Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook

Logika czyli jak myślimy

niedziela, 14 kwietnia 2013

English version

I Ramka Sherlock i Watson stoją nad denatem Sherlock: HA!  PRZEZ CAŁY WIECZÓR DRZWI BYŁY ZAMKNIĘTE, ZATEM ZABÓJCA CIĄGLE ZNAJDUJE SIĘ W TYM DOMU... Watson:SKĄD TA PEWNOŚĆ?  Sherlock: TO JASNE! DEDUKCJA, DROGI WATSONIE  II Ramka Wpada Arystoteles w reku trzyma identyfikator Arystoteles:  TU AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA LOGICZNEGO! JESTEŚCIE ARESZTOWANI ZA ROZPROWADZANIE SFAŁSZOWANYCH DEDUKCJI.   III Ramka Arystoteles zakuwa w kajdanki Sherlocka i Watsona Arystoteles:  MACIE PRAWO ZACHOWAĆ MILCZENIE, A KAŻDE BŁĘDNE ROZUMOWANIE MOŻE BYĆ UŻYTE PRZECIWKO WAM.

Wystąpili: Sherlock Holmes, Dr Watson, Arystoteles


*)O tym, że logika może być nielogiczna wspomnieliśmy w zeszłym roku we wpisie o różowych krowach. Dzisiaj powracamy do tematu logiki, ale z innej strony. Zwracamy uwagę na to, że za logiczne uznawane są niejednokrotnie rozumowania, które z logiką nie mają nic wspólnego.

Mistrzem uznawania za logiczne tego co nielogiczne jest oczywiście Sherlock Holmes, który bardzo lubi przypisywać sobie umiejętność korzystania z dedukcji. Prawdą jest oczywiście to, że mimo nielogiczności swoich rozumowań Sherlock nadal pozostaje wspaniałym detektywem, ale rację ma też Arystoteles przywołując go do porządku.

Ale zacznijmy od początku. Czym charakteryzuje się dedukcja? Ano tym, że jest zgodna z prawami logiki formalnej i dzięki temu posługując się nią nie ma możliwości wyciągnięcia błędnego wniosku z prawdziwych przesłanek. Wiemy, że Sherlock nigdy się mylił w swoich wnioskowaniach, zatem skąd to oskarżenie o nielogiczność, ktoś mógłby się spytać? Owszem Scherlock nie mylił się, bo był doskonałym detektywem i korzystał ze swojego doświadczenie, intuicji, a czasem być może też szczęścia, ale to jeszcze nie znaczy, że metoda, którą stosował, zapewnia nieomylność.

Choćby w dzisiejszym przykładzie, drzwi są zamknięte, ale morderca uciekając mógł zamknął je na klucz od zewnątrz. No tak, ale przecież jedyna para kluczy leży nieruszona w kuchni, a nie da się jej tam położyć z zewnątrz, Sherlock o tym wiedział i tylko przez zwięzłość wypowiedzi, nie przytoczył tego faktu – mógłby powiedzieć obrońca detektywa... Ale co jeśli morderca dorobił swoją parę kluczy, kiedy przygotowywał się do zbrodni? O nie, Scherlock wiedział, że są to specjalne klucze z certyfikatem, których żaden zakład ślusarski nie dorobi. Ale...

Taką wyliczankę można by ciągnąć bez końca. Zawsze znajdzie się jakaś ewentualność innego przebiegu zdarzeń niż ten narzucający się w pierwszym odruchu i choć te przypadki stawać się mogą coraz mniej prawdopodobne, to właściwie nigdy nie niemożliwe (szczególnie, że mowa tu o możliwości logicznej). Tymczasem dedukcja, jak już wyżej wspomnieliśmy, musi dawać pewność a nie tylko duże prawdopodobieństwo.

