Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook

Etyka czyli jak postępować

niedziela, 11 stycznia 2015
poniedziałek, 13 października 2014

I Ramka Sokrates stoi naprzeciw młodzieży i rozkłada płaszcz Podpis: DAWNIEJ GORSZYCIEL MŁODZIEŻY  II Ramka Widok Sokratesa z przodu Sokrates trzyma napis: POZNAJ SIEBIE Podpis: DZISIAJ WIELKI FILOZOF


*)Brzmi znajomo? No tak, już o tym problemie wspominaliśmy we wpisie Bąk.Zaproponowaliśmy Wam wówczas Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy zabawę w wyobraźni i postawiliśmy pytanie o to, co by się stało, gdyby ktoś zaczął się kręcić po jednym z polskich osiedli i zadawać trudne pytania przypadkowo napotkanym przechodniom, a w trakcie rozmów z nimi ośmieliłby się podważać znane od lat prawdy. Puściliśmy wodze wyobraźni i postawiliśmy tezę, że pewnie wielu mieszkańców zaczęłoby unikać takiej osoby, inni zakazaliby własnym dzieciom rozmawiania z nim a niektórzy zapewne podjęliby kroki w celu usunięcia go z osiedla.

Oczywiście byłby to Sokrates i reakcja na jego zaczepki na miarę naszych (skromnych) możliwości. Bogatsi w doświadczenie wiemy, że Sokrates dzisiejszy nie musi nawet zadawać skomplikowanych pytań ani podważać żadnych wielkich prawd, wystarczy, że stwierdzi fakt iż to, co u nas jest zakazane, u innych jest dozwolone. Jeśli nie daj (ateński) bóg zaproponuje rozmowę na ten temat wówczas do listy szykan można dopisać: wyrzucenie z klubu brydżowego, odrzucenie przez kwartalnik „Pszczelarz” kontrowersyjnego artykułu o pszczołach i kwiatkach oraz wszczęcie przez pracodawcę kontroli wydajności pracy.

Co najciekawsze, zdaje się, że tak naprawdę nikt do końca nie wie, jaki jest związek pomiędzy głoszeniem kontrowersyjnych tez a wydajnością pracy. Z drugiej strony można przypuszczać, że bycie kontrowersyjnym przydaje się w trakcie gry w brydża, szczególnie w fazie licytacji. A „Pszczelarz” powinien drukować artykuły o pszczołach i kwiatkach, bo jeśli nie „Pszczelarz”, to kto? Powinien drukować, nawet jeśli w artykule jest napisane, że owszem pszczoły zwykle lubią kwiatki, ale zdarzają się i takie dorosłe osobniki pszczół z jednego ula, które lubią inne dorosłe osobniki pszczół z tego samego ula...



niedziela, 27 kwietnia 2014

English version

I Ramka Zły człowiek: GDZIE JEST KAROL? Immanuel: W POKOJU OBOK...  II Ramka  Zły człowiek zmierza w kierunku drzwi Immanuel:  MAKSYMA MÓWI: NIE KŁAM... ALE MÓWI TEŻ: NIE ZOSTAWIAJ PRZYJACIÓŁ W POTRZEBIE   III Ramka Immanuel zastępuje mu drogę. Immanuel: STÓJ! ANI KROKU DALEJ!  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, ZŁY CZŁOWIEK


*)Ostatnio często pojawia się u nas Immanuel. Jednak, jak powiadają nic nie dzieje się bez przyczyny. Prawdopodobnie przyczyną tą jest fakt, że w tym roku przypada 290 rocznica urodzin filozofa. Jak donoszą źródła, Immanuel przyszedł na świat 22 kwietnia 1724 roku. Na szczęście nasi czytelnicy są czujni i przypominają nam o różnych ważnych wydarzeniach. Dlatego w tym miejscu, bardzo dziękujemy Panu J.B. za przesłanie do nas listu elektronicznego w tej sprawie. A zatem dzisiaj Immanuel i jego nieco kontrowersyjne poglądy na temat kłamstwa.

