady moralne, żeby na czas poszukiwań mieć jakiś drogowskaz pokazujący drogę postępowania. Kartezjusz świadomie stawia barak tymczasowych założeń, który będzie stanowił dla niego tymczasowe mieszkanie, na czas poszukiwań. Jednak w poszukiwaniach nie będzie się tymczasowymi założeniami posługiwał, będzie ich używał jedynie w poza naukowym działaniu. Pomysł zatem wydaje się całkiem sensowny a i wynik jest imponujący, co więcej poraża swą prostotą. Wszak tą metodą René dochodzi do swojego najsławniejszego twierdzenia „cogito ergo sum” („myślę, więc jestem”) z którym trudno się nie zgodzić, które jest tak jasne i wyraźne, że trudno poddawać je w wątpliwość.

Jednak jak się okazuje Kartezjusz, mimo swej metodologicznej świadomości i przekonania, że nie przyjmuje niczego na wiarę, sam zaczyna budować na nowym baraku nieuzasadnionych założeń. Wystarczy chwila namysłu, aby dostrzec jakie mówiąc „cogito ergo sum” przyjmujemy założenia. Czy mówiąc „myślę”, nie zakładam, że zachodzi jakiś proces myślenia? Skoro odrzucam całą wiedzę, to co mnie uprawnia do używania słów? Czy w samym słowie „jestem” nie kryją się już skomplikowane definicje i tezy ontologiczne? Co by miało znaczyć owo „jestem”, jeśli oderwiemy je od ontologii - nauki o bycie? Czy bez tego kontekstu nie będzie to tylko puste słowo? Czy dążenie do jasnych i wyraźnych twierdzeń nie jest też pewnym założeniem? I ostatni, najważniejszy zarzut, dlaczego Kartezjusz bezkrytycznie przyjmuje kryterium jasności i wyraźności?

Metoda Kartezjusza, ale też sama koncepcja „czystego poznania” została dość ostro skrytykowana przez Hegla, który starał się wykazać, że poznanie czyste nie jest możliwe. Poznanie zawsze coś zakłada, w poznaniu nie ma zera absolutnego, od którego można by zacząć cały proces. Hegel jednak nie widzi nic złego w zamku, który został wzniesiony na byle jak skleconym baraku. Co tu się boczyć skoro sam zamek się trzyma a od czasu do czasu udaje się zorganizować w nim jakąś imprezę?



niedziela, 15 czerwca 2014

English version

Filozofy: Powtórka

I Ramka Kartezjusz podbiega do zamyślonego Sokratesa Kartezjusz: SOKRATESIE! WIESZ CO?...  II Ramka Sokrates: TAK SIĘ SKŁADA, ŻE WIEM RENÉ Kartezjusz: TAK... A CO WIESZ?  III Ramka Sokrates mentorsko unosi palec wskazujący. Sokrates: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM

I Ramka Kartezjusz podbiega do zamyślonego Sokratesa Kartezjusz: WITAJ SOKRATESIE!  II Ramka Sokrates: WITAJ RENÉ, WIESZ CO? Kartezjusz: NIE WIEM...  III Ramka Sokrates mentorsko unosi palec wskazujący. Sokrates: TO JA TO MIAŁEM POWIEDZIEĆ

WYSTĄPILI: SOKRATES, RENÉ KARTEZJUSZ DESCARTES


*) Rozmowa autorów:

Tylmur: Mam pomysł na taki wakacyjny powtórkowy odcinek ...

Panrac: Jaki?

Tylmur: Może po prostu narysowałbyś pierwszy odcinek, żeby pokazać ile się w trakcie tych pięciu lat prowadzenia bloga zmieniło...

Panrac: Ale my już taki odcinek robiliśmy...

Tylmur: Na pewno?

Panrac: Tak...

 

I dlatego właśnie dzisiaj, Drodzy Czytelnicy, mamy dla Was meta-powtórkę, czyli publikujemy pierwszy odcinek i odcinek narysowany z okazji pierwszej rocznicy prowadzenia bloga...

