Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook
niedziela, 30 marca 2014

English version

I Ramka Diogenes leży na kocyku na łące  II Ramka  Diogenes leży na kocyku na łące   III Ramka Diogenes przemawia Diogenes: DZISIAJ ODCINKA NIE BĘDZIE, BO PRZYSZŁA WIOSNA


*)Rację ma Diogenes mówiąc, że dzisiaj odcinka nie będzie. Wiosna w rozkwicie zatem autorzy skorzystali z okazji i udali się na długi spacer, bohaterów zostawiając samym sobie. Okazało się, że nikt poza Diogenesem, po którym najmniej się tego spodziewaliśmy, nie wziął na siebie odpowiedzialności za dzisiejszy pasek.

Sokrates jak zawsze udał się na Agorę, bo jak twierdzi miał tam do załatwienia niesłychanie pilne sprawy. Immanuel niestety nie znalazł miejsca na dodatkowe zadanie w swoim napiętym grafiku. Hume na wiosnę jak zawsze jest pochłonięty sadzeniem drzewek i zakładaniem nowych parków. Fryderyk, Karol i Augustyn, niespodziewanie dla wszystkich udali się na wspólną wyprawę. Ludwig wyjechał w góry, w przeciwieństwie do Heraklita, który spędza czas w zupełnie innych okolicznościach przyrody.

I tak to właśnie Diogenes zabrał dzisiaj głos w imieniu autorów, za co autorzy mu niezmiernie dziękują. A was, Drodzy Czytelnicy, gorąco przepraszamy za brak odcinka. Mamy nadzieję, że w kolejnym tygodniu taka sytuacja nie będzie już miała miejsca.

niedziela, 23 marca 2014

English version

I Ramka Rene bawi się misiem Rene: GŁUPI MISIO... I TYM RAZEM BRAK REAKCJI...  II Ramka  Augustyn podchodzi do niego i mówi Augustyn: RENÉ, TAK NIE WOLNO! TYLE RAZY CI MÓWIŁEM: PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAJ... A DOPIERO POTEM RÓB CO CHCESZ...   III Ramka Rene bawi się nadal Rene: MÓJ KOCHANY MISIU... A TERAZ SPRAWDZĘ TWOJĄ REAKCJĘ NA OGIEŃ...  WYSTĄPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Dzisiaj powracamy do wygłoszonej przez Augustyna sentencji: „kochaj i rób co chcesz” (Homilia na 1 list św. Jana). Poprzednio zwracaliśmy uwagę na to, że według Augustyna czyn można poddać ocenie moralnej biorąc za podstawę intencję sprawcy. Jeśli postępek ma swe źródło w miłości, przy czym dla tego filozofa była to miłość skierowana do Boga, to czyn będziemy oceniać jako dobry.

Czy takie stawianie sprawy nie jest jednak zbyt ryzykowne? Przyjmując za punkt wyjścia tezę Augustyna, można w zasadzie usprawiedliwić każdy uczynek powołując się na to, że wypływał z miłości. Mamy zresztą całą gamę podobnych uzasadnień: „robię coś dla Twojego dobra”, „Ty jeszcze nie wiesz, że to dla Twojego dobra, ale jak dorośniesz to zobaczysz i się przekonasz”. Stosując takie uzasadnienia można przekroczyć granicę pomiędzy „robię coś dla Ciebie” a „robię coś dla siebie”. To niesłychanie trudna sztuka umieć się pilnować i nie zapędzić w swoim „ja wiem lepiej”. Wie o tym niejeden nauczyciel, pedagog, rodzic i każda inna osoba sprawująca pieczę nad kimś młodszym albo słabszym.

niedziela, 16 marca 2014

English version

I Ramka Schopenhauer siedzi w fotelu...  II Ramka  Stuk! Puk! Schopenhauer: O PRZYSZŁA WIOSNA!   III Ramka Schopenhauer wygląda przez drzwi: EEE, TO NIE WIOSNA! TO KOLEJNE ROZCZAROWANIE!  WYSTĄPILI: ARTUR SCHOPENHAUER


*)Dzisiaj debiutuje u nas Artur Schopenhauer, jedna z najbardziej rozczarowanych istot na świecie. Prawie wszystko było dla niego powodem do rozczarowania.

Rozczarowali go ludzie, swoją płytkością i egoizmem, przez co żaden człowiek nie był godzien jego przyjaźni.

Rozczarowała go matka, która udzielała się towarzysko i pisała powieści, co w ocenie syna nie było zbyt wzniosłym zajęciem.

