Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 13 kwietnia 2014

English version

I Ramka Immanuel rozmawia z małym Kartezjuszem Immanuel: A JAK ROBI KROWA? Rene: MUUU  II Ramka  Immanuel: A JAK ROBI KOT? Rene: MIAU, MIAU   III Ramka Immanuel: A JAK ROBI TRANSCENDENTALNA JEDNOŚĆ APERCEPCJI? Rene stoi jak wryty lub Robi coś bardzo dziwnego lub  Stoi i robi zeza  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, RENE KARTEZJUSZ DESCARTES


*)Kiedy Kant wyrwał się już ze swojej dogmatycznej drzemki znacznie częściej zaczął zadawać dziwnie brzmiące pytania. Robił to gównie po to, aby uratować powszechne i potoczne przekonania przed nieugiętym sceptycyzmem Hume'a. Ten drugi z dość dużym uporem twierdził, że do większości, jeśli nie wszystkich, przekonań, które na co dzień uznajemy za prawdziwe, nie mamy zbyt wielu uprawnień. Jednym z takich przekonań, było to, że jakieś „Ja” czyli jakiś podmiot, w ogóle istnieje.

Zanim zaczniemy wchodzić w szczegóły, jak broni się przed tym sceptycyzmem Kant, możemy zechcieć cofnąć się do Kartezjusza. Jego słynne „myślę, więc jestem” wydaje się tak oczywistym dowodem istnienia podmiotu, że wręcz niedorzeczne wydaje się kwestionowanie tego istnienia już po wygłoszeniu słynnej frazy. A jednak, prawda jest taka, że Kartezjusz nie rozprawia się zbyt gruntownie z wątpliwościami jakie mogą nachodzić jego czytelników.

Po pierwsze, dlaczego mówi, ja myślę, a nie, myśli się, skąd właściwie, wie, że akt myślenie jest przez kogoś wykonywany, a w szczególności przez niego? Skąd wiemy, że, jeżeli już ktoś myśli te myśli, to jest to jedna osoba i jest to jeden ciąg myśli? Czy faktycznie to wiemy, czy tylko zakładamy, czy możemy to udowodnić?

Kartezjusz zapewnia, że wie, że robi to podmiot myślący - dusza, ale w szczegółach zaczyna się mieszać. Już choćby w tym, jak niby ta dusza miałaby wchodzić w styczność z ciałem. Dlatego można chyba powiedzieć, że na pytanie, co czyni zbiór niezależnych od siebie obserwacji jednolitym strumieniem świadomości podmiotu odpowiada niezbyt wyraźnie i przekonująco.

niedziela, 06 kwietnia 2014

English version

I Ramka Sartre siedzi bardzo zasępiony na ławce.  II Ramka  Podchodzi Nietzsche i przygląda się Janowi z zainteresowaniem   III Ramka Nietzsche nadal patrzy z zainteresowaniem na Jana Nietzsche: DOPRAWDY JANIE, DZIWIĘ SIĘ TWOJEMU ENTUZJAZMOWI  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, FRYDERYK NIETZSCHE 


Powiedzcie sami, Drodzy Czytelnicy, czy doprawdy entuzjazm Jana Pawła nie jest uzasadniony? Jak twierdził filozof, człowiek jest istotą wolną w tym sensie, że wszystko, co robi, robi z własnej woli i na własny rachunek. Zgodnie z poglądem Sartre'a nic ani nikt nie określa ani nie definiuje kim jest człowiek: nie ma boga ani żadnej innej nad- czy poza- ludzkiej siły, która mogłaby narzucić człowiekowi jakąś formę, określić jego istotę. Człowiek sam siebie definiuje i określa w działaniu, dzięki temu, że podejmuje określone decyzje.

Ale czy takie stawianie sprawy nie budzi w nas odrobiny niepokoju? Taka ogromna odpowiedzialność może być przytłaczająca. Nie ma już nikogo ani niczego na co można by zrzucić winę za własne słabości, niedoskonałości, błędne decyzje. To kim jesteś, kim się stajesz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Ale zaraz, zaraz mógłby się oburzyć Fryderyk, przecież ja już o tym mówię od dawna. To są moje słowa i moje koncepcje. Czy był to powód, dla którego Fryderyk wyzwał Jana Pawła na pojedynek?

niedziela, 30 marca 2014

English version

I Ramka Diogenes leży na kocyku na łące  II Ramka  Diogenes leży na kocyku na łące   III Ramka Diogenes przemawia Diogenes: DZISIAJ ODCINKA NIE BĘDZIE, BO PRZYSZŁA WIOSNA


*)Rację ma Diogenes mówiąc, że dzisiaj odcinka nie będzie. Wiosna w rozkwicie zatem autorzy skorzystali z okazji i udali się na długi spacer, bohaterów zostawiając samym sobie. Okazało się, że nikt poza Diogenesem, po którym najmniej się tego spodziewaliśmy, nie wziął na siebie odpowiedzialności za dzisiejszy pasek.