 

A poniżej jeszcze oryginalny przypis:

*) Ciekawe, że to najsławniejsze przypisywane Sokratesowi zdanie „Wiem, że nic nie wiem” nigdy nie padło z jego ust. Pomińmy tutaj ogólniejszą kwestię autorstwa słów, które zwyczajowo przypisuje się Sokratesowi. Wszak sam Sokrates nic nigdy nie napisał a większość wypowiedzi Sokratesa zostało spisanych/zmyślonych/wmówionych mu przez Platona. Tak, tak to właśnie Platon jest autorem większości pism, w których pojawia się Sokrates.

Tak czy inaczej, w żadnym z dialogów nie pojawia się zdanie „Wiem, że nic nie wiem”. Można jednak sądzić, że zdanie to jest zgrabnym ujęciem dłuższej wypowiedzi Sokratesa z „Obrony...”. Tu krótkie wyjaśnienie. Sokrates nie był adwokatem, ale tak się składa, że został oskarżony przez kilku Ateńczyków o to, że psuje młodzież i o bezbożność, a więc Sokrates próbował się bronić przed sądem. Niestety z marnym skutkiem. Sokrates sprawę przegrał i zakończył życie kielichem cykuty.

Sprawa była zresztą w dużej mierze sprawą ambicjonalna. Chodziło o to, że oskarżycielom się wydawało, że Sokratesowi się wydaje, że jest strasznie mądry, najmądrzejszy ze wszystkich ateńczyków. A ludzie, jak wiadomo, nie lubią jak ktoś jest od nich lepszy, a jak jest jeszcze mądralą to koniec. Co więcej na nieszczęście Sokratesa, delficka wyrocznia swego czasu orzekła, że niejaki Sokrates jest najmądrzejszym pośród ateńczyków. To jeszcze dolało oliwy do ognia....

Sokrates starał się zatem dowieść, że jest głupszy niż jest - zresztą marnie - słowami:

Poszedłem do kogoś z tych, którzy uchodzą za mądrych, aby jeśli gdzie, to tam przekonać wyrocznię, że się myli, i wykazać jej, że ten oto tu (człowiek)jest mądrzejszy ode mnie, a tyś (wyrocznio) powiedziała, że ja.

I po krótkiej rozmowie z obywatelem, który uchodził pośród ludzi za mądrego Sokrates dochodzi do wniosku, że:

...od tego człowieka jestem jednak mądrzejszy. Bo z nas dwóch, żaden, zdaje się, nie wie o tym co piękne i dobre, ale jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja, jak nic nie wiem, tak mi się nawet i nie zdaje (że coś wiem). Więc może o tę właśnie odrobinę, jestem od niego mądrzejszy, że jak czego nie wiem, to i nie myślę, że wiem. (Platon, Obrona Sokratesa, 21B,C,D)

 

Reasumując „Wiem, że nic nie wiem”

niedziela, 08 czerwca 2014

English version

I Ramka Heraklitowi rozpuszczają się lody...  II Ramka  Rozpuszcza się wafelek...   III Ramka Rozpuszcza się Heraklit   WYSTĄPILI: HERAKLIT Z EFEZU


*)Dzisiejszy dzień dowodzi tego, jak bardzo filozofia jest bliska życiu codziennemu. Dawno chyba nie mieliśmy odcinka tak zgodnego z pogodą i z prawdą. O tym, że prawda odcinka jest prawdą dzisiejszej aury nie musimy chyba nikogo przekonywać. Ale czy prawda dzisiejszego odcinka jest zgodna po prostu z prawdą? I to niekoniecznie tą przez wielkie „P”.

Można przypuszczać, że tak, skoro słowa Heralkita o tym, że „wszystko płynie” dotarły nawet do świata wielkich korporacji, gdzie sloganem stało się już powiedzenie, że „jedyna stała rzecz w rozwoju organizacji, to zmiana”. Co więcej, kierownicy, dyrektorzy, prezesi uczą się różnych magicznych technik zarządzania zmianą i jest to bardzo poważna dziedzina wiedzy. Szeregowi pracownicy zaś są uczeni, że zmian nie należy się bać, że owszem można na nich stracić, ale jak się ktoś postara, to może coś zyskać...Zaraz zaraz, przecież świat wielkich firm nie może być dla nas jedyną wykładnią prawdy o świecie.