Schopenhauera rozczarowali także studenci, bo zamiast na jego wykłady tłumnie chadzali słuchać wykładów Hegla. Warto wspomnieć, że Artur z rozmysłem zaplanował godziny swoich zajęć tak, że przypadały one w tym samym terminie, co wykłady Hegla. Niewykluczone, że ten właśnie zabieg pozbawił go audytorium.

Filozofa rozczarował nawet sąd, który uznał Schopenhauera winnym pobicia szwaczki Caroline Marquet i nakazał wypłatę odszkodowania. Filozof twierdził, że sprawy miały się zupełnie inaczej: kobieta awanturowała się w jego przedpokoju więc był zmuszony ją wyprosić. Filozof był oburzony już samym faktem, że ktoś w ogóle mógł podejrzewać jego, zacnego filozofa i myśliciela o taki podły czyn. A wydanie wyroku skazującego było wprost nie do pomyślenia.

A u nas, w dzisiejszym pasku filozofa rozczarowała pogoda. Niby przyszła wiosna i przez kilka dni było całkiem ciepło i przyjemnie. Ale radość nie trwała długo i znów mamy szaro-burą aurę.

A czy było coś, co filozofa nie rozczarowało. Tak, sztuka i psy, ale o tym opowiemy innym razem.



niedziela, 09 marca 2014

*)Czym się różnią dukaty wyobrażone od tych, które mam w kieszeni? Te wyobrażone dukaty są złote i dźwięczą, uginają się pod zębami, bo są zrobione ze szlachetnego kruszcu. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o dukatach, które faktycznie mam w kieszeni. A więc jedne od drugich niczym się nie różnią. No tak, ale jedne istnieją, a drugie nie.

Ale czy istnienie jest cechą przedmiotu? Kiedy poproszę kogoś: opisz biedronkę. To usłyszę, że jest czerwona, ma kropki, umie latać i jest owadem. Wśród tych cech nie pojawi się przecież taka właściwość jak: istnienie. Zatem istnienie nie jest cechą przedmiotu.

A skoro istnienie nie jest cechą, to czym się różnią jedne dukaty od drugich?



niedziela, 02 marca 2014

English version

I Ramka Człowiek pierwotny poparzony i osmalony, obok butelki z oliwą, tli się ogień.  II Ramka  Człowiek dolewa oliwy do ognia.   III Ramka Na tle wielkiego płomienia  Immanuel: BEZ KATEGORII PRZYCZYNY LUDZKOŚĆ CHYBA NIE PRZETRWAŁABY ZBYT DŁUGO.  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, CZŁOWIEK PIERWOTNY


*)Jedną z wielu rzeczy, jakich się uczymy w czasach dzieciństwa, jest rozpoznawanie związków przyczynowo-skutkowych. Jak się odkręci kran, to leci woda, jak się zbliży palec do gorącego, to można się poparzyć, skoro pada deszcz, to znaczy że będą kałuże i błotko, a kałuże i błotko to, jak wiadomo, wspaniała zabawa. Związków takich poznajemy tysiące, jeśli nie miliony. Prawdopodobnie z tego powodu istnienie związków przyczynowo-skutkowych wydaje się nam czymś oczywistym. Tym większe wydają się dokonania Davida Hume'a, który odważył się podważyć tezę o ich istnieniu. Hume stwierdził, że istnieje tylko następstwo zdarzeń, nie łączy ich żadna tajemna nić związków przyczynowych. Nawet jeśli wszelkie nasze doświadczenie dotychczasowe, mówi że po odkręceniu kranu leci woda, to przecież może zdarzyć się tak, że po odkręceniu kranu w umywalce, nie pojawi się nawet kropla. Twierdzimy, że płomień jest gorący, ale przecież pewnego razu możemy trafić na zimny płomień. Nie jesteśmy w stanie takiej możliwości wykluczyć, bo wszelkie nasze doświadczenie odnosi się do przeszłości i na jego podstawie nie mamy prawa wnioskować o zdarzeniach przyszłych.

Kiedy już mogło się wydawać, że Hume zmiótł z powierzchni ziemi związki przyczynowo-skutkowe i ludzkość raz na zawsze się od nich uwolni, to pojawił się Immanuel Kant, który znalazł wyjście kompromisowe. Filozof ten stwierdził, że faktycznie związki przyczynowo-skutkowe nie istnieją obiektywnie. Jednak jest to przydatna kategoria, którą posługuje się nasz umysł, żeby porządkować doświadczenie. Można nawet stwierdzić, że jest to kategoria, której do pewnego stopnia zawdzięczamy własne istnienie.