Zacznijmy najpierw od przypomnienia, czym jest imperatyw (bardziej szczegółowy opis można znaleźć w jednym z naszych wcześniejszych wpisów). Otóż zgodnie z imperatywem człowiek powinien postępować tylko wedle takich zasad/maksym, co do których chce, aby stały się one prawem ogólnym. Taką maksymą jest na przykład „Zwracaj pożyczone pieniądze”, każdy zgodzi się z tym, że wolałby aby zwrócono mu pożyczoną kwotę. A czy zasada „Nie zwracaj pożyczki” mogłaby stać się powszechnym prawem? Jeśli ludzie zaczęliby postępować zgodnie z nią to bardzo szybko okazałoby się, że nikt nie chce udzielać pożyczek, bo z góry by wiedział, że nie może liczyć na zwrot pożyczonej kwoty.

A jak sprawy mają się z kłamstwem? W tej sprawie Immanuel jest nieustępliwy i twierdzi, że nie można kłamać niezależnie od okoliczności. Kant stwierdza wręcz, że jeśli morderca zapyta Cię o to, gdzie się ukrywa twój przyjaciel, to twoim obowiązkiem jest powiedzenie prawdy. Gdyby ktoś w tej sytuacji skłamał, to może i ocaliłby swojego przyjaciela, ale, jak argumentuje Kant, dopuściłby się występku: „ Albowiem kłamstwo zawsze wyrządza krzywdę, nawet jeżeli nie komuś w szczególności, to jednak zawsze ludzkości w ogóle, jako że czyni ono źródło prawa czymś bezużytecznym.” (Immanuel Kant, O domniemanym prawie do kłamstwa z pobudek miłości ludzkiej). Tym źródłem prawa jest imperatyw i idea człowieczeństwa jako najważniejszej zasady etycznej.

Tak radykalne postawienie sprawy przez Immanuela może wydać się nam okrutne lub co najmniej nieżyciowe. Z drugiej jednak strony jest bardzo życiowe i świadczy o przenikliwości filozofa: Immanuel wie, że jeśli do reguł dołączamy listę wyjątków, to za moment okazuje się, że nikt już reguł nie przestrzega. Broniąc stanowiska Kanta warto również zwrócić uwag na to, że filozof nigdy nikomu nie zabronił stawać w obronie swojego przyjaciela. A mniej odważni, zawsze mogą akt wyjawienia prawdy tak skomplikować i rozwlec, żeby dać przyjacielowi czas na zmianę kryjówki. Chociaż żeby mieć stu procentową pewność, że ten ostatni fortel jest zgodny z imperatywem trzeba by rzecz dogłębnie i dokładnie zbadać.

niedziela, 23 marca 2014

English version

I Ramka Rene bawi się misiem Rene: GŁUPI MISIO... I TYM RAZEM BRAK REAKCJI...  II Ramka  Augustyn podchodzi do niego i mówi Augustyn: RENÉ, TAK NIE WOLNO! TYLE RAZY CI MÓWIŁEM: PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAJ... A DOPIERO POTEM RÓB CO CHCESZ...   III Ramka Rene bawi się nadal Rene: MÓJ KOCHANY MISIU... A TERAZ SPRAWDZĘ TWOJĄ REAKCJĘ NA OGIEŃ...  WYSTĄPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, RENÉ (KARTEZJUSZ) DESCARTES


*)Dzisiaj powracamy do wygłoszonej przez Augustyna sentencji: „kochaj i rób co chcesz” (Homilia na 1 list św. Jana). Poprzednio zwracaliśmy uwagę na to, że według Augustyna czyn można poddać ocenie moralnej biorąc za podstawę intencję sprawcy. Jeśli postępek ma swe źródło w miłości, przy czym dla tego filozofa była to miłość skierowana do Boga, to czyn będziemy oceniać jako dobry.

