Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook

Metodologia czyli jak filozofować

niedziela, 19 stycznia 2014

English version

I Ramka Arystoteles i Platon przy ekspresie do kawy. Platon: ...A JAK TAM TWOJA PRACA? Arystoteles nieco wkurzony: DAJ SPOKÓJ, NAWET NIE PYTAJ  II Ramka Platon z Arystotelesem idą z filiżankami kawy mija ich Sokrates Sokrates: ARYSTOTELESIE KIEDY SKOŃCZYSZ PISAĆ PRACĘ... Arystoteles wypuszcza filiżankę z rąk: ODCZEPCIE WY SIĘ WRESZCIE ODE MNIE!   III Ramka Arystoteles przy biurku pomiędzy dwiema stertami papierów, jedna bardzo wysoka sterta jest podpisana „artykuły” druga „Metafizyka” Arystoteles pisze i mamrocze pod nosem: KIEDY SKOŃCZYSZ, KIEDY SKOŃCZYSZ?  JAK JA MAM SKOŃCZYĆ, DO CIEMNEGO HADESU, KIEDY MUSZĘ CIĄGLE ZBIERAĆ TE PUNKTY...


*)Wszyscy zbierają jakieś punkty. Z różnych powodów: a to na stacji benzynowej zostaną obdarowani jakąś kartą klienta, a to w kawiarni, ktoś im wciśnie do reki kartonik z miejscami na stempelki, a to w sklepie pani zachęci do przyjęcia takiej karty, która upoważnia do zbierania punktów, które dają duże korzyści. A jak już się tą kartę ma, to się zbiera, bo szkoda, żeby się taka karta zmarnowała.

Jednak zbieranie punktów nie dotyczy wyłącznie sytuacji codziennych i przyziemnych. Zbieranie punktów wkroczyło (i to już jakiś czas temu) na salony. Zbiera się zatem punkty na uczelniach, głównie za publikacje. Im więcej się punktów uzbiera, tym lepiej dla uczelni, bo im więcej uczelnia ma punktów tym większe ma szanse na uzyskanie funduszy. Oczywiście sprawę znamy bardzo pobieżnie, bo nie przeczytaliśmy ani ministerialnych rozporządzeń regulujących te kwestie, ani nawet nie przebrnęliśmy przez listę czasopism punktowanych; ale w całej sprawie jest coś urzekającego a jednocześnie przerażającego, dlatego o niej dzisiaj napomykamy.

Wyobraźcie sobie, Drodzy Czytelnicy, że istnieje jakaś tajemna lista czasopism punktowanych, publikowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W innych krajach system funkcjonuje podobnie. Jeśli naukowiec chce liczyć się w swoim naukowym mikro-świecie, to musi publikować w czasopismach z ogłoszonej listy. Bywa, że uczelnia uzależnia awans naukowy od zebrania przez pracownika odpowiedniej liczby punktów. Tak to z grubsza działa i budzić może pewne wątpliwości. Zresztą już pojawia się coraz więcej głosów krytycznych wobec takiego stanu rzeczy. A wątpliwości może być mnóstwo: Czy istnienie takiego systemu nie sprawia, że naukowcy zaczynają pisać „pod czasopisma”? Jakie są relacje pomiędzy pracownikami naukowymi a redakcjami czasopism? Czy niektórym jest łatwiej opublikować a innym trudniej?Pytań jest tutaj całe mnóstwo.

A na koniec zostawiamy pytania z naszego punktu widzenia najważniejsze: czy taki system dobrze wpływa na rozwój filozofii? Czy gdyby Arystoteles żył dzisiaj to napisałby dzieło na miarę metafizyki, czy raczej siedziałby za biurkiem i kolekcjonował punkty?

niedziela, 05 stycznia 2014

English version

I Ramka Platon, Arystoteles, Kriton Platon: Z PRZYKROŚCIĄ MUSZĘ WAS POINFORMOWAĆ, ŻE WŁADZE ZDECYDOWAŁY O ZAMKNIĘCIU AKADEMII. Kriton  I CO TERAZ?  II Ramka Z oddali nadchodzi Diogenes Platon: I GDZIE MY SIĘ TERAZ PODZIEJEMY? Arystoteles: TO KONIEC FILOZOFII!   III Ramka Diogenes pocieszając:  CHŁOPAKI, JA FILOZOFUJĘ CODZIENNIE PO ŚNIADANIU, WPADAJCIE DO MNIE, DO MOJEJ BECZKI.


