Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook

Metafizyka czyli jaki jest świat, ale tak naprawdę

niedziela, 08 czerwca 2014

English version

I Ramka Heraklitowi rozpuszczają się lody...  II Ramka  Rozpuszcza się wafelek...   III Ramka Rozpuszcza się Heraklit   WYSTĄPILI: HERAKLIT Z EFEZU


*)Dzisiejszy dzień dowodzi tego, jak bardzo filozofia jest bliska życiu codziennemu. Dawno chyba nie mieliśmy odcinka tak zgodnego z pogodą i z prawdą. O tym, że prawda odcinka jest prawdą dzisiejszej aury nie musimy chyba nikogo przekonywać. Ale czy prawda dzisiejszego odcinka jest zgodna po prostu z prawdą? I to niekoniecznie tą przez wielkie „P”.

Można przypuszczać, że tak, skoro słowa Heralkita o tym, że „wszystko płynie” dotarły nawet do świata wielkich korporacji, gdzie sloganem stało się już powiedzenie, że „jedyna stała rzecz w rozwoju organizacji, to zmiana”. Co więcej, kierownicy, dyrektorzy, prezesi uczą się różnych magicznych technik zarządzania zmianą i jest to bardzo poważna dziedzina wiedzy. Szeregowi pracownicy zaś są uczeni, że zmian nie należy się bać, że owszem można na nich stracić, ale jak się ktoś postara, to może coś zyskać...Zaraz zaraz, przecież świat wielkich firm nie może być dla nas jedyną wykładnią prawdy o świecie.

Ale aby prawdę Heraklita potwierdzić wcale nie musimy daleko szukać, wystarczy przyjrzeć się swojemu życiu. Czy nie jest tak, Drodzy Czytelnicy, że życie to zmiana za zmianą? Tę dynamikę zmiany widać szczególnie w dzieciństwie, a jeszcze bardziej wyraźnie widać ją w pierwszych latach życia dziecka. Tutaj każdy miesiąc, tydzień a nawet dzień przynosi rewolucyjne zmiany. Wczoraj nie jest podobne do dziś, bo wczoraj jeszcze nie chodziłem, a dzisiaj już biegam. Wczoraj jeszcze nie mówiłem a dzisiaj już używam dwóch słów. Wczoraj jeszcze nie wiedziałem, co to gorące, a dzisiaj już wiem, a nawet wiem, że gorącego nie lubię.

I tak Autorzy żegnają się dzisiaj z Wami, Drodzy Czytelnicy, w przededniu wielkiej zmiany. A że wielka zmiana będzie dla nas zmianą rewolucyjną, to na jakiś czas będziemy musieli odłożyć, nie bez żalu, filozofy na bok. Wakacje przeznaczymy na filozoficzne wspominki a do Was, Drodzy Czytelnicy, powrócimy wczesną jesienią.



niedziela, 25 maja 2014

English version

I Ramka Marks i Sartre patrzą na coś idącego za którym idzie coś innego. Marks pyta: CO TO JEST?  II Ramka  Zbliżenie na coś idącego i na coś innego.   III Ramka Sartre: NIC, TO TYLKO EGZYSTENCJA WYPRZEDZA ESENCJĘ.  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, KAROL MARKS


*)Dzisiejszy wyścig, to nie pierwsze lepsze zawody To wyścig o to, kim się tak naprawdę jest. To wyścig o to kim się tak naprawdę chce być. To wyścig o to kim się staniesz.

Filozofowie, zaczynając od Platona, jego wielkiego ucznia Arystotelesa i później przez całe średniowiecze, mieli tendencję do tego, żeby postrzegać otaczający świat jako przedmioty dookreślone, statycznie zdefiniowane. I tak stół, był stołem dlatego, że posiadał złożony zbiór cech składających się na jego stołowatość. Pies był psem ze względu na swoją psowatość. Każdy z istniejących przedmiotów czy to dzięki temu, że był odzwierciedleniem idei – jak u Platona, czy to ze względu na to, że przyjmował pewną określoną formę – jak u Arystotelesa, stawał się jakiś.

A człowiek? Podobnie człowiek, tylko ten był człowiekiem, kto posiadał określony zbiór cech. Chociaż z człowiekiem od początku sprawa nie była taka prosta i filozofowie napotkali na szereg aporii. Jak wyjaśnić zmienność charakteru w ciągu całego życia? W jaki sposób łączy się pochodząca ze świata idei dusza z niedoskonałą materią – ciałem?