Czy takie stawianie sprawy nie jest jednak zbyt ryzykowne? Przyjmując za punkt wyjścia tezę Augustyna, można w zasadzie usprawiedliwić każdy uczynek powołując się na to, że wypływał z miłości. Mamy zresztą całą gamę podobnych uzasadnień: „robię coś dla Twojego dobra”, „Ty jeszcze nie wiesz, że to dla Twojego dobra, ale jak dorośniesz to zobaczysz i się przekonasz”. Stosując takie uzasadnienia można przekroczyć granicę pomiędzy „robię coś dla Ciebie” a „robię coś dla siebie”. To niesłychanie trudna sztuka umieć się pilnować i nie zapędzić w swoim „ja wiem lepiej”. Wie o tym niejeden nauczyciel, pedagog, rodzic i każda inna osoba sprawująca pieczę nad kimś młodszym albo słabszym.

niedziela, 29 grudnia 2013

English version

214-Cywilizacja życia I Ramka Augustyn i Fryderyk Nietzsche w całkiem miłych okolicznościach przyrody... Augustyn: JAKO PRZEDSTAWICIEL CYWILIZACJI ŻYCIA, TWIERDZĘ... Nietzsche:  ŻYCIA?  II Ramka Nietzsche skręca się ze śmiechu Nietzsche : ŻYCIA?! A TO DOBRE...   III Ramka Nietzsche umiera ze śmiechu Nietzsche: CYWILIZACJI ŻYCIA! ...OJ, BO PĘKNĘ ZE ŚMIECHU  WYSTAPILI: AUGUSTYN Z HIPPONY, FRYDERYK NIETZSCHE


Jeśli śmiech Nietzschego, w odpowiedzi na wstęp do zapewne niezwykle wzniosłej wypowiedzi Augustyna, obudził w Was ,Drodzy Czytelnicy zdziwienie, to znaczy, że musimy się przed wami z dzisiejszego odcinka wytłumaczyć. A raczej nie z odcinka wytłumaczyć tylko z jego znaczenia. Co do tego, że chrześcijaństwo uważa siebie za „cywilizację życia”, nie ma chyba najmniejszej wątpliwości. Ale czy naprawdę jest cywilizacją życia? W tej kwestii Fryderyk wypowiedział się i to dość stanowczo.

Fryderyk w „Tako rzecze Zaratustra” mówi o kaznodziejach śmierci, nietrudno odgadnąć, że chodzi mu o wyznawców chrześcijaństwa. Na czym polega nauka kaznodziejów śmierci? Na zachęcaniu ludzi do rezygnacji z życia, bo „życie jest tylko cierpieniem”. W związku z tym, że tak zwane „życie doczesne” nie jest wiele warte, trzeba je przeczekać w ascezie, wyrzec się go rezygnując z przyjemności, a w nagrodę otrzyma się „życie wieczne”. To swoisty paradoks nauki chrześcijańskiej, żeby zyskać mglistą obietnicę „życia wiecznego”, trzeba z życia realnego zrezygnować. I ten paradoks krytykuje Nietzsche, bo takie nastawienie do życia jest jego zdaniem oznaką słabości.

Krytykę chrześcijaństwa odnajdziemy zresztą w wielu pismach filozofa, jednak chyba najbardziej skondensowana jej forma znajduje się w piśmie „O moralności sprzecznej z naturą” ze zbioru „Zmierzchu Bożyszcz...”. Zgodnie z poglądem filozofa chrześcijaństwo namawia człowieka do wyrzekania się z pragnień i namiętności, kościół najchętniej by je zniszczył. A niszczyć pragnienia i namiętności, to tyle co niszczyć życie. Moralność chrześcijańska „neguje najniższe i najwyższe pragnienia życiowe, Boga zaś czyni wrogiem życia”.