Ale aby prawdę Heraklita potwierdzić wcale nie musimy daleko szukać, wystarczy przyjrzeć się swojemu życiu. Czy nie jest tak, Drodzy Czytelnicy, że życie to zmiana za zmianą? Tę dynamikę zmiany widać szczególnie w dzieciństwie, a jeszcze bardziej wyraźnie widać ją w pierwszych latach życia dziecka. Tutaj każdy miesiąc, tydzień a nawet dzień przynosi rewolucyjne zmiany. Wczoraj nie jest podobne do dziś, bo wczoraj jeszcze nie chodziłem, a dzisiaj już biegam. Wczoraj jeszcze nie mówiłem a dzisiaj już używam dwóch słów. Wczoraj jeszcze nie wiedziałem, co to gorące, a dzisiaj już wiem, a nawet wiem, że gorącego nie lubię.

I tak Autorzy żegnają się dzisiaj z Wami, Drodzy Czytelnicy, w przededniu wielkiej zmiany. A że wielka zmiana będzie dla nas zmianą rewolucyjną, to na jakiś czas będziemy musieli odłożyć, nie bez żalu, filozofy na bok. Wakacje przeznaczymy na filozoficzne wspominki a do Was, Drodzy Czytelnicy, powrócimy wczesną jesienią.



środa, 04 czerwca 2014

Poranna kawa z Fryderykiem?

To jest moja wola mocy - Nietzsche

 

Podkładka pod mysz z naszym kultowym odcinkiem?

Możesz mnie pocałować w moją wolę mocy

 

Zakupy z Kartezjuszem?

Cogito ergo sum

 

Dzisiaj zapraszamy Was, Drodzy Czytelnicy, do sklepu, w którym można kupić kubki, podkładki pod mysz i torby z wizerunkami filozofów z naszego bloga.

Zamawiajcie na stronie filozofy.giffcik.pl

niedziela, 01 czerwca 2014

English version

I Ramka Kartezjusz siedzi, mówi do siebie, kopie patykiem dziurę w piachu... Kartezjusz: LEWA STRONA NIGDY NIE JEST PRAWĄ, TO DZIWNE... Kartezjusz: A CIEKAWE SKĄD WIADOMO, ŻE COŚ JEST MAŁE? Kartezjusz: A TE PATYKI, TO PO CO?  II Ramka  Kartezjusz bawi się kamykami Kartezjusz: A CIEKAWE SKĄD LUDZIE WIEDZĄ, ŻE ISTNIEJĄ? Kartezjusz: A JAKBY BYŁO COŚ, CO NIE ISTNIEJE?  Kartezjusz: A CO BY BYŁO GDYBY...    III Ramka Słychać głos zza kadru, Kartezjusz obraca w tamtą stronę głowę. Wychowawca: A CO TY SIĘ TAK DZIWISZ JAK DZIECKO? Kartezjusz: A BO JA PROSZĘ PANA BĘDĘ FILOZOFEM...  WYSTĄPILI: RENE (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Mamy takie powiedzenie „mnie to już nic nie zdziwi”. Mówimy tak, żeby podkreślić swój brak naiwności, wiedzę, dojrzałość a czasem, żeby wzmocnić swój autorytet. Mnie, człowieka dorosłego, już naprawdę nic nie zdziwi, bo tylko małe i naiwne dzieci się dziwią. Tymczasem filozofowie przypominają nam, że odrobina zdziwienia jest nieodzowna do tego, żeby rozpocząć fascynującą przygodę z własnymi wyobrażeniami, myślami, przypuszczeniami, jednym słowem, żeby wkroczyć do krainy intelektualnej rozrywki, która prowadzi wprost do filozofii.

Od zdziwienia wszystko się zaczyna, o czym zresztą pisaliśmy już trzy lata temu. Jak dotąd wydaje nam się, że nic w tej sprawie się nie zmieniło.

I z tego właśnie powodu życzymy wszystkim naszym Drogim Czytelnikom z okazji Dnia Dziecka jak największej ilości zdziwień i jak najwięcej filozofii na co dzień. A tych, którzy by chcieli mieć jakiś atrybut przypominający o filozofii i zdziwieniach zapraszamy do sklepu www.filozofy.pl/sklep