*)Ostatnio rozgorzała dyskusja odnośnie zamykania czy może lepiej byłoby powiedzieć wygaszania działalności Wydziału Filozofii w Białymstoku. Jeśli ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy nie wie o co chodzi, to wstępny opis sprawy całej znajdzie tutaj, a tu list protestacyjny przeciwko decyzji o zamknięciu kierunku, tutaj krytyczna odpowiedź zwolennikom utrzymania nierentownego kierunku, opisująca całą sprawę z punktu widzenia profesorskiego. Co zresztą ciekawe, autor wskazuje, że z filozofią w Białymstoku nie jest aż tak źle, bo wiele się dzieje poza likwidowanym wydziałem filozofii. Jest jeszcze petycja studentów, którzy walczą o utrzymanie kierunku, powołując się na swój dorobek, nie tak złą sytuacją filozofów na rynku pracy oraz fakt, że wiele uczelni utrzymuje filozofię, mimo że ta (podobnie jak inne nie-praktyczne kierunki) generuje koszty.

Jak to zwykle bywa w sieci pojawiają się liczne komentarze. Ciekawy może się wydać komentarz etyka-praktyka który proponuje powalczyć o etykę i filozofię w szkołach zamiast walczyć o utrzymanie filozofii na studiach w Białymstoku. I pewnie ma po trosze rację, bo jeśli policzyć liczbę etatów, to odpowiedź jest jasna, w której sprawie warto by było zrobić szum medialny i co by filozofom wyszło na lepsze. Zresztą niewykluczone, że młodzieży i dzieciom kontakt z filozofią i etyką, też by raczej wyszedł na dobre a nie na złe. Uff... trochę materiału do przestudiowania jest, a to i tak nie wszystkie wypowiedzi na ten temat,

Ale czy przeczytawszy te wszystkie artykuły i argumenty mamy jasność w sprawie zamknięcia/zamykania wydziału/ów filozofii? Jedni powołują się na brutalne prawa rynku, inni na niezależność i prestiż uniwersytetów. Jedni piszą o braku zainteresowania filozofią, inni, z kolei podnoszą argument, że to przecież kierunek elitarny, więc i liczba studentów nie może być wysoka. Czy nie przydałby się nam dzisiaj jakiś Sokrates, który pomógłby nam rozwiązać spór, a przynajmniej wykazałby wszystkie braki w argumentacji? Tym samym liczba argumentów do przeanalizowania by się zmniejszyła i może wtedy podjęlibyśmy trafną decyzję, podpisania petycji za lub przeciw utrzymaniu filozofii. Ale czy przypadkiem nasza tęsknota za Sokratesem nie świadczy o tym, że filozofia jest jednak potrzebna? Czy nie jest to kolejny argument na rzecz tego, żeby nie zamykać wydziału w Białymstoku ani żadnego innego wydziału filozoficznego? Tutaj pewnie nasz Sokrates zakrzyknąłby „Na Zeusa,. Wyjaśnij mi to, bo chyba czegoś nie zrozumiałem. Czy mówiąc „filozofia” masz na pewno na myśli „filozofię akademicką?” I co tu takiemu Sokratesowi odpowiedzieć?

 

niedziela, 24 listopada 2013

English version

201 – Freud vs Popper I Ramka Na pierwszym kadrze z oddali widać ring Konferansjer: TO BĘDZIE WALKA STULECIA. DZISIAJ STOCZĄ MORDERCZY BÓJ  NIEZWYCIĘŻONY ZYGMUNT VEL TANATOS I KARL MIAŻDŻĄCA PIĘŚĆ  II Ramka Popper wymierza jeden cios Zygmuntowi  III Ramka Zygmunt leży na dechach/albo widać jak pada na plecy, tylko musi mieć taki wyraz żeby było wiadomo, że już nie wstanie

Wystąpili: Zygmunt Freud, Karol Popper, René  (Kartezjusz) Descartes jako sędzia, Konferansjer


*)Jakiś czas temu zestawiliśmy poglądy Freuda i Sokratesa na naturę człowieka. Zastanawialiśmy się, która z tych dwóch wizji bardziej do nas przemawia. Dzisiaj sprawa staje się poważna, bo nie stawiamy pytania o to, co nam bardziej odpowiada, ale stawiamy pytanie o naukowość psychoanalizy. Właściwie to nie my zadajemy to pytanie, ale postawił je Karl Popper w latach 40-tych XX wieku. Filozof w trakcie wielkiej debaty filozofów nauki, dotyczącej tego jak odróżnić naukę od pseudonauki, zaproponował dość prosty test,na sprawdzenie, czy dana teoria jest teorią naukową. Według Poppera, teoria jest naukowa tylko wtedy, jeśli istnieje możliwość sfalsyfikowania jej, czyli jeśli można wyobrazić sobie taki eksperyment, który by tę teorię obalał.