Sokrates jak zawsze udał się na Agorę, bo jak twierdzi miał tam do załatwienia niesłychanie pilne sprawy. Immanuel niestety nie znalazł miejsca na dodatkowe zadanie w swoim napiętym grafiku. Hume na wiosnę jak zawsze jest pochłonięty sadzeniem drzewek i zakładaniem nowych parków. Fryderyk, Karol i Augustyn, niespodziewanie dla wszystkich udali się na wspólną wyprawę. Ludwig wyjechał w góry, w przeciwieństwie do Heraklita, który spędza czas w zupełnie innych okolicznościach przyrody.

I tak to właśnie Diogenes zabrał dzisiaj głos w imieniu autorów, za co autorzy mu niezmiernie dziękują. A was, Drodzy Czytelnicy, gorąco przepraszamy za brak odcinka. Mamy nadzieję, że w kolejnym tygodniu taka sytuacja nie będzie już miała miejsca.

niedziela, 23 marca 2014

English version

I Ramka Rene bawi się misiem Rene: GŁUPI MISIO... I TYM RAZEM BRAK REAKCJI...  II Ramka  Augustyn podchodzi do niego i mówi Augustyn: RENÉ, TAK NIE WOLNO! TYLE RAZY CI MÓWIŁEM: PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAJ... A DOPIERO POTEM RÓB CO CHCESZ...   III Ramka Rene bawi się nadal Rene: MÓJ KOCHANY MISIU... A TERAZ SPRAWDZĘ TWOJĄ REAKCJĘ NA OGIEŃ...  WYSTĄPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Dzisiaj powracamy do wygłoszonej przez Augustyna sentencji: „kochaj i rób co chcesz” (Homilia na 1 list św. Jana). Poprzednio zwracaliśmy uwagę na to, że według Augustyna czyn można poddać ocenie moralnej biorąc za podstawę intencję sprawcy. Jeśli postępek ma swe źródło w miłości, przy czym dla tego filozofa była to miłość skierowana do Boga, to czyn będziemy oceniać jako dobry.

Czy takie stawianie sprawy nie jest jednak zbyt ryzykowne? Przyjmując za punkt wyjścia tezę Augustyna, można w zasadzie usprawiedliwić każdy uczynek powołując się na to, że wypływał z miłości. Mamy zresztą całą gamę podobnych uzasadnień: „robię coś dla Twojego dobra”, „Ty jeszcze nie wiesz, że to dla Twojego dobra, ale jak dorośniesz to zobaczysz i się przekonasz”. Stosując takie uzasadnienia można przekroczyć granicę pomiędzy „robię coś dla Ciebie” a „robię coś dla siebie”. To niesłychanie trudna sztuka umieć się pilnować i nie zapędzić w swoim „ja wiem lepiej”. Wie o tym niejeden nauczyciel, pedagog, rodzic i każda inna osoba sprawująca pieczę nad kimś młodszym albo słabszym.

niedziela, 16 marca 2014

English version

I Ramka Schopenhauer siedzi w fotelu...  II Ramka  Stuk! Puk! Schopenhauer: O PRZYSZŁA WIOSNA!   III Ramka Schopenhauer wygląda przez drzwi: EEE, TO NIE WIOSNA! TO KOLEJNE ROZCZAROWANIE!  WYSTĄPILI: ARTUR SCHOPENHAUER


*)Dzisiaj debiutuje u nas Artur Schopenhauer, jedna z najbardziej rozczarowanych istot na świecie. Prawie wszystko było dla niego powodem do rozczarowania.

Rozczarowali go ludzie, swoją płytkością i egoizmem, przez co żaden człowiek nie był godzien jego przyjaźni.

Rozczarowała go matka, która udzielała się towarzysko i pisała powieści, co w ocenie syna nie było zbyt wzniosłym zajęciem.

Schopenhauera rozczarowali także studenci, bo zamiast na jego wykłady tłumnie chadzali słuchać wykładów Hegla. Warto wspomnieć, że Artur z rozmysłem zaplanował godziny swoich zajęć tak, że przypadały one w tym samym terminie, co wykłady Hegla. Niewykluczone, że ten właśnie zabieg pozbawił go audytorium.

Filozofa rozczarował nawet sąd, który uznał Schopenhauera winnym pobicia szwaczki Caroline Marquet i nakazał wypłatę odszkodowania. Filozof twierdził, że sprawy miały się zupełnie inaczej: kobieta awanturowała się w jego przedpokoju więc był zmuszony ją wyprosić. Filozof był oburzony już samym faktem, że ktoś w ogóle mógł podejrzewać jego, zacnego filozofa i myśliciela o taki podły czyn. A wydanie wyroku skazującego było wprost nie do pomyślenia.

A u nas, w dzisiejszym pasku filozofa rozczarowała pogoda. Niby przyszła wiosna i przez kilka dni było całkiem ciepło i przyjemnie. Ale radość nie trwała długo i znów mamy szaro-burą aurę.

A czy było coś, co filozofa nie rozczarowało. Tak, sztuka i psy, ale o tym opowiemy innym razem.