Na koniec trzeba tylko przyznać Sherlockowi, że choć swoje wnioskowanie niesłusznie nazywa dedukcją, to słusznie robi, że faktycznie jej nie stosuje, bo dedukcja do wnioskowań empirycznych po prostu bardzo słabo się nadaje. Miejmy nadzieję, że sąd potraktuje to jako okoliczność łagodzącą.

niedziela, 27 maja 2012

English version

Różowe krowy

Wystąpili: Arystoteles, Platon


*)To jest właśnie to, co nas przeraża w logice. Logika czasami wydaje się być tak nielogiczna, szczególnie przy pierwszym z nią zetknięciu, że tracimy do niej wszelki zapał i zaufanie. Czy ktoś, w normalnych okolicznościach, słysząc absurdalne zdanie „Wszystkie różowe krowy jeżdżą na motocyklach” choćby przez chwilę zastanawiałby się czy jest to zdanie prawdziwe? A tymczasem logik poważnie zastanowi się nad tym zdaniem i zacznie myśleć nad tym,  jakie miałby podstawy, żeby odrzucić to zdanie. Zacznie oczywiście od przeformułowania go tak, żeby bardziej przypominało jego ulubiony język logiki. Takie przeformułowanie może brzmieć mniej więcej tak: "Dla każdego przedmiotu na świecie, jeżeli jest on różową krową, to jednocześnie jeździ on na motorze." Jeżeli takie zdanie jest fałszywe (co wszystkim wydaje się chyba dość logiczne), to jego zaprzeczenie powinno być prawdziwe. Brzmieć może ono mniej więcej tak: "Istnieje taki przedmiot na świecie, który jest różową krową ale jednak nie jeździ na motorze". Ale przecież to zdanie jest fałszywe, czyli to jego negacja musi być jednak prawdziwa.

Cóż, czasem, jeśli logika zawodzi nas na manowce, lepiej odwołać się do doświadczenia i świadectwa zmysłów, ale jak tu znaleźć brak różowych krów? Może jednak musimy zgodzić się z Arystotelesem, chyba nie ma innej rady, No chyba, że ktoś wpadnie na jakiś pomysł jak się z tym zdaniem uporać.

niedziela, 19 lutego 2012

English version

Ramka 1 Wittgenstein wspina się po drabinie, na taką jakby skarpę... Ludwig patrząc w stronę czytelników:  TEZY MOJE WNOSZĄ JASNOŚĆ PRZEZ TO, ŻE KTO MNIE ZROZUMIE, ROZPOZNA JE W KOŃCU JAKO NIEDORZECZNE GDY PO NICH WYJDZIE PONAD NIE  Ramka 2 Ludwig stojąc na górze odrzucając drabinę: MUSI NIEJAKO ODRZUCIĆ DRABINĘ, UPRZEDNIO SIĘ PO NIEJ WSPIĄWSZY...  Ramka 3 Ludwig patrzy w dal a za nim wielki niedźwiedź a może rozumna czeluść...puka go w plecy, albo patrzy wymownie Ludwig: MUSI TE TEZY PRZEZWYCIĘŻYĆ, WTEDY ŚWIAT PRZEDSTAWI MU SIĘ WŁAŚCIWIE...

Wystąpili: Ludwig Wittgenstein, Niedźwiedź

Cytat: Tractatus Logico-philosophicus, Ludwig Wittgenstein, PWN 2002, Teza 6.54


*)Nie każdy, kto rozpoczyna swoją przygodę z filozofią zdaje sobie sprawę jak wielkie niebezpieczeństwa mogą czyhać na niego na drodze do mądrości. Niech przestrogą dla początkujących myślicieli będzie mrożąca krew w żyłach historia jaka przydarzyła się Ludwigowi Wittgensteinowi.

Filozof początkowo zafascynowany logiką przyjął założenie, że stosując się do zasad uporządkowanego wywodu logicznego można trafnie opisać świat. Ludwig był przekonany, że uporządkowany język logiki w pewien sposób oddaje uporządkowaną strukturę świata. Zgodnie z tym założeniem przystąpił do pisania dzieła pod wiele mówiącym tytułem Traktat logiczno-filozoficzny. Traktat... składa się z kolejnych precyzyjnie ponumerowane tez, wynikających jedna z drugiej.

