Co zawsze chcieli sobie powiedzieć ale nie mogli, bo się nie spotkali. Oto cykliczny komiks filozoficzny, który daje filozofom możliwość przeprowadzenia rozmów na które do tej pory się nie odważyli.
Napisz do autorów
Kolegujemy się
Promujemy się
komiks
Sokrates on Facebook

David Hume

ImięImię i nazwisko: 	David Hume Ksywka: 		Ziemianin (bowiem mieszkał na wsi), Dyplomata (albowiem parał się tą przedziwną profesją) Misja: 		Poznać jak się poznaje, Zbadać rozum ludzki Drużyna: 		Empiryści,  Sojusznicy: 	Ironiści, Sceptycy, Epistemologowie Przeciwnicy: 	Racjonaliści, Determiniści, Konserwatyści		 Techniki: 		Niedowierzanie, Podważanie, Odrzucanie Umiejętności specjalne: Urok, Czar,  Dowcip Słabości: 		Jedzenie Namiętności: 	Dyplomacja, Wieś, Spacery, i wszystko inne poza  filozofią Znaki szczególne: 	Całkiem nie-filozoficzny życiorys i nazwisko: David Hume

Ksywka: Ziemianin (bowiem mieszkał na wsi), Dyplomata (albowiem parał się tą przedziwną profesją)

Misja: Poznać jak się poznaje, Zbadać rozum ludzki

Drużyna: Empiryści,

Sojusznicy: Ironiści, Sceptycy, Epistemologowie

Przeciwnicy: Racjonaliści, Determiniści, Konserwatyści

Techniki: Niedowierzanie, Podważanie, Odrzucanie

Umiejętności specjalne: Urok, Czar, Dowcip

Słabości: Jedzenie

Namiętności: Dyplomacja, Wieś, Spacery, i wszystko inne poza filozofią

Znaki szczególne: Całkiem nie-filozoficzny życiorys

Najcenniejsze cytaty: Utrzymać można równość tylko kosztem wolności; Wszystko, czym jestem, to rozum i natura; Religii chrześcijańskiej nie tylko od pierwszej chwili towarzyszyły cuda, ale i dzisiaj trzeba cudu, żeby ktokolwiek rozsądny w nią wierzył;

Charakterystyka: David Hume rozbłysnął na filozoficznym nieboskłonie jak nieoczekiwana kometa. Szybko się pojawił i zgasnął, i został dostrzeżony tylko przez niektórych. Ale jak to z kometami bywa, zapowiadają one rzeczy wielkie i nietuzinkowe. Tak też było z Humem, który choć niezauważony zainspirował jednego z najbardziej cenionych filozofów wszechdziejów, Immanuela Kanta.

Trzeba tu koniecznie nadmienić, że dzieło tego filozofa samo w sobie jest doniosłe. Ciekawostką może być fakt, że David spisał główne swoje tezy w wieku lat dwudziestu kilku. Jego praca nie spotkała się jednak z uznaniem, a wręcz można przypuszczać, że nie było nawet odrobiny zrozumienia. Sam Hume zresztą, czy to wkurzony na odbiorców, czy też wciągnięty w wir spraw wszelakich, (był ponoć bardzo błyskotliwym, towarzyskim a przy tym poczciwym osobnikiem) oddał się działalności historycznej, dyplomatycznej, podróżom. Zatem David, kiedy z przyczyn zewnętrznych musiał się rozstać z filozofią wiódł, mówiąc krótko, całkiem nie nudne życie. A co Hume zdziałał dla filozofii?

Ano David przyjął, że jedyną słuszną koncepcją jest ta, że poznajemy tylko poprzez doświadczenie. Tym co pojawia się w naszym umyśle w kontakcie ze światem są niezliczone impresje (takie jak, słodki, czerwony, okrągły) które po obróbce odbywającej się w naszym umyśle, zwykle jest to kojarzenie, stają się ideami (na ten przykład ideą jabłka).

Co wynikło z owego założenia, że nie mogą być utrzymane dwie podstawowa kategorie: pierwsza – którą posługujemy się na co dzień – mówiąca o związkach przyczynowo-skutkowych; druga – którą ostro promowała scholastyka, że istnieje substancja będąca podłożem wszystkich cech.

Jeśli chodzi o związki przyczynowe, to David powiedział, tym co obserwujemy jest następowanie po sobie zdarzeń. W obserwowanym zjawisku, kiedy rozważyć je dogłębnie nie dostrzeżemy nic, ponad współwystępowanie. Owszem było tak do tej pory, że ilekroć zapalaliśmy światło, to w pokoju robiło się jasno, ale może przecież zdarzyć się tak, że światło się nie zapali. Może było i tak, że ilekroć unieśliśmy piłkę w dłoni a po jej otworzeniu piłeczka wypadła na podłogę, zdarzyło się tak milion razy, to niestety nie ma nic takiego ani w dłoni, ani w piłce co by zapewniło nas, że za każdym kolejnym razem piłka spadnie. Jak bardzo byśmy się nie wysilali nie znajdziemy nic takiego co by nam dawało taką pewność. Drugim ważnym spostrzeżeniem, które wiąże się ze związkami przyczynowymi, jest przestroga Davida, żeby nie wnioskować na podstawie przeszłości o tym co się wydarzy w przeszłości. I czyż nie jest to słuszna przestroga?

Jeśli zrozumienie powyższych tez Hume'a nie sprawiło ci, Drogi Czytelniku problemu, to z pojęciem substancji uporasz się bez problemu. Zaraz zaraz, ale czym jest substancja. Substancja miała być, wedle scholastyków podstawą wszelkich cech i zdarzeń (dla uproszczenia można przyjąć, że rozchodzi się o materię). Zatem substancja w zależności od potrzeb miałaby przyjmować a to kształt i inne cechy jabłka, a to kształt krzesła, a to stołu, a to w końcu komputera. Tak czy owak, wedle niektórych filozofów miała bezsprzecznie istnieć. Pytanie od Davida: a czy widział ktokolwiek coś takiego kiedyś jak substancja? Tym co obserwujemy są drzewa, krzesła, stoły i jabłka....Ale nikt nigdy nie widział substancji.

Hume nie był zresztą zbyt zajadły w swojej krytyce, sam bowiem stwierdzał, że ilekroć opuszcza swój gabinet zapomina o wszystkich swoich teoriach i funkcjonuje tak jak gdyby związki przyczynowe istniały, a przyszłość udawało się przewidzieć na podstawie przeszłości.


Chcesz skomentować? Idź do wpisu