A teraz przykład teorii falsyfikowalnej: weźmy teorię Newtona, zgodnie z którą przyśpieszenie ziemskie to 9,80665 m/s2 Znając wartość przyśpieszenia i posiadając pewne informacje o danym obiekcie, jesteśmy w stanie policzyć z jaką prędkością ten obiekt uderzy w ziemię, w jakim czasie spadnie etc. Jednak istnieje taka logiczna możliwość, że przy okazji kolejnego eksperymentu nasze wyliczenia okażą się błędne, obiekt spadnie z inną prędkością, w innym czasie i przewidywanie nie będzie odpowiadało obserwacji. Gdyby takie zdarzenie miało miejsce, to trzeba by się przyjrzeć teorii Newtona, dokonać poprawek i rewizji.

A teraz przykład teorii niefalsyfikowalnej: jest nią, według Poppera, między innymi psychoanaliza. Z psychoanalizą problem jest taki, że wszystko ją potwierdza, a nic nie jest w stanie jej podważyć. Powiedzmy, że ktoś prosi Zygmunta o interpretację snu. Sen jest prosty: siedzę w fotelu i palę cygaro. „Prościzna. Cygaro, od razu wiadomo o co chodzi. – zakrzyknie Zygmunt – Prawdopodobnie od dawna tłumisz popęd libido i w związku z tym ujawnia się ono we śnie w ten symboliczny sposób”. Jeśli osoba odpowie, „To prawda, panie doktorze ma pan rację, że też wcześniej na to nie wpadłem”, mamy potwierdzenie psychoanalizy.

Jeśli jednak osoba odpowie „ Wydaje mi się, że raczej przyczyny trzeba szukać w tym, że niedawno rzuciłem palenie.” Wówczas Zygmunt orzeknie ”Bzdura, bo po pierwsze sam akt palenia był symbolicznym sposobem na zaspokojenie Twojego libido. A, że nie palisz już na jawie, to zacząłeś palić we śnie. Po prostu myśl o tym, że rządzą Tobą popędy cię przeraża, dlatego próbujesz wyprzeć ją ze swojej świadomości i nie zgadzasz się na moją interpretację. Twoje rozrośnięte superego nie pozwala Ci przyznać, że popęd libido, jest ważną częścią Twojego życia.” Im bardziej osoba będzie się upierać, że sen nie ma nic wspólnego z popędem libido, tym bardziej będzie się pogrążać i potwierdzać tezę o wyparciu i tezę o tym, że realizuje popęd libido w symboliczny sposób. To jest właśnie problem psychoanalizy, że zawsze ma w odwodzie „wyparcie”, „zaprzeczenie” zaś majstersztykiem jest „nieświadomość”, w której można zmieścić dowolnie wiele treści i z jej pomocą wyjaśnić dowolne zjawisko psychiczne.

poniedziałek, 14 października 2013

English version

I Ramka Na tle partyjnego tła (małe literki KNZM) Nietzsche, Hume i Karol. Mówi Nietzsche	 Nietzsche: W  TRAKCIE POSIEDZENIA KOMISJI DS. NAJWAŻNIEJSZYCH ZAGADNIEŃ METAFIZYCZNYCH, NIEZBICIE DOWIEDLIŚMY, ŻE SUBSTANCJA TO COŚ NA KSZTAŁT BUDYNIU... MALINOWEGO... Głos z sali: ALE CZY PANOWIE MACIE JAKIEKOLWIEK DOŚWIADCZENIE W ROZWAŻANIACH  METAFIZYCZNYCH?   II Ramka David: ODKĄD PAMIĘTAM U MNIE W RODZINNEJ BIBLIOTECE STAŁA NA PÓŁCE „METAFIZYKA„ ARYSTOTELESA.  Nietzsche patrzy gdzieś w bok  III Ramka Karol z miną niewyraźną Karol: JEŚLI O MNIE CHODZI, TO... JA WŁAŚCIWIE BRZYDZĘ SIĘ METAFIZYKĄ... Nietzsche ciągle patrzy gdzieś w bok.

Wystąpili: David Hume, Karol Marks, Fryderyk Nietzsche


*)Ekspert, to według słownika języka polskiego osoba uznawana za autorytet w jakiejś dziedzinie lub specjalista powołany do wydania orzeczenia w sprawach spornych. Ze sprawami spornymi mamy często do czynienia w sądzie i wówczas sędzia zamawia opinię u ekspertów i na jej podstawie wydaje osąd, zasądza karę, uznaje kogoś niewinnym. Ale skąd sędzia wie, kto jest, a kto nie jest ekspertem w danej dziedzinie? Jak sędzia może to rozstrzygnąć, skoro sam nie ma zbyt rozległej wiedzy w danej dziedzinie?