A skąd się bierze takie negatywne nastawienie do pragnień, do zmysłowości? Zdaniem filozofa wynika ono ze słabości woli: tylko osoby, które nie są w stanie zapanować nad swoimi pragnieniami i popędami muszą w tak radykalny sposób z nimi walczyć. Nietzsche nie twierdzi, wbrew temu co mogłoby się z pozoru wydawać, że odrzucając chrześcijaństwo ludzie staliby się niewolnikami swoich żądz i pragnień. Wprost przeciwnie, twierdzi, że człowiek jest w stanie „uduchowić” zmysłowość, wrogość i inne uczucia. Ludzie, którzy mają silną wolę są w stanie nad sobą zapanować i nie potrzebują do tego zewnętrznych nakazów, radykalnych cięć i ascezy.

Czy zatem będąc głęboko przekonanym co do swojej argumentacji Fryderyk mógł inaczej zareagować na przemowę Augustyna?

poniedziałek, 16 grudnia 2013

English version

I Ramka Immanuel Kant  i Augustyn siedzą na ławeczce Kant ...TEN STEK WYGLĄDA SMAKOWICIE. Augustyn:  IMMANUELU, DZISIAJ PIĄTEK! SUMIENIE NA TO NIE POZWALA!  II Ramka Immanuel zadumany podpiera brodę na dłoni Kant: NIE, MOJE SUMIENIE NIE MA NIC PRZECIWKO TEMU.   III Ramka Augustyn: IMMANUELU, TO MOJE SUMIENIE NIE POZWALA, ŻEBYŚ TY COŚ TAKIEGO ZROBIŁ.


Dzisiejszy przypis miał się zacząć od słów, że każdy ma jakieś sumienie. Ale od razu pojawiła się pewna wątpliwość, czy to twierdzenie nie zostałoby wygłoszone zbyt pochopnie. Zaraz w ślad za tym nieostrożnym stwierdzeniem mielibyśmy morze komentarzy, w których Szanowni Czytelnicy by nam udowodnili, że jest ono nieprawdziwe. Przypis rozpocznie się zatem ostrożniej: niektórzy twierdzą, że większość ludzi ma jakieś sumienie lub przynajmniej jakieś przekonania, co do tego, które rzeczy można robić, a których robić nie wolno.

Rozpoczynamy ostrożnie, bo naszym celem dzisiaj nie jest rozważanie, czy sumienie mają wszyscy, czy nie, czy każdy ma jakieś przekonania moralne, czy nie. Zakładamy, że ludzie w swoim postępowaniu kierują się zwykle jakimiś zasadami moralnymi, regułami etycznymi, które dla uproszczenia nazywamy sumieniem.

A tym co nas dzisiaj szczególnie interesuje są te wszystkie sytuacje, kiedy dochodzi do konfliktu sumień i przekonań. Kant zamawia mięso w piątek, a Augustyn ma z tym problem. Augustyn bardzo by chciał powstrzymać Kanta. W sytuacji takiej jaką ją przedstawiliśmy w komiksie, nie może tego zrobić inaczej niż tylko argumentując, przekonując Kanta, wyrażając swoją dezaprobatę.

No dobrze, ale skomplikujmy nieco tę sytuację i dajmy jednemu z jej uczestników trochę więcej władzy. A co by było gdyby Augustyn był kelnerem? Wtedy mógłby powiedzieć „Tak, co prawda w naszym menu jest stek, ale ja nie przyjmuję w piątki takich zamówień, z powodu moich przekonań religijnych”. Wtedy Kant mógłby owszem argumentować, że on takich przekonań nie ma i to jego sumienie zostanie obciążone odpowiedzialnością za zjedzenie mięsa w piątek i on się od tej odpowiedzialności nie uchyla. Jeśli to by to nie poskutkowało mógłby odwołać się do kierownika restauracji, jeśli to by nie poskutkowało, do właściciela, a jeśli i to by nie poskutkowało to mógłby udać się do innej restauracji, której właściciele mają podobne przekonania do jego przekonań. W naszym przykładzie sytuacja jest prosta, i Immanuel może na wiele sposobów szukać rozwiązań.