Problem Traktatu... polega na tym, że jest on dowodem na to, iż wychodząc od pierwotnych założeń musimy dojść do wniosku, że nie da się używając języka logiki trafnie opisać świata. Na końcu traktatu okazuje się, że opis logiczny świata, czyli to co zakładaliśmy na początku, jest niemożliwy. Spotyka nas ogromne rozczarowanie, bo okazuje się, że droga, którą obraliśmy prowadzi zamiast na przepiękne wzgórze, prosto do legowiska niedźwiedzia.

Ludwig, jak przystało na nieustraszonego podróżnika kiedy już stanął twarzą w twarz z niebezpieczeństwem, nie uciekł, ale podjął wyzwanie. Kontynuował swoją pracę, w nowej formie, poza systemowym logicznym porządkiem. Już nie sztywny język logiczny, ale żywy język codzienny miał się stać polem do poszukiwania sensu, miał się stać nowym narzędziem filozofowania. Ta nowa odsłona filozofii Wittgensteina jest równie inspirująca, a kto wie czy nie bardziej inspirująca od poprzedniej.

niedziela, 08 stycznia 2012

English version

Ramka 1 Arystoteles nieco wnerwiony z młodym Kartezjuszem w zwyczajowych okolicznościach nauczają się wzajemnie języka Arystoteles: UWAGA, POWTARZAM JESZCZE RAZ. PERFORMATYW TO TAKIE ZDANIE, KTÓRE STWARZA NOWE STANY RZECZY... Kartezjusz przewracając oczami: PRZEZ ZAWIERANIE CHOĆBY TAKIEGO ZWROTU JAK: 'AKCEPTUJĘ', 'ŻĄDAM' CZY 'ODMAWIAM'.  Ramka 2 Arystoteles zadowolony: ŚWIETNIE! TO TERAZ PODAJ JAKIŚ PRZYKŁAD PERFORMATYWU. Kartezjusz: NINIEJSZYM OŚWIADCZAM, ŻE TA LEKCJA JUŻ SIĘ SKOŃCZYŁA.  Ramka 3 Arystoteles stoi sam w kadrze patrzy w niebo z zachwytem w tle widzimy uciekającego Kartezjusza Arystoteles: WSPANIALE! NARESZCIE ZROZUMIAŁEŚ, O CO CHODZI. TERAZ PRZEJDZIEMY DO OMAWIANIA RACHUNKU ZDAŃ...

Wystąpili: Arystoteles, Młody Rene Kartezjusz Descartes


*)Język, to nasze narzędzie, z którego nie korzystamy, chyba tylko wtedy, kiedy śpimy, choć i sny mogą być przecież narracyjne... Zatem mamy narzędzie, którego używamy dosłownie bez przerwy, a niestety nie znajdujemy czasu, żeby się zapoznać z jego instrukcją obsługi. Dzisiaj do instrukcji obsługi języka zerknęli Arystoteles z Kartezjuszem i natrafili na bardzo ciekawą kategorię zdań, zwanych zdaniami performatywnymi.

Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, Drodzy Czytelnicy, z krótkiego wykładu przedstawionego nam przez Arystotelesa, zdania te mają bardzo ciekawą funkcję, którą jest kreowanie pewnych stanów rzeczy. Najbardziej nieodwracalnie twórczą formą takiej kreacji będą choćby zdania „Niniejszym przekazuję Ci pół królestwa” albo zdanie „Nadaję ci imię Kain” najlepiej wypowiedziane w stosownych okolicznościach. Kiedy wypowiedziane głośno i wyraźnie i usłyszane przez świadków zdanie takie zmienia całkowicie rzeczywistość. Czasem wywraca świat do góry nogami, jak zdanie: „Niniejszym ogłaszam Was mężem i żoną”...

Ale performatywy, to nie są zdania na specjalne okazje. Używamy ich codziennie mówiąc choćby: „Obiecuję Ci, że tym razem to zrobię”, „Proszę Cię, podaj mi sól” czy mówiąc „Zakładam się o 100 złotych, że nie zgadniesz”. Te zdania nie zmieniają może rzeczywistości tak drastycznie jak poprzednie, jednak nakładają na co najmniej jedną osobę jakieś nowe zobowiązanie, z którego będzie ona musiała się wywiązać.

I to tyle na dzisiaj o zdaniach performatywnych. Niniejszym kończymy ten przypis.