Wiele setek lat zajęło filozofom pogodzenie się z faktem, że człowieka nie da się zdefiniować w taki statyczny sposób – przypisując mu określony zbiór cech. Pierwszy krok (czy raczej jeden z pierwszych) w tym kierunku uczynił chyba Kartezjusz, który zwrócił uwagę na to, że człowieka charakteryzuje coś co jest zmienne, co jest dynamiczne – myślenie. Kartezjusz sam chyba nie do końca zdawał sobie sprawę, że jego „Myślę, więc jestem” nie tylko będzie dowodem istnienia, ale stanie się też punktem wyjścia do kolejnych przełomów w filozofii. Potem niczym w kalejdoskopie zaczną się pojawiać kolejni myśliciele Hume, Kant, Hegel, którzy będą podkreślali to, co dynamiczne w człowieku, co nieuchwytne w statyczne definicje.

Ten wysiłek wielu myślicieli próbujących uchwycić to, co nieuchwytne w człowieku, w pewnym sensie zostanie podsumowany w stwierdzeniu Jana Pawła Sartre'a, że „Egzystencja poprzedza esencję”. Według tego filozofa człowiek nie rodzi się jakiś, z góry określony, zdefiniowany. Człowiek pojawia się na świecie a potem dopiero się staje, dookreśla. Poprzez swoje wybory, realizując swoją wolę sam siebie definiuje, sam siebie stwarza. Trudno zresztą powiedzieć, żeby ten proces kończył się na jakimś etapie życia: młodości czy dorosłości, proces ten trwa aż po horyzont śmierci. I to właśnie dlatego dzisiejszy wyścig jest taki ważny...

niedziela, 11 maja 2014

English version

I Ramka Sartre i Marks siedzą w pokoju. Zza ścian dobiega: ŁUP, BAM, TUP!  II Ramka   Sartre:  CO SIĘ TAM DZIEJE? Marks: JANIE PAWLE, SPOKOJNIE....   III Ramka Marks: TO TYLKO BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ  WYSTĄPILI: JAN PAWEŁ SARTRE, KAROL MARKS


*)Autorzy mają dzisiaj nie lada problem, bo nie bardzo wiedzą jak tu się dobrać do (prawdopodobnie) jednego z najbardziej znanych haseł marksizmu. Zacznijmy zatem od najprostszej interpretacji jaka może się pojawić w umyśle osoby, która o marksizmie wie niewiele lub zgoła nic. Jedna z interpretacji mogłaby być taka: to, co posiadam, ma wpływ na to, co wiem. Jeśli mam komputer i dostęp do internetu, to ogromna ilość informacji jest w zasięgu mojej ręki. W każdej chwili mogę znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania, mogę przeglądać aktualne informacje z kraju i ze świata i robić szereg innych rzeczy. Osoba, która nie ma dostępu do internetu może być (choć nie musi) w porównaniu do mnie mniej świadoma tego, co aktualnie dzieje się na świecie, co warto kupić, co jest trendy etc.

No dobrze, ale czy to, co posiadam ma wpływ tylko na moją wiedzę? Powiedzmy, że mój kolega czyta rano gazetę. Tymczasem ja poza gazetą mam jeszcze telefon z dostępem do internetu. Przeczytawszy rano gazetę postanawiam zweryfikować informacje w innym źródle. Porównuję to, co przeczytałem w gazecie z tym, co znalazłem w internecie. Pod wpływem nowych informacji mogę wyrobić sobie zupełnie inną opinię na jakiś temat od tej, którą miałem po przeczytaniu artykułu w gazecie. Zatem można by powiedzieć: to, co posiadam, ma wpływ na moje poglądy.

Sprawa jednak się na tym nie kończy. Skoro mam takie poglądy jakie mam, to podejmuję działania zgodne z tymi poglądami. Można zatem bez wahania stwierdzić: to, co posiadam, ma wpływ na moje działania.