Niestety życie nie jest aż tak proste i nie zawsze mamy możliwość „zmienić restaurację”. Tymczasem często daje się słyszeć w debacie publicznej wypowiedzi, które można sprowadzić do zdania: „Moje sumienie mi nie pozwala, żebyś ty zrobił/a coś, co mnie nie dotyczy. Ja się na to nie zgadzam, bo ja bym tak nie zrobił/a, dlatego nie mam zamiaru Ci pomagać”. Oczywiście wypowiedzi te dotyczą sytuacji mniej i bardziej skomplikowanych i każdą z nich trzeba rozważyć odrębnie. Niemniej zawsze jak pojawia się tego typu sformułowanie, to chyba lepiej byłoby traktować je jako wstęp do dyskusji, a nie jej zakończenie.

poniedziałek, 02 grudnia 2013

English version

I Ramka Filozofy przed sklepem, siedzą na stołeczkach przykryci kocykami z termosami z herbatą. W składzie Nietzsche, Heraklit,Kant, przechodzi Diogenes Kant:  SŁYSZAŁEM, ŻE BĘDĄ DUŻE OBNIŻKI... Heraklit: ... PONAD 60%. Nietzsche: ZIMNO... Diogenes: NO NIE MÓWCIE, ŻE WY TEŻ DALIŚCIE SIĘ NABRAĆ NA TĄ ŚCIEMĘ ...  II Ramka Filozofy już w drzwiach Heraklit: NA ZEUSA! MOGLIBY JUŻ OTWORZYĆ Nietzsche: OTWIERAĆ!  III Ramka Widzimy jak  filozofy dobiegają do sterty z książkami: a na stercie kolekcje Arystoteles Dzieła wszystkie, Platon Dialogi. Diogenes zupełnie przypadkiem i mimochodem bierze jedną z książek, Nietzsche wali kogoś po głowie.

Wystąpili: Fryderyk Nietzsche, Heraklit z Efezu, Immanuel Kant, Diogenes (Pies) z Synopy


*)Podobno w zamorskich krajach jest jeden taki piątek, tuż po świętach i chwilę przed kolejnymi świętami, kiedy ludzie kupują na potęgę. Kupują, bo może się towar skończy i dla nich nie starczy? Kupują, bo właśnie rzucili do sklepów papier toaletowy, który jest towarem deficytowym? Kupują, bo w tygodniu pracują od rana do nocy i nie mają kiedy kupować? NIE! Kupują, bo są przeceny. Kupują, bo więcej już się taka okazja nie powtórzy. Kupują, bo co prawda jeszcze teraz tego nie potrzebują, ale może będą potrzebować. W końcu, kupują, bo przecież coś się musi znaleźć pod choinką.

Ale, że nas od zamorskich krajów nie dzieli aż tak wielki dystans, to nie łudźmy się, za moment my też będziemy kupować. Już niektóre sklepy zachęcają obniżkami „nawet do 50 %” (co oczywiście rodzi pytanie jaką muszą mieć marżę, skoro mogą sobie pozwolić na taką obniżkę). Więc za moment i nas czekają dylematy, co komu kupić, za ile a może czy w ogóle coś kupować? Właśnie, co kupować?

Dzisiaj puściliśmy wodze wyobraźni i wyobraziliśmy sobie, że szał kupowania dotyczy głównie księgarń, a najbardziej poszukiwanym towarem są dzieła filozoficzne. Czy wyobrażacie sobie ludzi, którzy rozpychają się łokciami, żeby dostać się do „Dzieł wszystkich” Arystotelesa? Albo tłum oczekujący całą noc w kolejce, bo obniżyli ceny „Dialogów” Platona? Niedorzeczne? Prawda. A jednak od razu pojawia się w głowie pytanie transcendentalne: „Jak to jest możliwe, że zamiast przepychać się po dzieła wielkich filozofów, sterczymy w kolejkach po kolejne gadżety, skarpety i inne niepotrzebne bibeloty?” I wcale nie chcemy sugerować, że odpowiedź na to pytanie będzie dla nas niepochlebna, bo wcale nie twierdzimy, że lepiej by było gdybyśmy dzieła te kupowali na potęgę. Zastanawiamy się po prostu, jak by to było.