Sędzia może, przyjąć za dobrą monetę pierwszą z przytoczonych definicji i powołać biegłego, który „jest uznany za autorytet w danej dziedzinie”. I to pewnie by sprawę rozwiązywało, gdyby nie fakt, że osób powszechnie uznanych za autorytet w jakiejś dziedzinie jest dość mało i nie nadążyli by oni z wydawaniem opinii, gdyby byli powoływani przez każdego sędziego, w każdej toczącej się sprawie. Drugi problem to ten, że nie wiadomo kim właściwie są Ci, którzy uznają eksperta za eksperta. Kto to ma być? Większość? Wszyscy? A może... inni eksperci z danej dziedziny? Jednym słowem, jeśli chodzi o uznanie eksperckości ekspertów jesteśmy w kropce. Nie ma innego wyjścia jak tylko cokolwiek zorientować się w temacie, przynajmniej na tyle, żeby móc ocenić czy dany ekspert jest godzien zaufania.

niedziela, 16 czerwca 2013

English version

I Ramka Sokrates w filozoficznym sejmie zadaje pytania zgromadzonym Sokrates: GŁOSUJEMY NAD PYTANIEM 1723, KTÓRE BRZMI: CZY MATERIA ISTNIEJE?  ROZSTRZYGNĘLIŚMY, 11 OSÓB NA TAK, 10 NA NIE, 5 WSTRZYMAŁO SIĘ OD GŁOSU.  II Ramka Napis: PIĘĆ DNI PÓŹNIEJ Sokrates: O ZAWIERUSZYŁA SIĘ TU JAKAŚ KARTKA.  III Ramka Sokrates z miną mocno niewyraźną: GŁOSUJEMY NAD PYTANIEM  PIERWSZYM, KTÓRE BRZMI: CZY WIELKIE PROBLEMY FILOZOFICZNE MOŻNA ROZSTRZYGAĆ PRZEZ GŁOSOWANIE?

Wystąpili: Sokrates


*)Czy taki, jak opisany dzisiaj sposób rozstrzygania sporów filozoficznych byłby możliwy? Wydaje się, że tak. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zebrać w jednej sali grupę zacnych filozofów i poprosić ich o ostateczne ustalenie w drodze głosowania jak to właściwie jest z materią, duchem, zdarzeniami niemożliwymi i całym szeregiem innych zagadnień. Można by też podrzucić kilka zagadek logicznych, kilka problemów etycznych poczekać na wynik i po kłopocie. Wreszcie mielibyśmy jasność. Może nie byłyby to nawet rozstrzygnięcia prawdziwe, ale wiedząc, jak wiele jest definicji prawdy, moglibyśmy machnąć na nią ręką i uznać, że zadowala nas konsens. Mielibyśmy więc zgodność poglądów, jakieś rozstrzygnięcia.

Jednak pomyślenie sobie takiej sytuacji, rozstrzygania trudnych kwestii przez głosowanie budzi prawdopodobnie w Was, Drodzy Czytelnicy, jakiś opór. Coś tu nie gra. Przecież takie rozstrzygnięcia byłyby arbitralne. A my nie lubimy arbitralności. Żyjąc w paradygmacie naukowym, oczekujemy dowodów. Chcemy wiedzieć, że ten właśnie krem ma 97% skuteczności. Lubimy kiedy nam się mówi, że dany specyfik poprawia kondycję (włosa, cery, paznokcia, napięcia skóry lub kondycję fizyczną) w 93% przypadków. Nie czytamy co prawda informacji , do której odnosi gwiazdka, że badania były prowadzone na grupie 20 osób. No może nie do końca wiemy jak to zaplecze naukowe wygląda, ale wiedza, że działanie danej substancji zostało poparte badaniami naukowymi dodaje nam otuchy i potwierdza sensowność poniesionej inwestycji. Nie lubimy zatem arbitralności, wolimy dowody.

A jednak podejrzliwy czytelnik zaduma się w tym miejscu i zada następujące pytanie: jak wygląda dowód na to, że dowód jest najlepszym sposobem zdobywania wiedzy? Czy przypadkiem nie odbyło się gdzieś, kiedyś, w jakimś szacownym gronie głosowanie nad tym, że od tej pory dla każdego twierdzenia będziemy wymagać dowodu. Czy takie pomniejsze głosowania nie odbywają się codziennie w redakcjach czasopism naukowych, które decydują o publikacji artykułu, komisjach rekrutacyjnych, które decydują o przyjęciu kandydata do grona naukowców? Tutaj też jest przecież arbitralność. A jeśli tak, to czy różni się ona czymś od zwykłego głosowania nad każdym pojedynczym zagadnieniem?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5