Jak to się ma do filozofii Karola Marksa? Zgodnie z twierdzeniem filozofa w systemie kapitalistycznym środki produkcji są rozdzielone niesprawiedliwie. Robotnicy nie są właścicielami środków produkcji i ich sytuacja ekonomiczna jest o wiele gorsza niż sytuacja właścicieli fabryk. Robotnicy zauważą ten fakt i wspólnie podejmą działania w celu zmiany swojej niekorzystnej sytuacji. Tak rozpocznie się rewolucja, która doprowadzi do przejęcia przez klasę robotniczą środków produkcji i właściwe ich rozdzielenie. Można powiedzieć, że byt robotników: to co posiadają oraz panujące stosunki społeczne, staną się przyczynkiem do uzyskania przez nich (samo)świadomości. Ta z kolei, w konsekwencji doprowadzi do konkretnego działania – rewolucji.

Oczywiście powyższe wyjaśnienie jest bardzo uproszczone, nie wyczerpuje też wszystkich sensów jakie zawierają się w stwierdzeniu: „Byt określa świadomość”. Zapraszamy zatem fanów Karola, których jest bez liku, do sprostowań i przedstawiania odmiennych interpretacji.

niedziela, 13 kwietnia 2014

English version

I Ramka Immanuel rozmawia z małym Kartezjuszem Immanuel: A JAK ROBI KROWA? Rene: MUUU  II Ramka  Immanuel: A JAK ROBI KOT? Rene: MIAU, MIAU   III Ramka Immanuel: A JAK ROBI TRANSCENDENTALNA JEDNOŚĆ APERCEPCJI? Rene stoi jak wryty lub Robi coś bardzo dziwnego lub  Stoi i robi zeza  WYSTĄPILI: IMMANUEL KANT, RENE KARTEZJUSZ DESCARTES


*)Kiedy Kant wyrwał się już ze swojej dogmatycznej drzemki znacznie częściej zaczął zadawać dziwnie brzmiące pytania. Robił to gównie po to, aby uratować powszechne i potoczne przekonania przed nieugiętym sceptycyzmem Hume'a. Ten drugi z dość dużym uporem twierdził, że do większości, jeśli nie wszystkich, przekonań, które na co dzień uznajemy za prawdziwe, nie mamy zbyt wielu uprawnień. Jednym z takich przekonań, było to, że jakieś „Ja” czyli jakiś podmiot, w ogóle istnieje.

Zanim zaczniemy wchodzić w szczegóły, jak broni się przed tym sceptycyzmem Kant, możemy zechcieć cofnąć się do Kartezjusza. Jego słynne „myślę, więc jestem” wydaje się tak oczywistym dowodem istnienia podmiotu, że wręcz niedorzeczne wydaje się kwestionowanie tego istnienia już po wygłoszeniu słynnej frazy. A jednak, prawda jest taka, że Kartezjusz nie rozprawia się zbyt gruntownie z wątpliwościami jakie mogą nachodzić jego czytelników.

Po pierwsze, dlaczego mówi, ja myślę, a nie, myśli się, skąd właściwie, wie, że akt myślenie jest przez kogoś wykonywany, a w szczególności przez niego? Skąd wiemy, że, jeżeli już ktoś myśli te myśli, to jest to jedna osoba i jest to jeden ciąg myśli? Czy faktycznie to wiemy, czy tylko zakładamy, czy możemy to udowodnić?

Kartezjusz zapewnia, że wie, że robi to podmiot myślący - dusza, ale w szczegółach zaczyna się mieszać. Już choćby w tym, jak niby ta dusza miałaby wchodzić w styczność z ciałem. Dlatego można chyba powiedzieć, że na pytanie, co czyni zbiór niezależnych od siebie obserwacji jednolitym strumieniem świadomości podmiotu odpowiada niezbyt wyraźnie i przekonująco.

niedziela, 09 marca 2014

*)Czym się różnią dukaty wyobrażone od tych, które mam w kieszeni? Te wyobrażone dukaty są złote i dźwięczą, uginają się pod zębami, bo są zrobione ze szlachetnego kruszcu. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o dukatach, które faktycznie mam w kieszeni. A więc jedne od drugich niczym się nie różnią. No tak, ale jedne istnieją, a drugie nie.

Ale czy istnienie jest cechą przedmiotu? Kiedy poproszę kogoś: opisz biedronkę. To usłyszę, że jest czerwona, ma kropki, umie latać i jest owadem. Wśród tych cech nie pojawi się przecież taka właściwość jak: istnienie. Zatem istnienie nie jest cechą przedmiotu.

A skoro istnienie nie jest cechą, to czym się różnią jedne dukaty od drugich?



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10