niedziela, 20 października 2013

English version

I Ramka Marks i Fryderyk ruszają do boju. Augustyn za nimi wzywa o pokój Marks: RELIGIA ZNÓW ATAKUJE! RUSZAMY DO BOJU! Augustyn: E ! CHŁOPAKI  DAJCIE JUŻ SPOKÓJ Z TĄ NIENAWIŚCIĄ RELIGIJNĄ  II Ramka Fryderyk wraca do stojącego samotnie Augustyna Fryderyk:  EEE, JA SIĘ NIE BĘDĘ BIĆ Z BYLE BOŻKAMI..   III Ramka Augustyn okłada laską potwora spaghetti

Wystąpili: Fryderyk Nietzsche, Karol Marks, Augustyn z Hippony, Latający Potwór Spaghetti


*)Dzisiejszy odcinek jest odcinkiem wysoce symbolicznym. Wcale nie chcemy w nim powiedzieć, że Augustyn z Hippony miał coś przeciwko Kościołowi Latającego Potwora Spaghetti albo coś przeciwko samemu Latającemu Potworowi Spaghetti. Tak naprawdę na miejscu Augustyna mógłby być dowolny przedstawiciel dowolnej religii... który nie potrafi dopuścić do siebie myśli, że istnieją jeszcze inne religie. A co więcej nie potrafi dopuścić do siebie myśli, że inni ludzie wyznają innych bogów niż on sam. Albo, że zwyczajnie inni ludzie nie wyznają żadnych bogów.

W tym odcinku nie chodzi zatem o to, co konkretny wyznawca myślał o innej niż jego własna religii, ale o sam fakt istnienia religii i jej wpływu na otoczenie społeczne. Czasami ten wpływ wydaje się być zbyt wielki. I bynajmniej nie ogranicza się do okładania przeciwnika kijem po plecach. Jaka powinna być zatem ta granica? Rozsądną granicą zdaje się na przykład granica wyznaczona przez imperatyw kategoryczny Immanuela Kanta. Postępuj tak aby prawo wedle którego postępujesz mogło stać się prawem ogólnym. Upppsss.... I tu pojawia się już pierwszy problem, bo wiadomo, że niejeden wyznawca chciałby, żeby wszyscy pozostali ludzie stosowali się do jego zasad. Niektórzy nawet pragną te zasady innym narzucić. Czy imperatyw jest zatem nieprzydatny? Niekoniecznie. Przecież nasz wyznawca jednak nie chciałby, żeby innowiercy narzucali z kolei jemu, ich własne zasady.

poniedziałek, 27 maja 2013

English version

I Ramka Jurek i Karol (nieco wnerwiony) rozmawiają Karol: NO A GDZIE MOJA RYBA? Jurek: RYBA? RYBE ZJESZ DZISIAJ, A CO BĘDZIE JUTRO?   II Ramka Jurek podaje Karolowi wędkę Jurek: MASZ TU COŚ ZDECYDOWANIE LEPSZEGO  III Ramka Widać małą afrykańską chatkę na jakimś totalnym pustkowiu Karol: WĘDKA? A CZY TY W OGÓLE WIESZ ILE JA MAM STĄD DO NAJBLIŻSZEGO JEZIORA?

Wystąpili: Karol Marks,, Georg Wilhelm Friedrich Hegel


*)Podobno wędka jest dla głodnego lepszą formą pomocy niż ryba. Podobno, kiedy da się komuś rybę, to nie skończy się to dobrze. Obdarowany rybę zje i nic z tego dalej nie wyniknie. Jeśli zaś damy komuś wędkę, o to zupełnie co innego. Właściciel wędki zacznie po prostu łowić ryby i tym sposobem wydostanie się z tarapatów. I teoretycznie niby wszystko się zgadza. Analogia wydaje nam się słuszna, ale jak przyjrzeć się już jej bliżej, to nic już nie jest takie oczywiste.

Zacznijmy od kwestii pozornie najbardziej błahej, mianowicie odróżnienia ryby od wędki. Oczywiście metaforycznej ryby od metaforycznej wędki. W świecie przedmiotów realnych prawdopodobnie nie mielibyśmy z tym problemu. Na przykład, rodzajem wędki ma być w zamyśle prowadzących kurs. Kurs nie byle jaki, bo finansowanych, współfinansowanych lub ostatecznie dofinansowanych. Oto proszę dajemy komuś narzędzie, uczymy go powiedzmy ślusarstwa, autoprezentacji, zakładania własnej firmy...a potem ta osoba wykorzystuje nabytą na kursie wiedzę do łowienia ryb. No dobrze, ale jeśli okaże się, że umiejętność ta, nabyta w pocie czoła na kursie, zupełnie nie jest nikomu do niczego potrzebna, to czy nie zaczyna przypadkiem przypominać (nieco już nieświeżej) ryby (albo co najmniej niesprawnej wędki). Czy wystarczy nauczyć jakiejś umiejętności, żeby powiedzieć: proszę bardzo podarowaliśmy wędkę?

Jest też i inny problem, na który w dzisiejszym odcinku zwraca nam uwagę Karol. Powiedzmy, że daliśmy piękną sprawną wędkę. Tylko co jeśli obdarowany nie jadł od tygodnia śniadania i nie ma sił na przejście do jeziora? Albo jezioro jest za daleko, albo w ogóle go nie ma? Wtedy to już chyba po prostu nie ma co kombinować i po prostu lepiej dać tą rybę, na dobry początek.

niedziela, 23 września 2012

English version

I Ramka Wittgenstein jako reporter, a Hegel jako pytany Immanuel:  CZY KAPITALIZM JEST ZŁY? Hegel: NIE!  II Ramka Wittgenstein jako reporter, a Karol Marks jako pytany Immanuel:  CZY KAPITALIZM JEST ZŁY? Karol: TAK!  III Ramka Wittgenstein jako reporter, a Sokrates jako pytany Immanuel:  CZY KAPITALIZM JEST ZŁY? Sokrates:  ZŁY? ALE DLA KOGO?

Wystąpili: Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Karol Marks, Sokrates, Ludwig Wittgenstein


*)Ostatnio w naszej przestrzeni publicznej, przy okazji afery bursztynowej, krążą kategoryczne pytania między innymi o to czy Państwo czegoś zaniechało, czy Państwo zaniedbało i o to co Państwo powinno było zrobić...Nie chodzi tu rzecz jasna o Państwa Kowalskich czy Nowaków ale...no właśnie, o co w tego typu pytaniach chodzi. Czym jest owo Państwo, o które pyta się w tych pytaniach. Zbiorem instytucji, zbiorem osób w tych instytucjach pracujących, rządem, wszystkimi obywatelami, których łączą pewne specyficzne relacje czy jakimś zupełnie abstrakcyjnym terminem....

I właśnie na ten problem zwrócił przytomnie, jak na prawdziwego filozofa przystało, Sokrates przy okazji pytania o kapitalizm. Sokrates uchylając się od odpowiedzi na pytanie reportera tak naprawdę zwraca uwagę na to, że jest ono zbyt ogólne. I na ile dobrze znamy Sokratesa, to wiemy, że na tym jednym pytaniu filozof by nie poprzestał. Zaraz zacząłby dopytywać o znaczenie terminu „zły”, a w dalszej kolejności o znaczenie terminu „kapitalizm”. I dopiero po wyjaśnieniu, przynajmniej w przybliżony sposób, znaczeń tych podstawowych terminów moglibyśmy zacząć rozmowę o kapitalizmie. I na końcu wydać osąd czy jest on dobry czy zły.

My bardzo byśmy chcieli, żeby politycy, a w szczególności eksperci, którzy wypowiadają się na różne ważne tematy przyjmowali jak najczęściej postawę sokratejską. Zależy nam na tym, żeby wyjaśniali nam, co mają na myśli kiedy używają, bardzo podniosłych, ale niestety ogólnych lub abstrakcyjnych terminów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5